To był świetny rok dla społeczności LGBTQ w serialach. Jeszcze nigdy nie było w telewizji tylu gejów i lesbijek

"The Good Fight" (Fot. CBS)

0

Telewizja zaczyna odzwierciedlać rzeczywistość, także jeśli chodzi o pokazywanie ludzkiej seksualności z całym jej skomplikowaniem. W 2017 roku było więcej postaci LGBTQ niż kiedykolwiek.

Pojawił się coroczny raport GLAAD, dotyczący obecności osób LGBTQ na telewizyjnych ekranach. I okazuje się, że udało się pobić rekord - w 2017 roku 6,4% postaci, które Amerykanie oglądają w serialach, identyfikowało się jako geje, lesbijki, osoby biseksualne, transpłciowe bądź queerowe.

Przyjrzano się 901 postaciom pojawiającym się regularnie w amerykańskiej telewizji w prime time. Okazało się, że do społeczności LGBTQ należy 58 głównych postaci z seriali stacji ogólnodostępnych (rok temu 42) i 103 postacie z seriali kablówkowych (rok temu 92). Jeśli dodamy postacie drugoplanowe, to w przypadku stacji ogólnodostępnych liczba rośnie do 86, a w przypadku kablówek do 173. Z kolei w serialach Amazona, Hulu i Netfliksa takich postaci było 70 - 51 w głównych rolach i 19 w rolach powracających.

GLAAD znalazł dziewięć postaci, które identyfikują się jako transpłciowe kobiety, cztery postacie będące transpłciowymi mężczyznami i cztery postacie niebinarne. Po raz pierwszy w historii w telewizji pojawiły się osoby niebinarne i aseksualne, wcześniej ignorowano jego całkiem.

Choć widać spory postęp, telewizja wciąż nie odzwierciedla naszej skomplikowanej rzeczywistości. Przykładowo biseksualne osoby to tylko 28% z całej grupy, a ogromna większość z nich to kobiety (75 kobiet i 18 mężczyzn). Nie ma też mowy o prawdziwym zróżnicowaniu pod względem rasowym - aż 77% postaci LGBTQ jest białych.

GLAAD zwraca uwagę, że w "Shadowhunters" i "BoJacku Horsemanie" pojawiły się aseksualne postacie, ale w tym samym czasie "Riverdale" ignoruje swój materiał źródłowy. Jughead jest aseksualny w komiksie, a w serialu już został heteroseksualistą. Transgenderowy mężczyzna to także jest ktoś, kto w telewizji prawie nie istnieje. Znacznie częściej pokazuje się kobiety po zmianie płci.

Całe badanie znajdziecie tutaj, a warta podkreślenia jest jedna rzecz: to właśnie seriale, a nie hollywoodzkie filmy, z roku na rok starają się coraz bardziej pokazywać świat takim, jakim jest. Dotyczy to zarówno kwestii rasowych, jak i obecności osób LGBTQ na ekranie.

  • whatever

    może ta cała fala krytyki z ubiegłego roku coś zmieni, ale szczerze? To są wciąż bardzo niskie wskaźniki i mimo wszystko mainstream (mniej kablówki) wygląda moim zdaniem słabo.

    dochodzi też często po prostu słaba jakość historii jakie są pisane dla tych postaci.
    No ale może małymi kroczkami...

    • Krzysztof Matuszak

      Bo jak są wciskani na siłe to jak mają dostać dobrą historyjkę? I według Ciebie w każdym serialu miałby być taki wątek? To by oddawało rzeczywistość? Powinno to być tak, że jeśli twórcy chcą to dodają taką postać do serialu i wiedzą w jakim ona miejscu fabuły powinna stać, jak się zachowywać, jakąrolę odegrać w historii, a nie, że odgórne polecenie "ej weźcie wcisnijcie jakiegos geja żeby gawiedź się nie czepiała i żeby wszyscy byli happy, oglądalność skoczyła"...

      • whatever

        Napisałam w odrębnym poście, że dla mnie te rankingi to dowód na to że stacje robią sztuczny tłok żeby tylko odbębnić to co trzeba i zaliczyć dobry hype na widzach LGBT, którzy nie mają zbyt wielu reprezentantów na ekranie. Więc ciągnie ich do każdego serialu, który daje im cień nadziei na jakąś historię.

        I te marne historie (w większości) pokazują, że ani to twórcze, ani pomocne.I ostatecznie mniejszość, pozostaje mniejszością. Czyli tak jak powinno być?
        No ale dla mnie nie do końca, bo nie takiej roli oczekuję od fikcji.

  • LuKe

    Historyjki o Archiem i spółce mają 75 lat. Przez ponad 70 lat Jughead nie był nigdy aseksualny. Aseksualny stał się dopiero ostatnio w odsłonie komiksu Chipa Zdarsky'ego z października 2015 roku. Jednorazowa przeróbka postaci nie czyni nagle z Jugheada (który nigdy wcześniej aseksualny nie był) - "materiału źródłowego".
    Natomiast w tym sezonie Cheryl prawdopodobnie pokaże swoje biseksualne oblicze.

    Z tym odzwierciedlaniem rzeczywistości też się trochę nie zgadzam. Sytuacja, w której każdy serial powinien mieć osobę LGBTQ w swoich szeregach jest nieporozumieniem i sytuacją ewidentnie wymuszoną i naciąganą. Historie tych osób przedstawianych w serialach i filmach też najczęściej są niefortunne i pozbawione subtelności. Jest albo zbyt cukierkowo albo zbyt wisielczo.

  • LuKe

    Niech ktoś wyprodukuje serial o Kevinie Spacey - będzie świetne promo dla społeczności LGBTQ ;)

  • Majkel

    W Polsce raczej nam to nie grozi, na szczęście.

  • Kasia Lesińska

    Jest coraz lepiej, ale nie uwzględniają tutaj jak stereotypowe i często nudne są wątki LGBT+ w serialach. No ale trzeba przyzać, małymi krokami, ale postęp jest

  • ROB-i

    Nie bede ukrywal ze nie jestem osoba homoseksualna i dlatego (moze) mam cos tu do dodania od siebie.
    Moze zabrzmie troche jak ktos kto "s.. do wlasnego gniazda" ale uwazam ze nie potrzebuje we wszystkich produkcjach (czy jej wiekszosci) osob LGBT.Owszem gdy w danej produkcji ma to uzasadnienie i jest potrzebne to sie zgadzam ale wciskanie takich osob do wszystkiego bo taki teraz mamy trend,to ja przepraszam ale nie tedy droga.Wiele razy postacie o innych sklonnosciach zarowno w serialach jak i filmach sa pokazywane jednowymiarowo,po prostu tak samo,nic juz sie nie da w tej sprawie dopowiedziec.Opowiadane historie zaczynaja "zjadac swoj ogon".
    Sam nie afiszuje sie ze swoim "problemem",wszystko zostaje u mnie w przyslowiowych "4-rech scianach".Nie potrzebuje do tego bohatera LGBT w kazdej produkcji.Wole swoje zycie,moze czasami mam pod gorke ale jakos zyc trzeba.
    Ps1.Nic nie mam do "matki natury" ze mnie takiego uczynila,ludzie zyja z o wiele wiekszymi problemami i daja rade.
    Ps2.W ogole pisanie o tym ze jest lepiej niz bylo ale jeszcze nie idealnie z spolecznoscia LGBT w mediach w czasach kiedy dostajemy od kilku dni newsy z kolejnymi ofiarami molestowania nie jest chyba najlepszym czasem.
    Ludzka seksualnosc jest mimo wszystko tematem bardzo delikatnym i takowym powinna pozostac,w granicach rozsadku.

    • whatever

      "taki teraz mamy trend" - a wiesz, że właśnie o tym ostatnio pomyślałam? I zgadzam się, że o ile ilość jest może ważna, ale to jakość jest bezcenna.

      Postać LGBT? Bardzo fajnie. Ale mam wrażenie, że w większości przypadków jest to odhaczenie checkboxów, żeby później GLAAD się nie czepiał. Po jakimś czasie wyjdzie, kto rzeczywiście przemyślał i podszedł do sprawy rzetelnie, a kto chciał po prostu mieć dobry PR.

      Bo to właśnie taki PR, gdzie wilk syty i owca cała. Sztuczny tłum i statystyki bohaterów LGBT zachowane na jako takim poziomie, a i tak "front row" pozostaje bez większych zmian.

      • LuKe

        Do wypowiedzi ROB-i-ego dodam tylko, że drażni mnie, że za bardzo w produkcjach twórcy skupiają się na tej "normalności" i "akceptacji". A mnie się wydaje, że o wiele większy pożytek byłby z "różnorodności" tych wątków. Strasznie nie lubię gdy jakaś grupa jest traktowana jak święte krowy. Wszyscy jesteśmy ludźmi - liczba kretynów, chamów, krętaczy itd. wśród społeczności LGBTQ jest procentowo taka sama jak w innych społecznościach. Tak samo wydaje mi się, że wątki gejowskie czy lesbijskie mają niestety w serialach tylko funkcję przyprawy. Taka tania egzotyka seksualna, która w zamyśle ma być chyba "oswajaniem" (o zgrozo!). Nie jest dobrze gdy jest to tylko "sexy" wabik dla oglądalności. Moim zdaniem całe "True blood" ociekało wręcz tanią homoerotyką zastosowaną w wiadomym celu. I nie przyświecały temu żadne ideały wolnościowe czy równo-uprawnieniowe. To był czysty marketing.

  • Shakuahi

    Wszyscy tu piszą jako jeden z argumentów fakt, że historie par homoseksualnych są odtwórcze i nic nowego nie pokazują. A przepraszam, jak często historie par heteroseksualnych nie są nudne? ;) Rozumiem, że denerwuje odwołanie do pewnego utartego stereotypu, ale to nie tylko problem przedstawiania społeczności LGBTQ, jest dużo schematów, które irytują i są w co drugim serialu. Nie wiem czy dobrze wyraziła to, co chciałam, mam nadzieję, że tak. :)

    • Krzysztof Matuszak

      Przecież to od twórców zależy. Każdy wątek może być ciekawy. Ze związku heteroseksualnego można też wycisnąć wszystkie soki. Ostatnio w "The Leftovers" związek Kevina i Nory to była poezja, niesamowite przeżycie, ale jak twórca idzie szablonem, ma małe umiejętności to da coś miałkiego co prawdopodobnie zobaczysz w każdym innym serialu

      • Shakuahi

        Właśnie o to mi chodzi. Zły wątek związku homoseksualnego nie denerwuje mnie bardziej niż jakikolwiek inny zły wątek.

  • Yan Yanniky

    "Nie ma też mowy o prawdziwym zróżnicowaniu pod względem rasowym - aż 77% postaci LGBTQ jest białych" - Biali stanowią 77% ludnosci USA.

    • whatever

      Mniej przekonywującego argumentu chyba nie mogłeś/-aś użyć.

  • Krzysztof Matuszak

    W sumie wszystko spoko, ale dlaczego takie coś ma być twórcze same w sobie? Same tworzenie takich rankingów pokazuje, że jest coś nie halo skoro musi ktoś wyliczać ile to tego, ile to tamtego. Niech jeszcze zaczną mierzyć ile czasu poświęcono na dany wątek przykładowo homoseksualny. Druga rzecz. Czy przypadkiem taki ranking nie piętnuje inności? Przecież oni nie chcą być inni tylko równi, a tu dostają w pysk taką segregacją. Kolejna sprawa. W jaki sposób seriale pokazują świat jakim jest? Procentowo białych i hetero w Ameryce jest dużo więcej niż pozostałych, a co za tym idzie więcej jest takich aktorów/aktorek. Ten procent 6,4% może jest okej, może za wysoki, może za niski, ale nie wierzę, że 10% oddałoby rzeczywistość (zdecydowanie za duży procent w mojej opinii). Nie jestem uprzedzony, fajnie jak pojawia się coś innego, ale dorabianie do tego ideologii pokazuje tylko, że to nie działanie twórcze czy mające wnieść coś nowego, a działanie "bo to modne i na czasie".