Ewolucja bohatera "Breaking Bad". Zobaczcie, jak Walter White stał się Heisenbergiem

"Breaking Bad" (Fot. AMC)

0

Choć od premiery serialu "Breaking Bad" minęło już 10 lat, jego bohater nadal fascynuje widzów. Świetną analizę przemiany Waltera w Heisenberga przeprowadził serwis ScreenPrism.

Niedawno obchodziliśmy dziesięciolecie premiery "Breaking Bad", co jest dobrą okazją, by po raz kolejny przypomnieć sobie niesamowitą historię schodzenia Waltera White'a (Bryan Cranston) na złą ścieżkę. Specjalizujący się w analizach filmów i seriali serwis ScreenPrism przygotował materiał zgłębiający charakterystykę tego bohatera, wychodząc od pytania, czy rzeczywiście na początku był dobrym człowiekiem.

Odpowiedź nie jest taka prosta, bo jak zobaczycie w filmie, Heisenberg, przedstawiany zwykle jako złowrogie alter ego Waltera, był z nim zawsze nierozerwalnie związany. Transformacja z dobrego w złego jest więc znacznie bardziej skomplikowana, niż mogłoby się wydawać, a wpływ na nią miało mnóstwo różnych czynników. Choćby chęć podkreślenia swojego znaczenia przez niedocenianego nauczyciela chemii.

A jak się do tego wszystkiego mają "Doktor Jekyll i pan Hyde" oraz "Zbrodnia i kara"? I dlaczego Walter White tak bardzo różni się od innych serialowych bohaterów podkreślających wszędzie swoją męskość? Polecamy obejrzeć wideo, oczywiście tylko tym, którzy znają serial, bo pełno w nim spoilerów.

  • LuKe

    Myślę, że należałoby wyjść od pytania co znaczy "dobry człowiek" i czy ktokolwiek kiedykowliek był tylko "dobry". Dużo mówienia o tym, że sfrustrowanemu człowiekowi coś się udało i najzwyczajniej w świecie uderzyła mu sodówka do głowy. Naprawdę nie trzeba śledzić losów Waltera White'a aby takie rzeczy znaleźć, często nawet w swoim otoczeniu. Nie da się odpowiedzieć na pytanie czy Walter White był kiedykolwiek dobry, bo poznajemy go w momencie życia, kiedy czara goryczy już dawno się przelała. Poznajemy go już w trakcie kryzysu frajera. Aby ocenić czy Walter był kiedyś dobry trzeba by się cofnąć daleko wstecz. A jeśli tak jak Miauczyński był zawsze we wszystkim drugi, i miał z tym problem, i to ukształtowało jego psychikę, to nie dziwi fakt, że gdy nadarzyła się okazja, postanowił zostać tym pierwszym.

    Dobry serial ale nie da się ukryć, że naiwny, repetytywny i zdecydowanie o dwa sezony za długi.