Które seriale warto oglądać? Oceniamy czerwcowe nowości

"Gypsy" (Fot. Netflix)

0
1 2 3 4 5 6 7

W czerwcu premierę miało zaledwie kilka serialowych nowości, w tym jedna perełka - netfliksowe "GLOW". Oceniamy produkcje, które wystartowały w zeszłym miesiącu.

"Blood Drive"

Grindhouse'owe szaleństwo, które w Polsce można oglądać na ShowMaksie, wyglądało na całkiem przyjemną - choć oczywiście kompletnie głupią - rozrywkę na lato. Od serialu, opowiadającego o wyścigu autami napędzanymi ludzką krwią w postapokaliptycznej "przyszłości", nie oczekiwałam niczego więcej i oglądając pilota, miałam wrażenie, że te oczekiwania, czy też ich brak, zostały spełnione. Po kolejnym odcinku wrażenie niestety było już znacznie gorsze.

Kompletnie pokręcony pomysł działa, ale raczej na krótką metę. Świetna jest oczywiście stylistyka, klimat, muzyka itp., a i poczucie humoru twórców potrafi przybierać interesujące oblicza. Bardzo dobrze wypada Colin Cunningham w roli Juliana Slinka, fantastycznie przestylizowanego i skrywającego niejedną tajemnicę organizatora szalonego wyścigu. Na drugim planie jest zresztą więcej postaci z charakterem.

Problem mam jednak z pierwszym planem. Duet składający się z ostrej jak brzytwa dziewczyny o imieniu Grace (Christina Ochoa), która oczywiście ma swoją szlachetną stronę, i Arthura (Alan Ritchson), sztywnego, nudnego i kompletnie bezpłciowego gliniarza, po prostu mnie usypia. Nie jestem ciekawa, czy to wygrają, kto z nich przeżyje, a kto nie, i jak rozwinie się wątek korporacyjnego spisku. Gdyby to była złożona z kilku odcinków, zamknięta miniseria, pewnie bym to kupiła, tak jak kupiłam "Grindhouse" duetu Quentin Tarantino i Robert Rodriguez. Na cały sezon - a tym bardziej kolejne - szkoda mi czasu, bo jeśli poświęcam na coś dziesięć godzin, to lubię myśleć, że ma to jakąś wartość. [Marta Wawrzyn]

1 2 3 4 5 6 7
  • Kawoszka

    Blood Drive to dla mnie absolutely strzał w 10! Jestem fanką filmów klasy B ("Z"), a ten serial idealnie bawi się schematami takich produkcji, a do tego jest na prawdę dobrze nakręcony! Faktycznie główny bohater jest obrzydliwie nijaki (choć jeszcze bardziej męczy mnie wątek seksownego robota torturującego jednego z bohaterow, ktorego chyba nie ubiorą do końca sezonu...), ale cała reszta wynagradza mi w pełni te drobne niedociągnięcia. Po prostu idealna rozrywka jak dla mnie!

  • Iwona

    "Gypsy" to niewątpliwie serial, którego jedyną zaletą jest piosenka z czołówki. Wszyscy którzy wzięli udział w tej produkcji mają się czego wstydzić (od aktorów po ostrzyciela). Widać że ludzie na planie męczyli się bardzo, ale co gorsze chyba na prawdę wierzyli w to, że tworzą coś ambitnego (co znakomicie świadczy o ich inteligencji, guście i poczuciu estetyki). Mnie zastanawia to jakim cudem to dzieło powstało. Nikt o zdrowych zmysłach/na trzeźwo/widzący cokolwiek o dramaturgii lub realizmie lub psychologii lub scenariuszach nie miał prawa dać do kręcenie tego baterii do kamery, o pieniądzach nie wspominając.

  • jimisan

    cóż GLOW jako jedyne z tych co widziałem daje radę, świetna produkcja, Gypsy - zdecydowanie nie, Blood Drive jest tak słabe jak można się było spodziewać - jeśli kogoś tak jak mnie zupełnie nie kręcą takie głupotki, Umrzeć ze śmiechu się nie da - z nudów jak najbardziej już się da na tym cudzie... dobry artykuł, przynajmniej wiem, że nie ma sensu tracić życia na sprawdzanie pozostałych...

  • patryks83

    Z tych produkcji moim zdaniem na lato na daje się tylko "Blood Drive", ja oglądam (choć wątpię że skuszę się na 2 sezon). "Mist" strasznie rozczarowało, zero napięcia i do tego płascy bohaterowie.

  • ROB-i

    Ja czytam to wszystko to sobie mysle-ale juz nisko upadlem bo mi sie bardzo "Gypsy" podoba a musze zaznaczyc ze nie jestem 18-letnia dziewczynka czy "kura domowa" ktorej robi sie mokro czytajac czy ogladajac "Greya".
    Za to najgorsze seriale czerwca to "The Mist",King nigdy nie mial szczescia do ekranizacji swojej prozy i chyba nigdy to sie nie zmieni a drugi serial to "Glow",moze dlatego ze lubie inne sporty niz "zapasy w kisielu".