Serialowe hity i kity - nasze podsumowanie tygodnia

"Tabu" (Fot. BBC)

0
1 2 3 4 5 6 7 8 9

Finał "Tabu", najbardziej odjechany odcinek "Legionu", powrót "Broadchurch", coraz bardziej wciągające "Wielkie kłamstewka" - za nami świetny tydzień i to widać w naszych hitach (choć jeden kit też się trafił).

HIT TYGODNIA: Butelkowy odcinek "Dziewczyn" z Matthew Rhysem

"Dziewczyny" (Fot. HBO)

"Dziewczyny" (Fot. HBO)


Kiedyś Hannah Horvath spędziła dzień z facetem o aparycji Patricka Wilsona i na koniec wyniosła mu śmieci, teraz przyszła kolej na Matthew Rhysa, którego dobrze znamy z "The Americans". I na którego będziemy pewnie inaczej patrzeć, po tym jak zagrał tego obślizgłego typa w "Dziewczynach".

"American Bitch" był odcinkiem o tyle ciekawym, że toczył się przez większość czasu w jednym pomieszczeniu i składał się z długiej rozmowy Hanny i sławnego pisarza, którego kilka różnych dziewczyn oskarżyło o zmuszanie do seksu. Pół godziny to dość czasu, aby zaprezentować uczciwie jego wersję zdarzeń, ich wersję zdarzeń i dać publice samodzielnie dojść do wniosku, że nawet jeśli dziewczyna komuś robi loda, to nie znaczy, że jest to jej spełnieniem marzeń.

Debata początkującej pisarki z facetem, którym ona kiedyś - przynajmniej pod pewnymi względami - chciałaby być, była o tyle interesująca, że nie sprowadziła się do abstrakcji. Ci dwoje rzeczywiście złapali jakąś nić porozumienia i to właśnie jemu Hannah powiedziała, że chciałaby pisać historie, które sprawią, iż ludzie będą czuć się mniej samotni niż ona kiedyś. I kiedy tak rozmawiali niemal jak dwoje starych przyjaciół, pojawiła się pewna niestosowna propozycja.

Choć "American Bitch" nie powiedział nam niczego, czego byśmy nie wiedzieli o mężczyznach wykorzystujących swoją pozycję do sypiania z młodymi kobietami, oglądało się go świetnie. Lena Dunham po mistrzowsku rozłożyła wszystkie akcenty i na koniec dokonała jakże potrzebnej egzekucji na facecie, któremu nawet kubek z kawą wyznaje miłość. A na Matthew Rhysa, słowo daję, nie będę już w stanie patrzeć tak jak wcześniej. [Marta Wawrzyn]

girls-rhys456

1 2 3 4 5 6 7 8 9
  • Kama

    O, dużo moich hitów. "Legion" kiedyś nadrobię (chociaż jak tak dalej pójdzie, to cały sezon od odcinka 2 razem), "Na wylocie" może też, a "Tabu" raczej nie, ale podpisuję się pod "Girls", "Man Seeking Woman", "Big Little Lies", "Catastrophe" i "Broadchurch" (tu ostrożniej, bo samo śledztwo tak, ale znowu ci Latimerowie...).

  • LuKe

    Ja był dał KIT "Taboo" jako całemu serialowi. Bo choć rzeczywiście finał tchnął nieco życia w to nudne i pozbawione logiki i wiarygodności widowisko, to całość była całkowicie niestrawna, a rola Hardiego - nijaka.

    • Ja do tej dyplomatycznie milczałam w sprawie "Tabu" i nie bez powodu :) Trzy razy próbowałam przebrnąć przez drugi odcinek i kurcze no, naprawdę się nie da. Ale skoro tysiące ludzi oglądają z własnej woli i wyglądają na zachwyconych, to pewnie dalej nie jest już tak źle.

      • Kama

        Ja odpadłam już przy pierwszym...

        • Ja walczyłam dzielnie, bo Mateusz jest zachwycony. Ale wydaje mi się, że w tym zachwycie chodzi głównie o klimat, fabuła to sztampowy melodramat, jakich było już wiele. No i śmieszyła mnie strasznie ta ogromna powaga, z jaką aktorzy wygłaszali największe frazesy pod słońcem. Może kiedyś wrócę, ale jest na świecie tyle bardziej subtelnych seriali...

      • Też miałam problem na początku, ale po trzecim już idzie się naprawdę wkręcić

    • elbondo

      Rola Hardy'ego nijaka... no proszę Cię, nie bluźnij.

      • LuKe

        Oczywiście, że tak! Piszę to z pełnym przekonaniem. Na wskroś współczesny, jednowymiarowy, kartonowy, przerysowany, komicznie-hiper-męski. Postać tak pusta, że jego pożal się Boże bełkotanie w języku ecie-pecie, chrząkanie i tribalowe tatuaże to miała być ta "wartość" dodana. Niestety jaki serial, taki mistycyzm. Jego postać to nic innego jako dziewiętnastowieczny dresik. Jednocześnie starano się złapać zbyt wiele srok za ogon, bo Delaney jest tak "skomplikowany", że próbowano jego postacią zaspokoić jak największą rzeszę odbiorców. Szorstki, troskliwy, niebezpieczny, kochany, lojalny, cwany, bohaterski... coś dla gospodyni domowej, dla społeczności LGBT, dla śliniących się na widok Hardiego i dla "prawdziwych" facetów. Jak coś jest do wszystkiego, to jest do...

        • LuKe

          Dodam tylko, że nie mam nic przeciwko Tomowi. Jest przystojnym i utalentowanym aktorem. To nie jest po prostu dobra i warta zapamiętania rola.

  • Panna

    Rola Matthew Rhyse'a w Girls byla doskonala, o swietnosci swiadczy fakt, ze ja go nawet nie poznalam i tylko potem sobie przypomnialam, ze byly jakies artykuly o jego wystepie :) W Big Little Lies podobaja mi sie i Kidman, i Whiteerspoon, tylko matka Ziggy'ego moim zdaniem slabo dobrana aktorsko. Dlugo oczekiwane Broadchurch nas pewnie jeszcze zaskoczy, a po Man Seeking Woman spodziewam sie happy endu wpostaci wesela. Catastrophe musze nadrobic ;)

  • ROB-i

    Jak dla mnie hitem mijajacego tygodnia jest "When We Rise" a tak wlasciwie jest to najlepsza rzecz jaka widzialem w tym roku w serialach.Tylko jest male "ale" w tej kwestii poniewaz tematyka o ktorej mowi seial jest mi bardzo bliska i dlatego moge byc lekko nieobiektywny w jego ocenie,ale i tak bede go bronil zaciekle tak jak bohaterowie w nim przedstawieni walczyli (i walcza) o swoje.Mam nadzieje ze cos o nim napiszecie na "Serialowej".

  • jimisan

    Legion zdecydowanie największy hit tygodnia, "Broadchurch" póki co na później... natomiast osobiście rozczarowują propozycje od HBO Na wylocie mizeria - niespecjalnie śmiesznie i szczerze tęsknię, za czymś co choć otrze się o poziom Doliny Krzemowej... Małe kłamstewka po za świetną grą, montażem, zdjęciami niestety osobiście mocno mnie rozczarowują, akcja stoi w miejscu i od pierwszego odcinka niewiele się posunęło do przodu, problemy rywalizujących mamusiek nudne, irytujące i nijakie, sam wątek kryminalny leży i kwiczy... zastanawiam się czy aby nie odpuścić i rzucić okiem jedynie na ostatni epizod, bo plusy, które wymieniłem wyżej to zdecydowanie za mało, a szkoda...