"Zabójstwo Versace: American Crime Story", odcinek 5 - co jest prawdą, a co fikcją?

"Zabójstwo Versace: American Crime Story" (Fot. FX)

0

Odcinek "Don't Ask Don't Tell" pokazał, jak działała w praktyce wprowadzona przez Billa Clintona zasada dotycząca ukrywania orientacji seksualnej w wojsku. Ile z historii Andrew Cunanana i Jeffa Traila jest prawdą?

W 5. odcinku "Zabójstwo Versace: American Crime Story" pokazuje, co się wydarzyło w Minneapolis tuż przed zabójstwem Jeffreya Traila (Finn Wittrock) i Davida Madsona (Cody Fern), a także nakreśla wojskową przeszłość tego pierwszego, nierozerwalnie związaną z "Don't ask, don't tell". To oficjalna zasada wprowadzona w amerykańskiej armii przez administrację prezydenta Clintona dyrektywą z lutego 1994 roku.

Dyrektywa zabraniała służeniu w wojsku każdemu, kto "demonstruje skłonność lub zamiar zaangażowania się w aktywność homoseksualną", ponieważ "wytworzyłoby to niemożliwe do zaakceptowania ryzyko zagrażające wysokim standardom morale, porządku i dyscypliny oraz jedności formacji, które są podstawą potencjału wojska". W praktyce wyglądało to tak, że dowódcy przestali zadawać pytania o kwestie seksualności, a osoby homoseksualne i biseksualne nie musiały na nie odpowiadać, pod warunkiem że pozostawały w ukryciu. Geje i lesbijki jak najbardziej mogli w wojsku służyć, pod warunkiem że nie mówili otwarcie o swojej orientacji.

Zasada miała być początkiem końca dyskryminacji w wojsku ze względu na orientację seksualną. Podczas kampanii Bill Clinton zapowiadał ją jako coś postępowego - armia wreszcie otworzy się na homoseksualistów i przestanie zwalniać ludzi za orientację seksualną (pod warunkiem że nie będą o tym mówili). Skutki były dokładnie odwrotne - "Don't ask, don't tell" zamieniło dyskryminację w obowiązujące prawo i złamało karierę wielu takim osobom jak Jeff Trail. Szacuje się, że w czasie jego obowiązywania (do 2011 roku) zwolniono z wojska kilkanaście tysięcy osób ze względu na orientację seksualną.

A o tym, co z wydarzeń, które właśnie zobaczyliśmy w "American Crime Story", miało miejsce w rzeczywistości, a co niekoniecznie, pisze serwis Vulture, który wraz z dziennikarką Luisą Yanez (obecnie "Miami Herald", w latach 90. "Sun-Sentinel"), bada dokładnie odcinek "Don't Ask Don't Tell".

CO JEST PRAWDĄ W 5. ODCINKU "ZABÓJSTWA VERSACE"

Wszystko zaczęło się od Jeffa Traila. Yanez mówi o Cunananie, że "cokolwiek Trail mu zrobił albo cokolwiek czuł, on naprawdę go nienawidził".

Ostrożność Donatelli w stosunku do mediów. Dziennikarka potwierdza, że Donatella Versace nie ufała mediom i nie rozmawiała z dziennikarzami w USA. "Wiedzieliśmy, że ona tu była. Była bardzo prywatną osobą. Nie wygłaszała żadnych oświadczeń" - mówi Yanez, dodając, że nie wie, czy Donatella sprzeciwiała się publicznemu coming outowi brata. Ale coś było na rzeczy, bo w wywiadzie z "Vogue" sama zainteresowana powiedziała, że najlepsza rada, jaką zmarły brat kiedykolwiek jej dał, to "Bądź szczera wobec siebie".

Publiczny wizerunek Antonia D’Amico. Donatella lekceważyła Antonia i nie była sama. Dziennikarka z Miami wspomina, że w jej środowisku patrzono na niego podobnie - jako chłopaka Gianniego Versacego i nikogo więcej.

Wywiad Traila dla CBS. Wywiad odbył się naprawdę, przeprowadził go Richard Schlesinger dla programu "48 Hours". Trail rzeczywiście siedział w cieniu i opowiadał o swojej karierze w wojsku oraz o krótkowzroczności amerykańskiego rządu. W kadrze była także widoczna jego czapka oficerska. Schlesinger napisał w zeszłym roku w blogu, że brutalne morderstwo Traila zaskoczyło i zasmuciło jego i jego kolegów.

Spotkanie w klubie Flicks. Media z Miami wysłały dziennikarzy do San Diego i odkryto, że Cunanan - który pochodził z Kalifornii - rzeczywiście bywał w lokalnych barach. Nie wiadomo, kiedy dokładnie po raz pierwszy spotkał Traila, ale jego znajomy, Michael Williams, powiedział w rozmowie z "San Diego Reader", że Cunanan w tamtym czasie bywał regularnie we Flicks. Potwierdził to także właściciel knajpy.

CO SERIAL PODKRĘCIŁ ALBO DODAŁ OD SIEBIE

Wywiad Gianniego Versacego dla "The Advocate". Wywiad faktycznie się odbył w sierpniu 1995 roku, przeprowadził go Brendan Lemon. Antonio był obecny, a słynny projektant mówił o nim jako o swoim "towarzyszu" od 13 lat. W artykule bezpośrednio nazwano Versacego gejem, ale też zaznaczono, że on nigdy nie ukrywał swojej orientacji, po prostu nie mówił o niej publicznie. Pretekstem do rozmowy była jednak promocja książki Versacego "Men Without Ties", a nie decyzja o oficjalnym coming oucie. Serial podkręcił prawdziwe wydarzenia i dodał trochę romantyzmu całej sytuacji. Niemniej jednak większość faktów się zgadza: wywiad miał miejsce, Antonio był z Giannim, a Gianni mówił otwarcie o swoim związku.

Nieskalana reputacja Versacego. Gianni Versace postrzegany był jako życzliwy i wielkoduszny człowiek, ale serial przesadnie go wybiela, prezentując go niemalże jak świętego. Dziennikarka z Miami przypomina sobie tymczasem, że Versace przez jakiś czas był uważany za "tego złego", bo kupił posiadłość z wielką willą, obok starego hotelu, gdzie mieszkali ludzie o niskich dochodach. Versace skorzystał z szansy, wykupił także hotel, wszystkich wyrzucił na bruk i rozbudował swoją posiadłość. Był kimś w rodzaju barona i choćby dlatego nie wzbudzał wcale powszechnej sympatii.

Kolaż Cunanana w szafie. O tym, że serialowy Cunanan miał zwyczaj dekorować swoje tymczasowe mieszkania wycinkami z gazet, przekonaliśmy się już wcześniej, oglądając jego pokój w hotelu Normandy Plaza. Nie dziwi więc zawartość jego szafy w San Diego, gdzie wisiały głównie wycinki z "The Advocate" z wywiadem z Giannim Versace. Ale nie wiadomo, czy rzeczywiście taki kolaż istniał. Nie ma świadków, którzy to widzieli.

Serial nawiązuje tutaj do sceny z pokoju w Normandy Plaza na samym początku sezonu - i ta scena prawdopodobnie też została wymyślona. "Policja przetrzepała każdy detal w jego pokoju i były tam głównie magazyny o modzie i książki. Dokładnie sprawdziliśmy wszystkie szczegóły dotyczące tego pokoju i nie było tam ukrytego żadnego ołtarzyka seryjnego mordercy. Nie było żadnego śladu Versacego, niczego, co by mówiło, że ten facet go prześladował" - wspomina Luisa Yanez.

Rodzina Trailów. Odcinek "Don’t Ask Don’t Tell" ma dramatyczną końcówkę - siostra Jeffa Traila rodzi dziecko, mama próbuje się do niego dodzwonić, a on nie odpowiada (bo właśnie został zamordowany). W rzeczywistości jego siostra, Linda, urodziła dziecko dzień wcześniej. I było to już jej trzecie dziecko, także wylewne zapewnienie serialowego Jeffa, że będzie szczęśliwym wujkiem, również nie ma poparcia w faktach.

Wspólny wieczór Cunanan i Madsona. Tutaj jest sporo różnic w zeznaniach. Na pewno Andrew i David rzeczywiście wyszli razem na miasto na dwa dni przed tym, jak Andrew zaczął mordować ludzi. I faktycznie byli w Nye's, legendarnym barze w Minneapolis, gdzie tańczyło się polkę (bar w międzyczasie został zamknięty, ale ostatnio otworzyli go ponownie). Dalej już szczegóły się różnią. Według lokalnej policji panowie zjedli w Nye's kolację, po czym poszli do gejowskiego klubu Gay 90’s - tego samego, gdzie chłopak Jeffa czekał na niego w ten wieczór, kiedy Jeff zginął.

Maureen Orth, autorka książki, na której oparto scenariusz serialu, twierdzi, że David i Andrew spotkali w piątkowy wieczór w Nye's Monique Salvetti. "Daily News" pisało, że kiedy Madson rozmawiał z Salvetti, dołączyła do nich anonimowa koleżanka z pracy. "Los Angeles Times" z kolei donosił, że David i Andrew w sobotę - dzień przez zabójstwem Traila - byli najpierw w Caffe Solo, a potem w Gay 90’s. Inne gazety twierdziły, że Cunanan spędził sobotę w mieszkaniu Traila. Z akt FBI z kolei wynika, że David i Andrew spotkali się z Salvetti w piątkowy wieczór w Nye’s, a następnego wieczoru jedli razem kolację w Monte Carlo Restaurant i poszli do Gay 90’s, zanim Cunanan wrócił do mieszkania Traila.

Pocztówka, którą Andrew miał wysłać do rodziców Jeffa. Andrew faktycznie wysyłał swoim kochankom romantyczne, przesadzone pocztówki. Wysłał ich całe mnóstwo do Davida Madsona, jego siostra wciąż ma kopie (oryginały są w rękach FBI). Ale nie ma nigdzie dowodów na to, że wysłał też pocztówkę "przez pomyłkę" do taty Jeffa, w praktyce zdradzając jego orientację seksualną wbrew jego woli.

Kolejny odcinek serialu za dwa tygodnie. W "Descent" zobaczymy, jak wyglądał początek upadku Andrew Cunanana, który wcześniej piął się po drabinie społecznej niczym utalentowany pan Ripley.

"Zabójstwo Versace: American Crime Story" można oglądać w czwartki o godz. 22:00 na kanale FOX Polska.

  • Iwona

    Ten odcinek z wszystkich do tej pory wyemitowanych najbardziej pokazuje celowość i mądrość tego całego narracyjnego braku chronologii. To jest zabieg, który ma oczywiste niebezpieczeństwa (efekciarstwo) i bardzo często związany jest z błędną motywacją (braki fabularne), ale tutaj jest przeprowadzony celowo i mądrze. Wszystko dlatego, że cała historia jest bardzo konsekwentnie opowiedziana, twórcom udaje się czasem troszkę oszukać widza (ja po przedostatnim odcinku jednak sądziłam, że motywacja Cunanana była inna), a wszystko to wzbogaca poznawanie i postaci Cunanana i otaczającego go świata. Oczywiście w tym odcinku wątek homoseksualny był najmocniejszy (i tu można dyskutować czy te wszystkie klamry choć zasadne, nie są zbyt proste), ale na mnie duże wrażenie zrobić znów Darren pokazując postać, która jak niczego na świecie najbardziej boi się własnego banału. W żadnym innym obecnie emitowanym serialu nie ma aż tak dobrego aktorstwa (jest szansa, że dlatego, że nigdzie nie ma roli dającej aż tak dużo możliwości).

    • Darren Criss dopiero się rozkręca :) Dopiero zaczynamy poznawać "prawdziwego" Andrew, z czasów kiedy myślał, że dokona rzeczy wielkich, a nie zacznie mordować ludzi. Kolejne dwa odcinki uwielbiam, bo to totalny Darren Criss Show, bez zabijania kogokolwiek, choć oczywiście cały czas wisi nad nim to, że my już znamy jego przyszłość. Zabieg narracyjny, polegający na cofaniu się w czasie, bardzo tutaj pasuje jeszcze z jednego powodu: gdybyśmy go najpierw poznali jako dzieciaka, potem licealistę, potem młodego chłopaka torującego sobie drogę na szczyt wszelkimi dostępnymi metodami, moglibyśmy nabrać do drania sympatii. Po tym co widzieliśmy do tej pory, nie będzie już ani sympatii, ani współczucia, bo po prostu być go nie może.

      A rodzina Versace niestety na tym etapie wydaje się doczepiona na siłę, choć nie potrafię się o to gniewać. Te ich momenty tak pięknie wyglądają i są tak wspaniale zagrane, że nie zastanawiam się, co oni tu właściwie jeszcze robią.

      • Iwona

        Rodzina Versace ma być pewnie głównie kontrapunktem, a skoro tak to z punktu widzenia historii, którą opowiada Murphy to to czy Donatella lubiła partnera swojego brata czy nie i inne tego typu perypetie, są kompletnie bez znaczenia. Ale zgadzam się, że jest to tak dobre filmowo, że nie mam pytań. Bo oczywiście zagrane jest doskonale, ale też scenografia w tych scenach jest znakomita i całość dopełnia przemyślanie kadrowanie (oni tam dość często wynoszeni są za pomocą kamery "na piedestał").

      • LuKe

        Mi po pierwszych zachwytach minęło. Ramirez jest dość mdły. Przypomniałem sobie ostatnio wywiady z Giannim i to jest zupełnie inna energia. Określiłbym Gianniego jako egocentryka, troszkę silącego się na intelektualistę. Mówiącego spokojnie, ale momentami dynamicznie, z takimi drobymi śmiesznymi momentami, w których wypadał jak dorobkiewicz z prowincji. U Penelopy też coraz bardziej słyszę jej hiszpańskie naleciałości. Koniec końców nie wymagam od nich aby byli karyktaturami oryginałów (Donatella sama w sobie jest niedorzeczną postacią - kocham ją:D) ale też moje początkowe zachwyty nad ich zdolnościami imitacyjnymi były trochę na wyrost. Nie twierdzę, że wypadają źle. Ale rzeczywiście wydają się być w tej historii takim kwiatkiem u kożucha.

    • LuKe

      A mnie po raz pierwszy w tym odcinku Darren nie zaczarował. Oczywiście gra przyzwoice ale wydawał mi się pozbawiony subtelności i przegięty na maksa. Taka guwernantka na sterydach. Wątek wojskowy też trochę kiczowaty. W tym tygodniu odcinek pachniał biografią stacji Lifetime. Dla mnie, jak dotąd najsłabszy. Poprzedni miał swoje wady ale miał też element suspensu. W tym odcinku moim zdaniem było jeszcze więcej takich scen w stylu ojca Davida z poprzedniego tygodnia.

  • zipperblog

    Trochę mnie rozczarowuje ten serial. Za bardzo skupia się na postaci mordercy, a za mało na życiu Versace. Cunanan nie jest tak interesujący jak się twórcom wydaje

    • Iwona

      Zapewne inaczej by było gdyby Versace znał dobrze swojego morderce i można było pokazać ewolucję ich relacji zmierzającą do okrutnego finału. Ale w tej historii pokazanie głównie życia Versacego byłoby dramaturgicznie zabiegiem dużo mnie ciekawszym. Scenki rodzajowe z życia człowieka, który osiąga ogromny sukces i który odszedł zbyt wcześnie (więc w tle mogłyby lecieć wstawki ze zwrotem "marność nad marnościami"). Nie byłoby żadnej przemiany, ta historia do niczego nie mogłaby zmierzać i opowiadałaby dużo mniej niż obecnie.
      Mam poczucie, że oglądając serial i tak o Versace wiem dostatecznie dużo żeby zrozumieć kim był i tym samym czemu Cunanan go "wybrał". A dużo ciekawsza wydaje mi się historia o człowieku, który chciał żyć powyżej swojej rzeczywistej wartości, zaprojektował swoją egzystencję ponad miarę i to doprowadziło do pasma tragedii. A rzecz działa się w latach 90. i ten kontekst społeczny jest też szalenie ważny i dobrze pokazany.

      • LuKe

        Zgadzam się, że film z życia Versace byłby dość nudny. Nie mam też nic przeciwko skupieniu uwagi na Cunananie. Ale rzeczywiście tytuł serialu jest "nagłówkowy". Działa na takiej samej zasadzie jak
        doniesienia medialne z tej sprawy. Dopóki nie zginął Versace ludzie pewnie średnio interesowali się tymi morderstwami (może gdzieś lokalnie). Tytuł sezonu powinien się jednak nazywać: "ACS: Przypadek Andrew Cunanana". Rodzina Versace zwłaszcza w późniejszych odcinkach jest wciskana jakby na siłę i w zestawieniu z historiami pozostałych ofiar wypada blado.

      • zipperblog

        nie musiałby to nawet być film z życia Versace, jako taki. Mogłoby też być więcej scen o tym jak jego śmierć wpłynęła na życie jego otoczenia. Zwłaszcza właśnie w tym kontekście kulturowym, fakt, że jego seksualnośc, która była co prawda tajemnicą poliszynela, ale teraz jednak stała się tematem z pierwszych stron gazet.

        Dla mnie to byłoby ciekawsze. Mordercy nie są zbyt ciekawymi osobami, zawsze mniej więcej tacy sami.