15 nowych seriali, które nas zachwyciły w 2016 roku

"Stranger Things" (Fot. Netflix)

0
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15

Tak fantastycznego roku w telewizji jeszcze nie było. Po raz pierwszy w naszej historii mieliśmy poważny problem z wybraniem tylko 15 najlepszych nowych seriali - a rezultaty tej selekcji pewnie i tak nie zadowolą Was wszystkich. Zapraszamy!

"The Crown"

"The Crown" (Fot. Netflix)

"The Crown" (Fot. Netflix)


Netfliksowy gigant, który miał być oszałamiającym widowiskiem i dokładnie taki był. Opowiedziana z rozmachem historia rządów królowej Elżbiety II dopiero się rozpoczęła (serial jest zaplanowany na 6 sezonów), ale już zdążyła nas zachwycić i sprawić, że na ciąg dalszy będziemy czekać z niecierpliwością. A wcale nie było to takie pewne, bo przecież brytyjska rodzina królewska to nie jest temat, który sprawia, że z wrażenia nie możemy usiedzieć na miejscu.

Peter Morgan (wcześniej scenarzysta m.in. filmu "Królowa") potrafił jednak dokonać czegoś niezwykłego i tchnąć w opowieść o koronowanych głowach życie. "The Crown" nie jest bowiem typową ekranową biografią, przeskakującą od faktu do faktu i portretującą przełomowe wydarzenia historyczne. Te zostały wpisane w znacznie skromniejszą narrację, która skupia się… na ludziach. Bo tutejsi bohaterowie są przede wszystkim postaciami z krwi i kości, a dopiero w dalszej kolejności skrytymi za wytwornymi szatami emblematami.

Serial Netfliksa pokazuje w dużej mierze rozdarcie pomiędzy monarszymi obowiązkami a prostymi, ludzkimi sprawami. Rzecz dotyczy oczywiście w głównej mierze Elżbiety, ale nie tylko, bo z podobnymi problemami zderza się całe jej otoczenie, które "The Crown" portretuje z dbałością o najdrobniejsze detale. Świetnie wpisują się w to aktorzy na czele ze zjawiskową Claire Foy, ale nie sposób pominąć jeszcze choćby równie doskonałych Vanessy Kirby czy Matta Smitha. Laurkę dla Winstona Churchilla w wykonaniu Johna Lithgowa stworzyliśmy już niejedną, więc nie będziemy się powtarzać. Najprościej sprawę ujmując, pozycja obowiązkowa. [Mateusz Piesowicz]

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15
  • Ania

    A gdzie The OA ?

  • Kama

    Widziałam "The Crown" (bardzo dobre, chociaż dla mnie może nie aż wybitne), "Fleabag" (odświeżające doświadczenie), "Atlantę" (jedno z odkryć sezonu, świetna gra gatunkami), "The Good Place" (wreszcie coś na miarę P&R), "This Is Us" (uwielbiam i nic na to nie poradzę), "Insecure" (moim zdaniem nierówne, ale warto), "Stranger Things" (przyjemna rozrywka, ale kultu nie podzielam) i "Horace and Pete" (być może dla mnie serial roku, a w każdym razie ścisła czołówka).
    Pozostałe 7 propozycji pozaczynałam, jestem na różnym etapie i w najbliższym czasie dokończę.

  • xyz

    O "The Young Pope": Pierwszy od początku do końca udany serial stworzony przez wielkiego reżysera.
    A The Knick?

  • michax

    Nie do końca zgadzam się ze Młody Papież jest pierwszym od początku do końca udanym serialem stworzonym przez wielkiego reżysera - był wcześniej serial stworzony przez Soderbergha The Knick, który ma wiele wspólnego z serialem Sorrentino (choćby genialną i niepasującą pozornie muzykę).

  • Panna

    Zamierzam w najblizszym czasie obejrzec The Crown, Fleabag, The Young Pope i The Good Place, juz ogladam This Is Us i zaliczylam Westworld, ainne seriale raczej nie przypadna mi do gustu, wiec nie.

    • Kama

      Z innych polecałabym "Atlantę" - wydaje się niszowa, ale chyba może trafić do miłośników różnego typu niegłupich sitcomów.

      Ja z kolei nadrobiłam "Lady Dynamite" - i to już inna historia. Podobało mi się i jest zdecydowanie jedną z najbardziej oryginalnych propozycji tego roku, ale równocześnie nawet dla mnie (a uwielbiam np. Kimmy i lubię "Man Seeking Woman") na tyle dziwne, że raczej podziwiam niż kocham. Nie dla wszystkich.

  • Glock

    Brakuje The OA i Holistycznej Agencji Detektywistycznej Dirka Gently'ego. Dwa świetne odkrycia tego roku. :)

  • Kama

    Nadrobiłam "Artystów". Rewelacja. Jasne, że chwilami za dużo tam wszystkiego, wątki sensacyjne wypadają niezamierzenie komicznie, a taką konwencję trzeba lubić, żeby sie tym zachwycić. Ale jak napisane, jak zagrane! Aż nie wiem, kto mnie zachwycił najbardziej. Ze środowiskową autoironią, ale i odpowiednią dawką patosu. Bez strachu przed eksperymentem (duchy na początku mi zgrzytały, a potem już sobie nie mogłam wyobrazić teatru bez nich).