Nasze największe serialowe rozczarowania 2017 roku

"Sherlock" (Fot. BBC)

0
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13

Nigdy w historii nie było tak dużo seriali jak w tym roku i nigdy nie czuliśmy się aż tak rozczarowani. Od Marvela i Netfliksa, poprzez "Sherlocka", aż po 3. sezon "Fargo" - oto nasze największe serialowe rozczarowania 2017 roku.

Netflix i Marvel to już nie jest idealny związek

"Iron Fist" (Fot. Netflix)

"Iron Fist" (Fot. Netflix)


Do pewnego momentu wszystko układało się idealnie. "Daredevil", "Jessica Jones" i "Luke Cage" mieli swoje mocne i słabe strony, ale ogólnie współpraca Netfliksa z Marvelem wyglądała na naprawdę udaną. W mijającym roku jednak coś zaczęło się sypać.

I to od razu spektakularnie, bo "Iron Fist" wyglądał jak ubogi krewny "Arrowa" (a to spore osiągnięcie) i w porównaniu do swoich poprzedników prezentował się wprost fatalnie. Można się było tylko zastanawiać, czy najgorzej w tym wszystkim wypadał scenariusz, grający główną rolę Finn Jones, czy może jednak sceny "akcji". Co się stało, Netfliksie? Wypadek przy pracy? Źle dobrani ludzie za sterami? A może po prostu zmęczenie materiału?

Ta ostatnia wersja wydaje się całkiem bliska prawdy, gdy weźmiemy pod uwagę drugi marvelowski serial Netfliksa z tego roku, czyli "The Defenders". Serial, który miał być przecież hitem i wielką kulminacją serialowego uniwersum. Wyszła zrobiona na siłę produkcja, której każda scena wręcz krzyczy, że powstała, bo tego wymagały zapisy w umowie z Disneyem. Synonim przeciętności, na wspomnienie którego nadal muszę powstrzymywać ziewanie, a fabuły nijak nie potrafię sobie przypomnieć. Jak przez mgłę kojarzę tylko, że była tam trójka postaci, które kiedyś lubiłem i jeden chłystek ze świecącą pięścią.

Czy to stały trend, czy tylko kryzys formy dowiemy się wkrótce, bo oczywiście kolejne sezony wszystkich seriali już powstają, ale na myśl o nich nie potrafię wykrzesać z siebie nawet krzty dawnego entuzjazmu. I nie zmienia tego "The Punisher", czyli jedyna rzecz, która Marvelowi i Netfliksowi w 2017 roku wyszła. Wiele o ich związku mówi to, że początkowo tego serialu nawet nie było w planach. Może pora je zweryfikować? [Mateusz Piesowicz]

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13
  • Krzysztof Matuszak

    "Belfer 2" był takim stekiem bzdur, że cieszył oczy tylko tych, którzy na co dzień doświadczają rozrywek rodem z "M jak Miłość" czy "Barw Szczęścia". Ba! Podejrzewam, że wśród fanów tasiemców spod znaku TVNów czy Polsatów znalazła się spora grupa, która nie przetrwała próby na jaką wystawili ją twórcy. Ja nie wytrzymałem po drugim odcinku, który chyba przejdzie do historii jako kupa oblana jeszcze większą ilością kupy. Dodatkowo powiem, że promocja serialu podczas jego emisji była tak samo nieudolna. Po niemal każdym odcinku ich fp starał się w "bezspoilerowy" sposób podpowiadać co się wydarzyło w danym epizodzie, a post po ostatnim już był po prostu "truskawką na torcie".

  • Iwona

    „Belfra 2” ewidentne był pisany na kolanie, pewnie w przerwach od pisania „Wzgórza psów” (ta powieść ma sporo wad, ale w konfrontacji ze scenariuszem Belfra 2 jest dziełem wybitnym). Żulczyk musiał się zachłysnąć skalą swojego sukcesu i stracić kontakt z rzeczywistością. Inaczej nie da się uzasadnić tego, że w tym sezonie nie dostaliśmy ani jednej, wiarygodnej postaci (ale dostaliśmy x-mena z Dobrowic w postaci Eweliny), scenariuszem rządziły absurdy (zwane zwrotami akcji), szaleństwo bez metody (i bez otwieranych okien) oraz miliony błędów językowych, a to wszystko udawało jeszcze głębokie, intertekstualne dzieło za sprawą cytowania „Balladyny”.

  • LuKe

    Nie będę pisał, że "Legion" czy "Amrican gods" to dla mnie wielkie rozczarowania, bo nie wiązałem z tymi serialami żadnych nadziei.

    Prawdziwym rozczarowaniem (choć nie do końca) jest dla mnie tegoroczny "Twin Peaks". Piszę, nie do końca, bo jednak gdzieś tam w duchu liczyłem się z tym, że będzie albo dobrze, albo źle. Było lepiej niż w "Inland Empire" ale to żadna rekomendacja. Ostatnio zaprezentowane klipy "making of" ukazywały Lyncha pełnego pasji. Szkoda tylko, że jego entuzjazm włożony został w coś, co już takiego entuzjazmu nie dostarcza. Owszem zdarzały się w nowym Twin Peaks sceny ciekawe, czy taki odrealniony odcinek 8. Ale przez większość czasu z ekranu wiało totalną nudą i apatią. Nie licząc sucharów, które najczęściej nie lądowały. Nie oczekiwałem też od Lyncha jakichś zero-jedynkowych rozwiązań, ale sposób w jaki zakończył ten sezon w zasadzie przekreślił go dla mnie. I to nie chodzi czy to było dobre czy złe zakończenie. Ono sprawiło, że cała ta zabawa w powrót do Twin Peaks i te wszystkie nużące ślimako-godziny z niejednoktrotnie totalnie randomowymi dialogami i kiepskim przerysowanym aktorstwem nie miały żadnego sensu. I mogłyby nie mieć. Na dobrą sprawę niemal każdy film Lyncha wymyka się logice. Ale w niektórych obrazach mistrza można się zakochać. Są emocje, jest wciągająca tajemnica, jest piękno. W nowym Twin Peaks tego nie było. Jak dla mnie "Twin Peaks" plasuje się na liście najgorszych produkcji tego roku. I jest tym bliżej zwycięstwa, im bardziej słyszę zachwalanie jego niezywkłości.

  • Michał Woźnicki

    Co do Belfra. Racja drugi sezon miał wiele absurdów, ale do takiej Shondy Rhimes to wiele brakuje....szczerze jej nie znoszę, jak polskiej Łepkowskiej.

    Fargo...wiem, że piszecie, że to nadal dobry serial, ale ja tutaj nadal żadnego argumentu dla jego obecności nie widzę. Dzięki Bogu sezon nadal pozostawił serial świeżym i nadal oglądało się to jak prawdziwe cudeńko.

    Najbardziej zgadzam się co do seriali Marvel/Netflix. Oj bardzo się zawiodłem na niesamowicie miernym Defenders, bo o Iron Fist nie ma nawet co wspominać. Gniot na każdej płaszczyźnie.

  • Lukas M

    Moim zdaniem Belfer niebezpiecznie w drugim sezonie stał się podobny do seriali z TVN.Gdzie poziom absurdu goni i równa z każdym odcinkiem ocenę w dół.Pewnie większa przerwa by się mu przysłużyła tak jak to miało miejsce w przypadku Watahy.

  • M.B

    Ja obejrzałem Belfra do końca pomimo beznadziejnego 2 odcinka. Chciałem wiedzieć o co właściwie chodziło z tym całym lockdownem w szkole. Po ostatnim odcinku poprostu parsknąłem śmiechem jak wyjaśniono całą tą strzelaninę. Tak naprawde to jest dla mnie największa bzdura całego sezonu. O "wspaniałych" twistach w przeciągu całego sezonu nie chcę juz pisać bo szkoda strzępić język, a właściwie palec.

  • An_77

    Ta lista pokrywa się z moimi serialowymi rozczarowaniami 2017 roku . Brakuje mi tutaj "Twin Peaks" . Lubiłam ten serial ale w tym sezonie Lynch zaserwował nam "niestrawne danie" ( nudne i fatalnie zagrane ).
    Największym rozczarowaniem było dla mnie "Fargo" . Dwa pierwsze sezony były genialne a 3 sezon jest dużo słabszy ( nieciekawa historia , nijakie postacie , brak świeżych i oryginalnych pomysłów ). Reżyser swoją inwencję twórczą skupił na "Legionie" i na "Fargo" już jej zabrakło .

  • Kolor

    No właśnie gdzie Twin Peaks? Największa bzdura i najważniejsze kabotyństwo roku?

  • patryks83

    A gdzie TWIN PEAKS ? SKANDAL !!!

  • ROB-i

    Mysle ze pomiedzy serialem ktory mnie w konczacym sie roku zawiodl a najgorszym serialem tego roku trzeba postawic "gruba kreche",bo to zupelnie 2-wie inne rzeczy.
    Zawiodlo mnie "Fargo" a gniotem roku zostaje "Prison Breake".
    Same pisanie o tych 2-ch serialach w jednym zdaniu przysparza mi problem ale taki byl (jest) ten mijajacy rok.

  • Joanna

    Ooo. Belfer widzę zbiera zewsząd tęgie baty. Zasłużenie - trochę. Mało logiczna fabuła, wzięta od czapy Ewelina, końcówka napisana na kac humorze chyba, no ok. Ale oglądało się to miarę nieźle, licealne dzieciaki grały duuużo lepiej (na szczęście drewniana Ewelina nie zabawiła długo). Belfer też przestał grać wszystkie odcinki jedną miną kota w kuwecie. O ile pierwszy sezon był dla mnie mega rozczarowaniem, ten odrobinę mniejszym

    • Marek

      Te dzieciaki grały lepiej niż te w jedynce ? Osobiście mam inne zdanie momentami musiałem przesłuchiwać to co tam bełkoczą po kilka razy. Jak dla mnie aktorstwo obroniła się wyłącznie Łabacz i Wichłacz choć ta z racji fabuły nie rozwinęła skrzydeł.

      • Joanna

        No to już jest okej skoro główna postać kobieca dała radę ;) Pierwszy sezon skreśliłam z racji Eweliny; była tak tragiczna, że pierdyliard ciepłych żubrów z puszki by nie pomógł.