Serialowe hity i kity - nasze podsumowanie tygodnia

"Legion" (Fot. FX)

0
1 2 3 4 5 6 7 8

W tym tygodniu "Legion" pobił sam siebie. Znakomite odcinki zaliczyły także "Feud", "Wielkie kłamstewka" czy "The Americans". Oto nasze hity i kity.

HIT TYGODNIA: Godzina terapii z Nicole Kidman w "Wielkich kłamstewkach"

"Wielkie kłamstewka" (Fot. HBO)

"Wielkie kłamstewka" (Fot. HBO)


Jeśli dobrze pamiętam, już tydzień temu ze świetnej obsady "Wielkich kłamstewek" najbardziej chwaliłam właśnie Nicole Kidman. Teraz jej bohaterka wreszcie wylądowała sama na kanapie terapeutki i mam wrażenie, że ten występ zapewnił Kidman nagrodę Emmy. To było coś niezwykłego, jak skryta, powściągliwa Celeste rozpadła się na naszych oczach i pozwoliła komuś zajrzeć do środka. Nie dało się od niej oderwać oczu, tyle mocy było w tym bardzo przecież subtelnym występie.

A jednocześnie poznaliśmy bardzo dokładnie skomplikowaną naturę jej związku z Perrym i chyba wreszcie zrozumieliśmy w pełni, czemu ona to wciąż znosi i łudzi się, że da się to jeszcze naprawić. Nie było w tym ani jednej fałszywej nuty - w stu procentach wierzę, że Celeste kocha swojego męża do szaleństwa i że są takie momenty, kiedy ta chora mieszanka seksu i przemocy rzeczywiście ją pociąga. I nie wierzę, kiedy patrzy terapeutce prosto w oczy i zapewnia ją, że nigdy nie bała się o swoje życie.

5. odcinek "Wielkich kłamstewek" to prawdziwa lekcja aktorstwa w wykonaniu Nicole Kidman, która skromną sceną u terapeutki, pokazującą, jakie emocje kotłują się w Celeste, przyćmiła wszystko inne. Ktoś miał wypadek, ktoś wcisnął gaz do dechy, gdzieś padł jakiś strzał, a ja i tak wciąż widzę rozpadającą się Celeste. [Marta Wawrzyn]

1 2 3 4 5 6 7 8
  • Panna

    Wyglada na to, ze ten sezon American Crime poruszy jeszcze bardziej nieporuszane tematy. A The Americans jak zawsze swietne, ciekawe, jak siepotocza losy Paige, gdy zostanie bardziej wtajemniczona w to, czym zajmuja sie jej rodzice.

  • Kama

    Prawie ze wszystkim wymienionym mam tyły (z "American Crime" jeden odcinek, z resztą sezony), ale to, co widziałam w tym tygodniu, w większości bardzo dobre. "Big Little Lies", "Feud" super, "The Good Fight", "Switched at Birth", "Catastrophe" i " Superstore" bardzo dobre. "Girls" trochę rozczarowało.
    No i tu też zachęcam do "Grace and Frankie", jeśli ktoś się jeszcze waha :)

  • LuKe

    Kolejny tydzień bez "Riverdale" w TV tygodniem straconym ;)

    Nie mam w tym tygodniu hitów. To znaczy nadrabiam "The Americans" i właśnie kończę sezon 3. Jest to serial interesujący ale jakoś mnie nie chwyta. Jest taki w sam raz. Dostarcza dość dobrej rozrywki, ale jest też w nim dużo monotonii, powolnego tempa (może dlatego, że oglądam pod rząd), emocji, które nie lądują w odpowiednim miejscu i mimo wszystko takiego lekkiego w porywach procedurala. No i parę antybohaterów, którym jakoś zawsze ciężko jest mi kibicować. Owszem niektóre sceny są mocne - jak np. pakowanie pewnej pani do torby czy chałupnicze zabiegi dentystyczne... ale mimo wszystko niektóre wątki są przewidywalne i ograne (cały czas mam deja vu "Breaking Bad"). To taki przyjemnie nieprzyjemny serial. Mocny w przekazie, lekki w odbiorze. Pod koniec sezonu trzeciego zaczyna się robić interesująco. Oby to był dobry zwiastun nadchodzących odcinków. No bo po tylu pozytywnych opiniach o serialu spodziewałem się czegoś lepszego. Jest OK.

    KIT: "Fortitude". Niestety muszę odszczekać to, co napisałem na początku sezonu. Szykowałem się na jazdę bez trzymanki i że nie dam się już zaskoczyć. Serial się określił i nie dziwić będzie już nic. Nie przewidziałem jednak, że zaskoczy mnie słaby scenariusz i słaba historia. Bo o ile można było mieć jakieś pretensje do finału pierwszego sezonu, to nie da mu się odmówić fajnego klimatu i dość intrygującego prowadzenia fabuły. Aż do finału, który był takim przeskokiem w określoność.
    W sezonie drugim klimat gdzieś się podział. Chyba razem z krwawą zorzą. Historia jest chaotyczna. niedorzeczna i taka prosto w twarz. Obserwowanie zachowań Dana nie jest niepokojące tylko komiczne. Gruby brzydki brytyjski aktor z chrapliwym głosem Leprechauna "The missing" jest tak wkurzający, że naprawdę nie chcę go już oglądać w żadnym serialu. Niektórzy powiedzą, że to świadczy o kunszcie jego aktorstwa. Hmmm - czy ja wiem. Obsadzany jest jak widać po warunkach.
    Serial stał się tak tani jak większość ekranizacji Kinga (które straszą w tak strasznie oczywisty sposób i posiadają zawiłości fabularne przykrywające jej brak). Klimat stał się też podobny do "American Horror Story" - serii, której nie cierpię. Bo to takie epatowanie dziwnościami tylko dla tych dziwności. Sztuka dla sztuki. Znów woalująca braki fabularne. Także solidny kit dla "Fortitude" tuż przed finałem.

    • Panna

      Ja na Fortitude tez sie zawiodlam, brak tam logicznej, plynnej ze tak powiem fabuly.

      • Ola Kozel

        Fortitude było OK, dopóki śledztwo prowadził zdroworozsądkowy DC Morton. Wraz z nim umarły resztki logiki. Drugiego sezonu nawet nie zaczęłam.

        • Panna

          I dobrze, nie polecam.Po 1 odcinku jeszcze byla szansa, ze cos z tego wyjdzie, ale dalej tylko gorzej i jezeli bedzie 3 s, nawet go nie rusze.