Stephen King po raz kolejny, ale inaczej niż zwykle. Zobaczcie zwiastun "Castle Rock" od Hulu

"Castle Rock" (Fot. Hulu)

0

Moda na ekranizowanie twórczości Stephena Kinga nie mija. "Castle Rock" nie będzie jednak oparte na konkretnym tytule, lecz zabierze nas w głąb wykreowanego przez pisarza świata.

"Nie macie pojęcia, co się tu dzieje, prawda?" - pada pytanie pod koniec zwiastuna "Castle Rock", a my możemy tylko przytaknąć. Bo zapowiedź nowej produkcji Hulu nie ujawnia wiele na jej temat, za to wyraźnie daje do zrozumienia, że serial będzie utrzymaną w mrocznym klimacie opowieścią z dreszczykiem, która może wyglądać dziwnie znajomo.

Wszystko dlatego, że "Castle Rock" będzie historią czerpiącą garściami z twórczości Stephena Kinga. Tytułowe miasto w stanie Maine było miejscem akcji kilku opowiadań i powieści mistrza grozy (choćby "Cujo" i "Sklepiku z marzeniami"), a wzmianki o nim przewijały się w wielu kolejnych tytułach, przez co stało się swego rodzaju symbolem wykreowanego przez niego świata.

Teraz zaś zostanie tłem akcji serialu, którego twórcy mówili podczas nowojorskiego Comic-Conu, że chcieli opowiedzieć całkiem nową historię, zamiast tworzyć kolejną ekranizację. "Castle Rock" ma więc być hołdem dla twórczości Kinga, czerpiącym z niej garściami i sięgającym po znajome postaci czy ikoniczne miejsca - jak więzienie Shawshank.

Głównym bohaterem "Castle Rock" ma być David (André Holland z "The Knick"), prawnik zajmujący się sprawami skazanych na śmierć. Jego klienta zagra znany ostatnio z roli Pennywise'a w filmie "To" Bill Skarsgård. Do świata Stephena Kinga powróci również Sissy Spacek ("Carrie"), która wcieli się w Ruth, matkę Davida, związaną ze znanym z książek szeryfem Alanem Pangborne'em (Scott Glenn). Na ekranie zobaczymy też Melanie Lynskey ("Togetherness"), Jane Levy ("Suburgatory") i Terry'ego O'Quinna ("Lost"), a wśród producentów serialu jest m.in. J.J. Abrams. Premiera w 2018 roku.

  • LuKe

    Zwiastun naprawdę dobry wizualnie i muzycznie. Ale niestety zaczynam mieć alergię na wszystko co związane z Kingiem. Średnio podobał mi się nawet najnowszy hit kinowy "It". Naprawdę nie rozumiem zachwytów. To niezły przeciętniak. Z problemami z tempem akcji, brakiem głównej osi fabularnej i uszytym na miarę wątkiem przyjaźni frajerów. Dobre dialogi, dobre zdjęcia, sympatyczna obsada ale jako całość naprawdę nie jest w połowie tak dobry, jak starają się go sprzedać krytycy. Nie czytałem zbyt wielu dzieł Kinga ale im więcej filmów i seriali opartych na jego powieściach wychodzi na światło dzienne, tym częściej zaczynam się zastanawiać czy jego twórczość jest przekładalna na język filmowy? A może problem jest inny. Może King to najbardziej przereklamowany powieściopisarz naszych czasów. To co mnie razi we wszystkim, co związane ze światem Kinga (przynajmniej tym przedstawianym w kinie i telewizji) to rozmyta fabuła, chaos i akuratność. Wszystko oparte o Kinga jest takie cholernie wprost. Zero tajemnicy. A jak już, to tajemniczość zahaczająca o tandetę (często wyświechtane i oczywiste motywy). Obecnie seria American Horror Story bardzo przypomina mi te najgorsze adaptacje Kinga. Czyli dosłowność, wszędobylskość i tandeta.
    Ten zwiastun i koncept niestety wpisują się w ten krajobraz. Może jest bardziej stylowo ale na pewno nie widać tu jakiejś spójnej fabuły. Zwiastuny dzielą się na te pokazujące za dużo, te pokazujące w sam raz i te nie pokazujące nic. Ten należy do tej trzeciej kategorii. Bohater pyta na koniec w zwiastunie: "Nie macie pojęcia, co się tu dzieje, prawda?" Ja mam drugie pytanie: "Czy twórcy serialu wiedzą co się dzieje?"

    • Jaerk P

      Zupełnie nie na temat zapytam. Oglądałeś Blade Runnera 2049? Pytam bo byłem w kinie na tym filmie. Podobał mi się tak bardzo, że chętnie poszedłbym drugi raz. Ale nigdy nie chodzę do kina dwa razy na ten sam film. I co ja mam teraz zrobić???

      • LuKe

        Będę widział w tym tygodniu

      • BMR

        Jak wywołany do odpowiedzi nie widział, to może ja podpowiem- jak wszyscy kochający od lat wierną miłością tego pierwszego "Blade Runnera" pójdziesz do kina, jak wypuszczą wersję reżyserską. A w międzyczasie kupisz sobie na blue-rayu i zaoglądasz na śmierć ;)

    • BMR

      A widziałeś "Misery", "Lśnienie","Dolores", "The Shawshank Redemption", "Zieloną milę", albo "Carrie" (ale tę oryginalną, z Sissy Spacek i Piper Laurie- tak, tą samą, co w "Twin Peaks", że o Amy Irving i Johnie Travolcie nie wspomnę)?

      • LuKe

        "Misery", "Dolores" "Skazanych na Shawshank" i "Zieloną milę" lubię i doceniam. "Carrie" i "Lśnienie" pamiętam jak przez mgłę, bo oglądałem lata świetlne temu więc ciężko mi określić czy mi się podobały. Akurat wymieniłaś filmy dobre i przyzwoite. Z tego towarzystwa najbardziej lubię "Misery". No bo Shawshank i Mila to takie długaśne ciepłe historyjki - fajnie się ogląda, coś tam przeżywa ale koniec końców nie posoztają w mojej głowie jako "must see".

        • BMR

          No bo jak piszesz że się zastanawiasz, czy twórczość Kinga jest przekładalna na język filmowy to Ci daję przykłady moim zdaniem dobrych przekładów Kinga na język filmowy :)
          A tak swoją drogą (trochę a propos Kinga, a trochę tak ogólnie)- praktycznie nie ma dobrych serialowych horrorów, zauważyłeś? "American Horror Story", którego pierwszy sezon był bardzo obiecujący, turlika się od tego czasu z różną prędkością po równi pochyłej. O zmiennym nachyleniu, fakt- ale to ciągle równia pochyła.

          • michax

            13 października ma pojawić się antologia horrorowa od Amazon czyli "Lore" - ciekawie się zapowiada. Próbuję sobie przypomnieć jakiś dobry serial horrorowy, ale jak już to klasyka mi się przypomina jak niektóre odcinki XFiles czy Millennium albo Opowieści z krypty. Z nowych to Ash vs Evil Dead, ale to komedia/horror.

          • LuKe

            Tak, trochę generalizowałem, ale zauważ, że wszystkie wymienione przez Ciebie filmy mają już swoje latka, A jak zestawilibyśmy wszystkie filmy i seriale oparte na Kingu (wyszłaby pewnie setka z hakiem) to zdecydowana większość jest byle jaka albo fatalna.
            Większość horrorów opiera się na wyświechtanych kliszach i nie ma duszy, Taka "the witch" czy "goodnight mummy" lub "babadook" może nie były idealne ale przynajmniej wyróżniają się na tle towarzystwa z cyklu upętania, egozrcyzmy czy latające flaki.
            Horrorem (chociaż też nie wiem czy zalicza się do gatunku) to "Inni". Ten film jest genialny. Jest na mojej liście najlepszych filmów ever.
            Lubię też gotyckie historyjki z dreszczykiem. Był swego czasu bum w kinie na takie opowiastki. Czasy "Jeźdźca bez głowy" (genialny film!!!), "Braterstwa wilków", "From Hell" czy "Vidoq". Te trzy ostatnie nie bez wad - ale ciepło wspominam.
            Filmy Lyncha takie jak "Zagubiona autostrada" to dla mnie też poniekąd horrory. No bo tajemnica i mrok jest tu niejednokrotnie bardziej jeżąca włos na karku niż w niejednym dreszczowcu.
            Horror aby być dobry musi mieć duszę, musi mieć postacie, musi mieć piękno i musi mieć drugie dno. Zwykłe "jums scares" mnie nie zachwycą, Nawet horrory trzymające w napięciu nie pozostawiają wrażenia jeśli to napięcie zarezerwowane jest tylko na czas seansu i potem całkowicie wylatuje z pamięci.