"Sherlock" i rodzinne tajemnice. Co oznaczają twisty z "Zakłamanego detektywa"?

"Sherlock" (Fot. BBC)

0

Ochłonęliście już po "Zakłamanym detektywie"? Pora więc przyjrzeć się szokującym wydarzeniom odcinka z nieco szerszej perspektywy. Uwaga na spoilery!

Niedawny odcinek "Sherlocka" wywołał całą masę różnorodnych emocji, o których pisaliśmy w recenzji, ale wszystkie one tracą na znaczeniu w konfrontacji z lawiną sensacji, jaką twórcy zrzucili na nas w końcówce. Odkrycie trzeciego z rodzeństwa Holmesów to wprawdzie żadna niespodzianka, ale już zamiana brata na siostrę była dość zaskakująca ­– a to dopiero początek. Kim więc naprawdę jest, skąd się wzięła i co planuje Euros Holmes (bądź Eurus, spotkałem się z obiema wersjami)? Zebraliśmy to, co już wiemy.

eurus

W myśl zasady, że najciemniej jest pod latarnią, twórcy "Sherlocka" ukryli Euros tuż pod naszym (i bohaterów) nosem. Poznaliśmy ją w "Sześciu popiersiach Thatcher" jako "E", kobietę z którą flirtował John, w "Zakłamanym detektywie" natomiast ukryła się pod dwiema nowymi tożsamościami: terapeutki Watsona oraz Faith Culverton. W tym drugim wydaniu nie poznał jej nawet sam Sherlock, nie bądźcie więc dla siebie zbyt surowi. Tym bardziej, że praktycznie cały świat oczekiwał pojawienia się brata detektywa, najprawdopodobniej o imieniu Sherrinford.

gif2

Steven Moffat i Mark Gatiss jednak po raz kolejny zaśmiali się nam w twarz, a zaraz potem stało się jasne, że cała intryga była już nawet zapowiadana. Zwracaliście na to uwagę w komentarzach, więc tylko powtórzę: w finale 3. sezonu ("Jego ostatnia przysięga") kilkukrotnie pojawiły się nawiązania do "wschodniego wiatru", tajemniczej siły, która przybywa i niszczy wszystko na swej drodze. Czemu jest to istotne? A dlatego, że Euros to w mitologii greckiej… bóg wiatru wschodniego. Oczywiście wpaść na to nie sposób, ale twórcom należy się szacunek za tak starannie uknutą intrygę.

gif1

No dobrze, skoro już wiemy, kim jest trzecia z rodzeństwa Holmesów, to trzeba sobie zadać pytanie, o co z nią właściwie chodzi? Po tym, co pokazała do tej pory, widać jasno, że będzie szalenie niebezpieczną przeciwniczką dla naszych bohaterów. Jest nie tylko bardzo utalentowaną aktorką, potrafiącą wywieść w pole dosłownie każdego, ale również, w przeciwieństwie do swoich braci, świetnie zna się na ludziach. O ile Sherlock może być mistrzem dedukcji, o tyle ludzkie emocje bywają dla niego niezbadane – Euros tymczasem nie miała problemów z manipulowaniem Johnem (w podwójnej roli), ani z owinięciem sobie brata wokół palca (gdy jako Faith wmówiła mu, że chce popełnić samobójstwo).

sherlock15

Nie ulega więc wątpliwości, że jest groźna. W innym przypadku nie trzymano by jej w sekrecie, a Mycroft nie sugerowałby między zdaniami, że kiedyś stało się coś, co zmusiło go do podjęcia drastycznych kroków. Być może Euros wraca, by dokonać zemsty? Pytanie tylko dlaczego właśnie teraz i gdzie podziewała się do tej pory?

Tutaj dochodzimy do tajemniczego "Sherrinford". Widzowie uczepili się tego słowa nie bez powodu, wszak było to jedno z potencjalnych imion Sherlocka (odkryto je w notatkach Arthura Conan Doyle'a), a potem tak nazwana postać pojawiała się jako najstarszy z rodzeństwa Holmesów w różnego rodzaju literackich i nie tylko wariacjach. Najważniejsza była jednak wskazówka rzucona przez twórców przed sezonem, a więc trzy słowa odnoszące się do poszczególnych odcinków.

Fani szybko połączyli fakty i uznali, że "Sherrinford" musi być imieniem trzeciego brata (stwierdzono nawet, że zagra go Tom Hiddleston – wszystko przez jedno wspólne zdjęcie z Gatissem i Amandą Abbington). Wiemy już, że tak nie jest, ale nadal niczego to nie wyjaśnia. Czym więc może być "Sherrinford"? Miejscem, w którym przebywała Euros? Możliwe, Mycroft nigdy nie wspominał o nim/tym jako o osobie. Może to szpital, może rodzaj więzienia, może po prostu rodzinna posiadłość? A może to tylko pseudonim, którego Mycroft używał, mówiąc o Euros? Jest jeszcze jedna dręcząca myśl, którą wyraził sam Sherlock w ostatnim odcinku – ludzie zawsze przestają szukać po trójce. Bo właściwie czemu Holmesów miałoby nie być czterech?

To jednak wszystko czyste domysły. Zanim poznamy odpowiedzi, można się natomiast pozachwycać niejaką Siân Brooke, która brawurowo wcieliła się praktycznie w trzy różne postaci, w każdej wersji wypadając równie przekonująco. Choć aktorka pojawiała się już w telewizji (m. in. w "Cape Wrath", gdzie wystąpiła u boku Davida Morriseya czy mało znanych wtedy Felicity Jones i Toma Hardy'ego), dopiero ta rola może być dla niej przełomem. Trzymam kciuki, bo talent niewątpliwie posiada. Ciekawostką jest fakt, że to nie jej pierwszy występ u boku Benedicta Cumberbatcha, z którym występowała w teatralnej adaptacji "Hamleta".

Wracając do "Sherlocka", trudno przewidzieć, co nas czeka w "Ostatnim wyzwaniu", ale trzymam się słów Stevena Moffata o najbardziej finałowym finale na świecie. Cokolwiek miałyby one oznaczać.

gif3

  • Sasha

    Rozwijając teorię, że rodzeństwa może być więcej niż troje powołam się na teorię, która padła w komentarzach pod recenzją 1 odcinka na zpopok.pl dotyczącej serialowego plakatu ze skrzypcami na którym pęknięta jest czwarta (!) struna (potocznie określana literą E). Może rzeczywiście jest ich czworo?

  • Maria Mor

    Myślę, że ona niekoniecznie chce zniszczyć swoich braci. Może chce "zjednoczyć" (na swój pokręcony sposób) rodzeństwo, czyniąc to wszelkimi możliwymi sposobami, np. eliminując inne osoby drogie dla braciszków? Mycroft takiej osoby nie ma, a Sherlock ma Johna. I stąd obsesja, żeby owinąć sobie Johna wokół palca, a następnie go wyeliminować. Widać, ze dziewczyna polubiła Sherlocka - w jednej z najważniejszych scen mówi nawet, że jest inny niż myślała - milszy :)
    To oczywiście swobodne dywagacje, niebawem okaże się, co wykombinowali scenarzyści :)