Tak prezentuje się nowy Salem - czarny kocur Sabriny, nastoletniej czarownicy

"Sabrina, nastoletnia czarownica" (Fot. ABC)

0

Przygody nastoletniej czarownicy powrócą w nowej, mroczniejszej odsłonie - i taki też będzie Salem, czarny kocur głównej bohaterki. Koci casting już się odbył i twórca serialu prezentuje zwycięzcę.

Czarny kot w serialu o Sabrinie, nastoletniej czarownicy, to podstawa. Tak było w sitcomie z lat 90. z Melissą Joan Hart i nie zmieni się to w nowej odsłonie tej samej historii. Roberto Aguirre-Sacasa, showrunner "Riverdale", jak również nowego serialu, osadzonego w Greendale, zaprezentował na Twitterze zwierzaka Sabriny, na pierwszy rzut oka znacznie bardziej dostojnego i diabolicznego od swojego poprzednika.

Serial, który przynajmniej w teorii ma być spin-offem "Riverdale", oparty będzie na komiksie "The Chilling Adventures of Sabrina". I jeśli twórcy będą się go trzymać, prawdopodobnie nie tylko Salem okaże się znacznie mroczniejszy od tego, do czego przyzwyczaił nas popularny sitcom o tej samej bohaterce.

Nową Sabriną będzie znana z "Mad Men" Kiernan Shipka, wiadomo także, że Jaz Sinclair ("Pamiętniki wampirów") zagra jej najbliższą przyjaciókę, Rosalind Walker. Serial pojawi się na Netfliksie, który już zamówił dwa sezony liczące łącznie 20 odcinków.

  • LuKe

    Bardziej dostojny, bo żywy, a nie gadająca kukła. Diabolicznym bym go nie nazwał. Ot, zwykły czarny kot, jakich wiele. Ciekawi mnie czy w komiksie gada?

    • Jaerk P

      Cześć LuKe (mam nadzieję, że nie obrazisz się na takie familiarne "cześć"). Co tam teraz oglądasz?

      • LuKe

        Nie wiem jak ktokolwiek może się obrazić na "cześć".
        Jeśli chodzi o seriale to skromniutko. Z resztą jak zwykle, bo jestem raczej typem wybiórczego fanatyka, niż oglądającym wszystko jak leci.

        "Riverdale", "American Crime Story", "McMafia", "Counterpart", "The alienist". Zacząłem ostatnio "Star Trek: Discovery" ale na każdym odcinku zasypiam :) Jestem na czwartym epizodzie i trochę nie wiem czy czegoś nie przegapiłem i czy wszystko ogarniam, ale jak puszczają przed odcinkiem te zajawki z poprzednich, to niby wszystko kojarzę. Jak dla mnie wizualnie cukiereczek (taki troszkę bajkowo-komiksowy) ale fabuła, przynajmniej ta początkowa - dość rozwlekła. Denerwują mnie tylko te sceny z Clingonami (czy jak im tam), te na których trzeba czytać, co tam mówią po ichszemu. I tyle.

        • Jaerk P

          U mnie teraz Hard Sun, Most nad Sundem (4 sezon) a dzisiaj mnie wciągnął Ray Donowan - 4 odcinki na raz. Riverdale jakoś mnie znudził po 3 odc. 2 sezonu. ACSa nie oglądam, McMafia czeka na moją chęć do obejrzenia. Star Treków obejrzalem połowę pierwszego odcinka i chyba wystarczy. Counterpart mam obejrzane 2 odcinki i będę oglądał. Alienist - coś mi się obiło o uszy - obejrzę z ciekawości jeden odcinek.

          • Beata Niewiadomska Szkup

            ray donovan, nikt o nim nie mowi a to jeden z lepszych seriali po breaking bad

          • Jaerk P

            No właśnie cieszę się, że trafiła mi się taka perełka. Tak samo jak "Biuro szpiegów" dostępne na VOD C+. Pierwszy odcinek jakoś niespecjalnie ale kolejne tak wciągnęły, że obejrzałem 3 sezony w tydzień (jakby się ktoś pytał jak to możliwe w normalnym życiu to miałem akurat L4)

        • BMR

          Zapewniam Cię, że niczego nie przegapiłeś i wszystko ogarniasz, bo "Star Trek" z odcinka na odcinek coraz bardziej popada w manię/manierę tłumaczenia wszystkiego po trzy razy, żeby widz aby na pewno zrozumiał ostatni twist fabuły ( a widz tymczasem przewidział ten twist dwa odcinki wcześniej). Zresztą jest to przypadłość wielu seriali (i tego typu i w ogóle) - ostatnio obejrzałam "Altered Carbon", wizualnie jeszcze piękniejsze od "Star Treka", ale (dla mnie) działające w oparciu o recycling pomysłów z wielu filmów/książek (być może tak został napisany pierwowzór literacki- nie wiem, bo nie czytałam). Oraz tłumaczące widzowi. Wszystko. Po dziesięć razy. Plus nie wiem, czemu- ale scenariusze miejscami wydają się być pisane przez jedną osobę. Postacie... mówią... z... trzysekundowymi... przerwami... zwłaszcza... o... emocjach... (zdanie-3 sekundy ciszy-zdanie- 3 sekundy ciszy- zdanie), co mnie doprowadza do szału.
          A jak tam "The Alienist"? Czekam, aż się pojawi na Netflixie (więc bez spoilerów, proszę!), ale kolejne recenzje napawają mnie coraz większym niepokojem.

          • LuKe

            Jeśli szukasz wciągającej, oryginalnej historii i intrygujących bohaterów, to ich w "The Alienist" nie znajdziesz. Bywa nurząco. Mimo wszystko świat przedstawiony jest piękny i barwny i odpowiada mi na tyle, że będę oglądał do końca. To jest trochę takie drugie "Tabu" (nie cierpię tego serialu). Tyle, że fabuła zdaje się mieć więcej sensu.
            Nie znam pierwowzoru literackiego także nie wiem czego się spodziewać. Czy rozwiązanie zagadki będzie twistem, czy też polujemy na mordercę, którego nie znamy. Po trzech odcinkach wydaje mi się, że to drugie. Nie wydaje mi się aby serial miał wyjść poza pierwszy sezon, a więc jeśli przyzwoicie zakończą tą historię, to nie będę narzekał. Jestem suckerem na XIX-wieczne hisotryjki z morderstwami w tle, więc to może być czynnik, który trzyma mnie przy tym projekcie.