Które seriale warto oglądać? Oceniamy nowości ze stycznia

"The End of the F***ing World" (Fot. Channel 4)

0
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17

Rok 2018 w samym styczniu przyniósł nam blisko 20 nowych seriali fabularnych. Oceniamy premiery z zeszłego miesiąca, takie jak "Odpowiednik", "Brytania", "Mozaika" czy debiutujące w Polsce "The End of the F***ing World".

"McMafia"

"McMafia" (Fot. BBC)

"McMafia" (Fot. BBC)

Kolejny po "Nocnym recepcjoniście" efekt współpracy BBC z AMC (w Polsce dostępny na platformie Amazon Prime Video), który zresztą w pewnym stopniu przypomina swojego poprzednika. Tutaj też mamy intrygę o globalnym zasięgu, jednak szpiegów zastąpili w niej gangsterzy. Choć to raczej nie jest dobre określenie, bo kryminaliści z "McMafii" działają jak wielka, międzynarodowa korporacja.

Serial zabiera nas w świat nowoczesnej przestępczości zorganizowanej w towarzystwie Alexa Godmana (znakomity James Norton), syna rosyjskiego mafioza, który zerwał z kryminalną historią swojej rodziny, zakładając świetnie prosperującą firmę inwestycyjną. Okoliczności zmuszają go jednak do zmiany poglądów i odkrycia, że w dzisiejszej rzeczywistości różnica pomiędzy bankierem a gangsterem wcale nie jest taka duża.

"McMafia" nie jest serialem narzucającym widzom szalone tempo. Fabuła, choć błyskawicznie przerzuca nas z jednego końca świata na drugi, rozwija się dość spokojnie, pozwalając nam odkrywać sieć powiązań pomiędzy pieniędzmi zarządzanymi przez londyńskich finansistów, a skorumpowanymi urzędnikami w Bombaju, czeskimi przestępcami czy meksykańskimi handlarzami narkotyków. Zapomnijcie o królach lokalnego podwórka – tutaj brudne interesy robi się na globalną skalę.

Całość jest na tyle jasno i precyzyjnie skonstruowana, że serial ogląda się z przyjemnością, choć nie wszystko wypada w nim idealnie (zwłaszcza wątki prywatne rodziny Alexa), a czasem aż się prosi, by nieco podkręcić emocje. Bardzo solidna robota. [Mateusz Piesowicz]

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17
  • J.sorel

    17 zakładek? Serio.. opisujecue seriale po kilka akapitów z których nie wiele nowego wynika. Dla stałych czytelnikow to katorga bo połowa treści jest niemalże żywcem wyjęta z wcześniejszych recenzji.

    • Mr. W.

      To prawda, te zakładki są najgorsze.

    • Iwona

      Ja te zakładki lubię, bo dają jakiś porządek. Gdyby o tych 17 serialach było ciurkiem, to mielibyśmy tekst do scrollowania przez 2 dni, w którym szalenie łatwo byłoby zgubił kolejne tytuły, nawet gdyby redakcja wykorzystała wszystkie możliwości wordpressa pod względem wielości nagłówków.

      • LuKe

        Nie będę się czepiał ale zdecydowanie wolałbym przescrollować w dół niż klikać i czekać na uruchomienie się kolejnej strony. I nie żadne 2 dni, tylko odrobinkę tekstu. Przy zakupach przez internet scrolluję o wiele więcej "pozycji" i zawsze wiem co zobaczyłem, przeczytałem i gdzie jestem.

        • Tomek

          Popieram, zakładki są beznadziejne, nawet nie chce mi się przechodzić przez nie wszystkie o porzucam artykuł. Czy o to chodzi serialowej.pl ?
          Co do seriali. Wszyscy idą na ilość a porządnych seriali coraz mniej (biorąc pod uwagę procentowo w stosunku do wszystkich dostępnych).

  • LuKe

    Jestem po dwóch odcinkach "Odpowiednika" i choć serial chwyta i jest w nim sporo akcji, to jednak nie wiem czy z czasem nie będzie przeszkadzała mi ta wykalkulowana epizodyczność. Dwa odcinki, a już widzę tu sporo z tradycyjnego procedurala, w dodatku mimo wszystko dość naiwnego i operującego znanymi schematami. Emocje, które sprzedaje też są troszkę zrecyklingowane np. wątek skrzypaczki/morderczyni. No i już mnie zdążył zmęczyć ten aktor z kościoła. Dla mnie ten koleś w każdym serialu nie tylko wygląda identycznie (łącznie z garderobą) ale i gra wszędzie na jedno kopyto. Pomijając fakt, że mamroli pod nosem tak, że przydałyby się napisy. Nie cierpię go.

    • BMR

      Którego "aktora z kościoła masz" na myśli? Tego Mafioza z Reksiem?

      • LuKe

        Stephena Rea

        • BMR

          Mafiozo z Reksiem- Alexander Pope. No mamroli- fakt.
          Raczej nie procedural, a taki thriller szpiegowski z elementami alternate history (bardziej jednak "Atomic Blonde" czy "Red Dawn", albo "The One"). Bardzo przypomina mi serię (książkową) "Paratime" H. Beam Piper. Owszem, operuje znanymi schematami; wydaje mi się, że każdy gatunek filmowy czy literacki w dużej mierze operuje schematami, właściwymi dla gatunku. Jest sztuką robić to tak, żeby czytelnika/widza wciągnąć w historię- takie "Znacie? To posłuchajcie." Na razie "Counterpart" robi to naprawdę dobrze.

          • LuKe

            Mam na myśli coś na kształt "The Americans". Owszem jest długa historia, ale poszczególne odcinki są napisane według jednego schematu - coś na kształt procedurala. To nie zarzut, to po prostu struktura, na którą się zdecydowano. Może to po prostu moja indywidualna percepcja. I tak jak w "The Americans" tak i w "Odpowiedniku" niby wszystko gra - aktorsko, realizacyjnie, jest tempo (choć 3 odcinek mnie nużył), jest wciągająca akcja (choć też powoli mam dość układanek / poszatkowanych informacji w serialach), ale całość choć się stara to jest dla mnie emocjonalnie jałowa. "Amerykanów" oglądałem kilka sezonów hurtem i w pewnym momencie po prostu zrobiłem sobie przerwę i absolutnie nic mnie nie ciągnie do powrotu. To są dla mnie takie dzieła, które mają niby wszystko żeby być fajnymi, a nie do końca są. Nie mają magnetyzmu i nie mają emocji, które na mnie działają. To pewnie moja osobista preferencja.

  • LuKe

    "The alienist" po trzech odcinkach utrzymuje stały średni, przyzwoity poziom. Rozumiem osoby, które porzucą serial, bo to po prostu serial bez którego można się śmiało obejść. Jednak dla mnie już samo zanurzenie się w ten świat jest wystarczające. Zdjęcia, plenery, muzyka, kostiumy, wnętrza - to wszystko wygląda po prostu przepięknie. Czołówka zachwycająca. A fabuła nie przeszkadza. Jest zajmująca na tyle aby kontynuować przygodę. Już w trzecim odcinku dostaliśmy rzut oka na mordercę - oczy, usta (pieprzyk), sylwetkę (raczej szczupły wysportowany jegomość). Wydaje mi się, że to bardziej serial z cyklu "jak go złapać". Nie wiem czy jego tożsamość ma być zagadką - w sensie że ma to być dla nas jakieś zaskoczenie. Raczej jest to coś na kształt "Milczenia owiec" gdzie jest to postać, co do której nie mamy żadnej wcześniejszej wiedzy, a dowiadujemy się o nim ze zbrodni jakie popełnia. Chemia między postaciami jest coraz większa, a pewna teatralność dialogów i zachowań mi nie przeszkadza - bo tak kiedyś ze sobą rozmawiano. W trzecim odcinku pojawiła się Grace Zabriskie jako matka Johna Moore, próbująca go wyswatać. Uczucia generalnie fruwają w powietrzu i są na tyle niestabilne, że oprócz tradycyjnych trójkątów czy czworokątów miłosnych jest w tym wszystkim coś z fatalnego zauroczenia czy niebezpiecznych związków ;) A przynajmniej mogą się w takowe przerodzić.