Nasz top 10: Najlepsze seriale sierpnia 2017

"Gra o tron" (Fot. HBO)

0
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10

Zanim przejdziemy do serialowej jesieni, czas na ostatnie już spojrzenie na lato. Podsumowujemy to wszystko, co było najlepsze w serialach w sierpniu - od debiutu pewnej grzesznicy aż po smocze szaleństwo.

10. "Comrade Detective" (nowość na liście)

"Comrade Detective" (Fot. Amazon)

"Comrade Detective" (Fot. Amazon)


Rzutem na taśmę na naszej liście znalazł się serial, którego próżno szukać wśród najgłośniejszych wakacyjnych premier, i któremu sami nie poświęciliśmy wcześniej za wiele miejsca. "Comrade Detective" od Amazona zasługuje jednak na to, by zwrócić na niego uwagę, bo na tle współczesnej komediowej mizerii zdecydowanie się wyróżnia.

Przede wszystkim pomysłem, który na pierwszy rzut oka jest kompletnie absurdalny. Oto bowiem Channing Tatum wraz z Jonem Ronsonem oznajmiają nam, że po latach poszukiwań udało im się dotrzeć do kopii "Comrade Detective" – rumuńskiego propagandowego serialu z lat 80., który zdubbingowali i prezentują, byśmy zobaczyli, jak kręcono kryminały za żelazną kurtyną. Całość jest oczywiście fikcyjna, ale wykonana bardzo pieczołowicie, bo serial nakręcono w Rumunii i zagrali w nim miejscowi aktorzy, którym głosy podłożyli Amerykanie (oprócz Tatuma również Joseph Gordon-Levitt i Nick Offerman).

Trzeba przyznać, że koncept to znacznie bardziej wyszukany niż kolejny identyczny sitcom, a na tym zalety "Comrade Detective" się nie kończą. Historia śledztwa prowadzonego przez Gregora Anghela (Florin Piersic Jr.) i jego partnera Iosifa Baciu (Corneliu Ulici) autentycznie bawi, świetnie parodiując zarówno komunistyczną propagandę, jak i amerykańskie produkcje z lat 80. Mamy tu więc swoiste buddy movie tylko z bloku wschodniego.

Można serialowi zarzucić pewną powtarzalność i zbyt mocne opieranie się na początkowym pomyśle, ale że całość jest krótka (6 odcinków), cudownie przerysowana i oryginalna, obejrzeliśmy z przyjemnością. [Mateusz Piesowicz]

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10
  • Iwona

    Rzeczywiście dwie główne zalety "The Sinner" to Jessica Biel i wciągająca historia, której zakończenie mimo wszystko chce się poznać. Szkoda że zalet nie ma więcej, bo jednak koncept całości jest znakomity i z olbrzymim potencjałem. Niestety pani która napisała pierwowzór książkowy to bardziej pisarka "akcji" niż dobrych portretów psychologicznych, a do tego trochę pensjonarka. To że seksualność jest bardzo ważnym tematem w tej historii jest świetnym pomysłem, ale trzeba to umieć dobrze pokazać, a nie iść w wydumane, przerysowane portrety z siostrą głównej bohaterki i panem detektywem na czele. A jakby tego było mało to tu dostajemy jeszcze (niejako w kontrze?) jednowymiarowe postaci pochłonięte religijną obsesją i mające Jezusa na pół kwiecistej ściany. No litości.

  • M.B

    Gdyby ten sezon Gry o Tron miał tyle samo odcinków co zawsze to uniknęlibyśmy tych wszystkich teleportacji bohaterów z jednego miejsca w drugie, z drugiej jednak strony możliwe że popadlibysmy znowu w przestoje. Bo twórcom chyba ciężko byłoby wymyśleć jakieś ciekawe dialogi podczas podróży bohaterów z punktu A do punktu B. Tak czy siak byłyby jakies niedociągnięcia. Jedyne czego można było uniknąć to kilku bzdur w scenariuszu przy odcinku "Beyond The Wall" który ostatecznie i tak był całkiem dobry jeśli weźmiemy pod uwagę emocje.