Serialowa alternatywa: Klasyka w nowej wersji, czyli komisarz Maigret znów na małym ekranie

"Maigret Sets a Trap" (Fot. ITV)

0

Klasyczny bohater w nowym wydaniu w brytyjskiej adaptacji francuskich kryminałów? To warto zobaczyć. Rowan Atkinson w roli komisarza Maigreta pojawi się w Ale kino+ 20 i 27 marca o godz. 20:10.

Zmierzenie się z legendą nigdy nie jest łatwe, a gdy w grę wchodzi jeszcze walka z przylepioną do siebie łatką, wielu byłoby z góry skazanych na porażkę. Rowan Atkinson nie zalicza się jednak do tego grona i choć prawdopodobnie już nigdy nie przestanie się kojarzyć ze swoim komediowym emploi, co jakiś czas udowadnia, że aktorski talent posiada wszechstronny. Na tyle duży, by móc podołać roli bohatera, który na małym i dużym ekranie pojawia się regularnie od 85 lat (pierwszy raz w "Night at the Crossroads" Jeana Renoira z 1932 roku) i którego grała niezliczona liczba aktorów z różnych zakątków świata (oprócz Brytyjczyków i Francuzów także Rosjanie, Włoch i… Japończyk). O dziedzictwie literackim, na które składa się 75 powieści i 28 opowiadań, nawet nie wspominam.

Kawał historii spoczął więc na ramionach Atkinsona, gdy przyjął rolę komisarza Maigreta, bohatera stworzonego przez belgijskiego pisarza Georges'a Simenona, w najnowszych ekranizacjach powstałych dla ITV. "Maigret zastawia sidła" oraz "Maigret i jego nieboszczyk" to dwie półtoragodzinne opowieści, które brytyjska telewizja wyemitowała w zeszłym roku i które mają doczekać się kontynuacji w najbliższym czasie. I bardzo dobrze, bo choć adaptacje to krótkie, spełniają wszelkie wymogi stawiane przed telewizyjnym kryminałem, przypominając najbardziej klasyczne pozycje z gatunku.

Maigret

W obydwu przypadkach mamy bowiem do czynienia z produkcjami wręcz staromodnymi. Zapomnijcie o ponurych stróżach prawach dręczonych wewnętrznymi rozterkami czy detektywach-geniuszach ścigających równie błyskotliwych przestępców. Komisarz Maigret to zwykły facet w średnim wieku, który sprawy rozwiązuje przy pomocy żmudnych śledztw, zespołu zaufanych współpracowników i odrobinie instynktu, który zawsze wskazuje mu właściwą drogę. W Paryżu z lat 50., w którym rozgrywa się akcja, trudno byłoby o coś lepszego. Maigret to po prostu właściwy człowiek na właściwym miejscu, co czuje się praktycznie od pierwszego z nim kontaktu.

Sprawa jest o tyle łatwiejsza, że nowe ekranizacje są wręcz kwintesencją tradycji telewizyjnego kryminału. Na pierwszym miejscu zdecydowanie stawia się tu zagadkę, a główny bohater, choć charakterystyczny, nie przykrywa swoją ekranową charyzmą fabuły. Ta w obydwu przypadkach wciąga, oferuje po drodze kilka zwrotów akcji i solidną policyjną robotę oraz trzyma w napięciu do samego końca. Nieważne, czy mowa o kontrowersyjnym polowaniu na zabójcę kobiet grasującego po dzielnicy Montrmartre ("Maigret zastawia sidła"), czy o rozgryzaniu sprawy, której tropy prowadzą w sam środek paryskiego półświatka ("Maigret i jego nieboszczyk").

Maigret

Naprawdę nieźle sprawdza się w tym świecie Atkinson, który nie przejawia absolutnie żadnych oznak humorystycznego podejścia do roli, stawiając raczej na aktorski minimalizm, oszczędnie dobierając słowa i rzadko zdradzając jakiekolwiek emocje. Nie jest jednak jego Maigret postacią chłodną i wyobcowaną, co to, to nie. Wystarczy trochę go poznać, żeby zauważyć, że za pozbawioną emocji twarzą i kłębami dymu z często towarzyszącej mu fajki skrywa się mężczyzna, który każdą swoją sprawę traktuje bardzo osobiście. Na pozór zdystansowany, a w rzeczywistości wyjątkowo troskliwy względem ofiar i ich bliskich stróż prawa to bohater, jakiego dziś na ekranie praktycznie się już nie spotyka.

To samo można powiedzieć o dwuodcinkowej serii, sprawiającej wrażenie żywcem wyjętej z poprzedniej epoki. W tym przypadku nie jest to jednak wada, a jedynie stwierdzenie faktu, który niesie ze sobą pewne oczywiste konsekwencje. Nie spodziewajcie się tu szybkiego tempa i akcji gnającej na złamanie karku. Maigret i jego towarzysze przyspieszają tylko wtedy, gdy naprawdę mają ku temu powód, od bieganiny preferując mniej efektowną, ale skuteczniejszą pracę. Nie brzmi jak coś, co sprawdzi się na ekranie? Zaopatrzcie się w kieliszek dobrego alkoholu, usiądźcie wygodnie w fotelu i pozwólcie się zatopić w gęstej historii, a gwarantuję, że zmienicie zdanie.

maigret3

Choć trudno uznać nowe ekranizacje prozy Simenona za telewizyjny przełom, nie potrafię na nie narzekać. Kupili mnie twórcy (autorem scenariuszy jest Stewart Harcourt, wcześniej piszący m.in. do "Poirota" i "Panny Marple") tradycyjnym podejściem i odwagą w robieniu staromodnego serialu w czasach, gdy coraz mniej na małym ekranie miejsca na klasykę. Dodajmy do tego jedyny w swoim rodzaju brytyjski klimat, któremu w najmniejszym stopniu nie przeszkadza fakt, że bohaterowie są Francuzami, wystawną scenografię i atmosferę Paryża sprzed ponad pół wieku (aż dziw bierze, że stolicę Francji gra tu… Budapeszt), a otrzymamy dość powodów, by w poniedziałki 20 i 27 marca o godz. 20:10 włączyć Ale kino+.

***

W kolejnej Serialowej alternatywie skoczymy za ocean, by przyjrzeć się serialowi, o którym już nam wspominaliście – kanadyjskiemu "Cardinal". Zapraszam!