Nasze podsumowanie tygodnia - znowu same hity!

"Pozostawieni" (Fot. HBO)

0
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10

HIT TYGODNIA: Piotruś, Wilk i Billy Bob Thornton – tak, to ciągle 3. sezon "Fargo"

"Fargo" (Fot. FX)

"Fargo" (Fot. FX)


Po krótkim wypadzie do Los Angeles "Fargo" powróciło do mroźnej Minnesoty, by kontynuować swoją napędzaną przypadkiem i nieporozumieniami historię. Zamiast jednak gładko przejść do ciągu dalszego, Noah Hawley przywitał nas w sposób, w jaki tylko on potrafi. Serialowi bohaterowie przyrównani do postaci z "Piotrusia i Wilka", bajki symfonicznej Siergieja Prokofjewa i symbolizowani przez odpowiednie instrumenty? To wszystko zilustrowane narracją w wykonaniu samego Billy'ego Boba Thorntona? Pewnie, czemu nie.

Można się tylko zastanawiać, czy losy Emmita, Raya, Nikki, Glorii i reszty towarzystwa będą teraz biegły równolegle z tym, co spotkało Ptaszka, Kaczuszkę, Kota i Piotrusia, czy może raczej to tylko Hawley w swoim stylu urozmaica nam serialową wycieczkę? Przekonamy się pewnie za kilka tygodni, ale mam dziwne przeczucie, że jakkolwiek się to skończy, tutejsze rozwiązanie będzie znacznie drastyczniejsze niż w Prokfjejowskim oryginale i to nie tylko dlatego, że nowe wcielenie Wilka wydaje się groźniejsze od pierwowzoru.

Po takim wstępie (do którego zresztą wróciliśmy na koniec, spinając odcinek ładną klamrą), reszta odcinka nie wyglądała już może nadzwyczajnie, ale nie ulega wątpliwości, że intryga się zagęszcza, a jej poszczególne elementy powoli wskakują na właściwe miejsca. Ot, choćby Gloria, która przy nieco męczącym, ale pomocnym towarzystwie niejakiej Winnie Lopez (Olivia Sandoval), policjantki mówiącej zdecydowanie zbyt dużo o swoim prywatnym życiu, zaczyna łączyć fragmenty układanki. Kulminacja coraz bliżej, a ja mam tylko jedno życzenie – niech jej nadejście ponownie ogłosi nam Billy Bob Thornton! [Mateusz Piesowicz]

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10
  • Maciej Witek

    Odcinek podręcznej nie był może tak dobry jak poprzednie, ale i tak był bardzo dobry. Jednak sceny z Emily za kierownicą nie lubię. Była głupia, nieprzemyślana i niczego nie dała, no może poza krótkim uczuciem satysfakcji. Ja wiem, że łatwo się wypowiada o takich rzeczach z perspektywy własnego, bezpiecznego, m, ale mimo wszystko trudno mi przyklasnąć temu co dziewczyna zrobiła i jeśli to będzie oznaczać koniec Alexis Bledel w serialu (oby nie!) to będzie to scena godna kultowej śmierci Hanki Mostowiak. Tak samo żałośnie bezsensowna.

    • Zdziwiłabym się, gdyby to był koniec Alexis Bledel w serialu, to raz. Dwa, uważam, że jeśli ktoś w takim świecie jak ten z "Opowieści podręcznej" podejmuje decyzję o zakończeniu życia w spektakularny sposób, to nie jest ani głupie, ani nieprzemyślane. Tak jak akty samospalenia w krajach komunistycznych nie były głupie ani nieprzemyślane. Czasem to jedyna opcja.

      Ale wypowiedź Bruce'a Millera sugeruje imho, że to nie jest koniec wątku Emily, raczej jakiś kolejny początek.

      • Maciej Witek

        Oby było jak mówisz! A co do samej sceny jeszcze, to gdyby Emily walnęła w mur, spadła do rzeki, sth. Dokonała czegoś na miarę samospalenia to bym jej decyzję, jakkolwiek to nie brzmi, szanował. Ale to co ona zrobiła trudno zaakceptować. Dobrze przecież wiedziała czym się ta mała rundka w około warzywniaka (?) może skończyć. Nie mogę temu przyklasnąć.
        No chyba, że stał za tym większy sens, że dziewczyna chciała przeniknąć do kolonii, no ale to tylko dywagacje bez pokrycia w faktach.

    • Katarzyna

      Dla mnie wyczyn Gleny był bardzo jednoznaczny- powiedziała że na nic już się organizacji nie przyda i ruszyła do samochodu żeby po raz ostatni przysłużyć się podręcznym. Widzieliśmy ich wyrazy twarzy kiedy Glena przypomniała im że mogą się zbuntować, że mają moc, coś jeszcze znaczą. Widzieliśmy z resztą nie tylko zachwycone miny dziewczyn, ale i przemianę we Fredzie, która pozwoliła jej poczuć się niezwyciężoną tak jak Glena i zaszaleć ;)

      BTW dla mnie to była w oczywisty sposób misja samobójcza, bo podręczne chyba aż tak cenne nie są. Wydaje mi się że teraz Glen możemy widzieć tak jak Moirę- w retrospekcjach

  • Panna

    The Americans uwielbiam, ale bylo naprawde wspaniale w tym tygodniu. zarowno slub, jak i notatki pastora, sfotografowane przez Paige.
    Obejrzalam juz Master of None, doceniam przeslanie, ale niestety emocjonalnie to mnie az tak nie porwalo. Ciekawe, czy bedzie kontynuacja, bo przeciez byl jakis artykul o tym, ze Aziz nie ma na razie pomyslu na dalsze odcinki?
    No i nie moge doczekac sie Ani, chociaz troche sie boje zepsucia moich ulubionych ksiazek dziecinstwa :)

    • ROB-i

      Chyba nie masz czego sie obawiac w stosunku do nowej ekranizacji ksiazkie Lucy M Montgomery,dla mnie byla to naprawde niezla przygoda a musze dodac ze w dziecinstwie liczne ekranizacje tej prozy nigdy do mnie nie trafialy...,a no jeszcze jedno na koniec,pisze to facet dobrze po 40-dziestce,wiec chyba warto jak by nie patrzec to bardzo dobra,ciepla rodzinna historia opowiedziana na nowo,dopasowana do dzisiejszych czasow ale jednoczesnie bardzo mozno zakorzeniona w okresie w ktorym sie dzieje.

  • ROB-i

    A ja w sprawie "The Leftovers" z tego odcinka a dokladnie do sprawy dlaczego w tym epizodzie tak czest dostajemy do odsluchu hit a-ha "Take On Me" z lat 80-dziesiatych ubieglego wieku.Bylo dla mnie to dosc nie jasne dopoki nie przeczytalem w tym tygodniu wywiadu z Damon'em Lindelof'em w ktorym powiedzial ze pomysl na ten odcinek zaczerpnol wlasnie z piosenki a-ha a dokladnie z jego klipu (nomen-omen bardzo pamietnego) i wszystko dla mnie w jednej sekundzie stalo sie jasne-Nora i Kevin Jr to prawie dokladnie takie same postaci jak w wspomnianym teledysku,zyja w odrebnych swiatach ktore sie czasami do siebie przenikaja ale pozostac w nich na stale jest niemozliwe.Bardzo to gorzkie ale w jakis sposob odpowiadajace na Twoje pytanie Mateusz zadane na koniec dzisiejszego podsumowania hitow tygodnia.Nadziei mysle ze juz nie ma,ale nadal licze ze tak jak zapowiedzial Lindelof bohaterowie (i widzowie) dostana pewien rodzaj ukojenia...,cokolwiek by to mialo znaczyc.

    • LuKe

      Prehistoryczny prolog drugiego sezonu i finał sezonu były w pewnym sensie przeciwieństwami, Ktoś stracił rodzinę, ktoś ją zyskał.
      Wstęp trzeciego sezonu o kobiecie czekającej na wniebowzięcie i tracącej przy tym rodzinę również może stać w opozycji do finału, Może Nora poprzez przejście ostatecznej próby (nieudanej) da wreszcie za wygraną. Może z ciałem zniszczonym promieniowaniem wreszcie dozna pewnego zamknięcia, Pogodzi się z niewytłumaczalnym losem swoich bliskich, zacznie etap właściwej żałoby. Kto wie może wtedy odzyska Kevina,

  • LuKe

    "American Gods" w drugim odcinku niestety pokazał, że ma poważne problemy estetyczne, ideologiczne, aktorskie i fabularne. To był jakościowy rollercoster. Sceny raz dobre, raz złe, potem znowu dobre, a potem znów fatalne.

  • SpookyStarbuck

    A gdzie Veep? Podwójny zawał wygrał ten tydzień

  • Iwona

    W "opowieściach podrecznej" (jeśli mnie pamięć nie myli), wielkość wątku Emily nie ma nic wspólnego z książka i dobrze, bo Alexis Bledel ma co grać i robi to fantastycznie.
    Na mnie w tym odcinku duże wrażenie zrobiła scena gdy June jest na spotkaniu z lukiem, a za oknem bawią się małe dziewczynki w czerwonych płaszczach. Nie bez przyczyny taki symboliczny obrazek dostajemy właśnie wtedy. To jest moment, w którym June wchodzi na drogę "braku moralności", co w konsekwencji doprowadzi ją do zostania Offred.

  • Hazel

    Przemknęłam tylko wzrokiem po wpisie na temat The Americans, przysiadłam wczoraj i nadrobiłam resztę sezonu. Dzisiaj w końcu obejrzałam 10 odcinek i absolutnie opadła mi szczęka na tych ostatnich piętnastu minutach. Wielu rzeczy się spodziewałam, ale na pewno nie ślubu! I ta ostatnia scena, z czytaniem pamiętnika. Wow. Po prostu wow.

    • franiis

      UWAGA - powyżej duży spoiler z The Americans.