Czy "The Good Place" i "Parks and Recreation" dzieją się w tym samym świecie? Pojawiła się pewna wskazówka

"The Good Place" (Fot. NBC)

0

W finale 2. sezonu "The Good Place" pojawił się drobny easter egg sugerujący, że dwa komediowe światy stworzone przez Mike'a Schura są sobie bardzo bliskie. Co to może oznaczać?

Znakomity finał 2. sezonu "The Good Place" obfitował w różnego rodzaju wspaniałości. Takie widoczne na pierwszy rzut oka, jak Ted Danson stojący za barem dokładnie tak samo jak przed laty w "Cheers", a także te, które wypatrzeć było znacznie trudniej. Jedna z nich jest o tyle istotna, że w żartobliwy sposób łączy serial z wcześniejszą produkcją Mike'a Schura, czyli "Parks and Recreation". O co dokładnie chodzi?

Sprawa dotyczy magazynu o wiele mówiącym tytule "Celebrity Baby Plastic Surgery Disasters", po który Eleanor sięgnęła w chwili zwątpienia, że jej dobre uczynki nie przynoszą żadnych pozytywnych efektów. Jeden z uważnych widzów dostrzegł, że na okładce pisma znajduje się reklama szampana... Jeana-Ralphio Sapersteina. Jest nawet jego hasło, czyli "turn that frizown upsidizity".

Nie był to pierwszy raz, gdy w "The Good Place" pojawiło się odniesienie do "Parks and Recreation". Poprzednie również dotyczyło wspominanego magazynu i znalazło się w 12 odcinku 1. sezonu, gdy na okładce mogliśmy zobaczyć reklamę perfum Dennisa Feinsteina. Dodajmy do tego aktorów, którzy łączą obydwie produkcje, czyli m.in. Jasona Mantzoukasa (wspomniany Feinstein i Derek), Adama Scotta (Ben i Trevor), a nawet Kristen Bell (pamiętacie niejaką Ingrid De Forest, radną z Eagleton?), a okaże się, że obydwie produkcje mają naprawdę sporo wspólnego.

Są to rzecz jasna tylko sympatyczne mrugnięcia okiem w stronę widzów, ale... co by było, gdyby te dwie komedie naprawdę rozgrywały się w tej samej rzeczywistości? Czy któryś z bohaterów "Parks and Recreation" miałby szansę trafić po śmierci do Dobrego Miejsca? Zastanawiał się nad tym Alan Sepinwall z serwisu Uproxx i wnioski, do jakich doszedł, nie okazały się zbyt optymistyczne.

Dość powiedzieć, że z całej grupy mieszkańców Pawnee właściwie tylko Leslie wydaje się mieć spore szanse na uniknięcie wiecznych tortur. Nie żeby reszta sobie na to zasłużyła - po prostu kryteria przyjęcia do Dobrego Miejsca są tak rygorystyczne, że spełnia je tylko garstka absolutnie wybitnych jednostek. A przecież bohaterowie "Parks and Recreation", choć najsympatyczniejsi na świecie, ideałami jednak nie są.

Na przykład Ron to zamknięty na innych samotnik ze słabością do okropnych kobiet o imieniu Tammy. Ben uwielbia calzone. Andy zaczął się zmieniać dopiero pod wpływem Leslie i reszty. Tom założył biznes z Jeanem-Ralphio i chodził z jego siostrą. April... w sumie to April pewnie i tak wolałaby trafić do Złego Miejsca. Nie wspominając nawet o tym, jak wszyscy męczyli biednego Garry'ego, który swoją drogą wydaje się mieć całkiem spore szanse na to, by rzeczywiście trafić do Dobrego Miejsca. A co o tym sądzi sam Mike Schur?

- Leslie to pierwszy wybór. Garry jest prawdopodobny, zważywszy na fakt, że jego jedyne prawdziwe błędy wynikały z niezamierzonej nieporadności. Wszyscy pozostali mogą być brani pod uwagę, ale mają w różnym stopniu niepewne perspektywy. No i Jamm. Jamm dostałby się bez problemu - powiedział twórca obydwu seriali.

A Wy jak myślicie? Kto z bohaterów "Parks and Recreation" trafiłby do Dobrego Miejsca, a kto nie ma na to szans?