Serialowe hity i kity - nasze podsumowanie tygodnia

"Jessica Jones" (Fot. Netflix)

0
1 2 3 4 5 6 7 8

Ten tydzień należał do wkurzonej i zdeterminowanej Jessiki Jones, a także fantastycznych prawniczek z "The Good Fight", chłopaków z "Atlanty" i pewnej zakochanej pary. Oto nasze hity - i niestety też jeden kit.

HIT TYGODNIA: Sezon polowań na prawników w "The Good Fight"

The Good Fight sezon 2

"The Good Fight" (Fot. CBS All Access)


Tęskniliście za dobrym dramatem prawniczym? 2. sezon "The Good Fight" będzie więc dla Was wybawieniem, a przy okazji zapewni sporo innych atrakcji, niż tylko emocjonujące starcia na salach sądowych. Tych w premierowym odcinku prawie nie było, zaliczyliśmy za to mnóstwo zakulisowych rozmów i starć, w których nie byłoby nic dziwnego, gdyby nie to, że odbywały się podczas... pogrzebu.

Cyniczne załatwianie interesów własnych i kancelarii podczas ostatniego pożegnania Carla Reddicka pasuje do chcicagowskich prawników jak ulał, a nam przypomniało, za co tak lubimy ten serial. I mamy nadzieję, że wkrótce polubimy jeszcze bardziej, bo przesłanki ku temu są całkiem poważne.

Jest nowa bohaterka z dużym potencjałem, czyli Liz (Audra McDonald); jest podążająca za trendami Diane, która króluje na ekranie niezależnie od okoliczności; są Maya i Lucca w starciu z agentką Starkey (Jane Lynch); jest też jeszcze więcej nawiązań do Trumpowej rzeczywistości niż poprzednio. No i zadziwiająco duża umieralność w środowisku prawniczym w Chicago, co wygląda dość niepokojąco.

Przede wszystkim jednak znakomicie się to ogląda, bo "The Good Fight" to świetnie napisany i równie dobrze zagrany serial, który bywa poważny, ale potrafi też w kapitalny sposób rozluźnić atmosferę, sięgając przy tym po nieraz bardzo zaskakujące środki. To się, proszę państwa, nazywa Rozrywka przez naprawdę duże R. [Mateusz Piesowicz]

1 2 3 4 5 6 7 8
  • michax

    Dla mnie hitem był ósmy odcinek XF, który mnie pozytywnie zaskoczył swoją prostotą oraz bycia najbardziej klasycznym z klasycznych monster of the week w 11 serii. Familiar to połączenie epizodów w stylu 1 lub 2 serii z epizodami w stylu np. Rush czy Theef z 7 serii gdzie Mulder i Scully nie mieli zbyt dużego wpływu na wydarzenia,pełnili rolę obserwatorów i podobnie jest tutaj. Jedynie pojawiają się
    na miejscu zbrodni, obserwują wydarzenia i komentują co się dzieje.

    11×08 to nie jest taki odcinek jak choćby Plus One z11 serii, który też przypomina klasyczne standalony, ale było w nim kilka scen lajtowych, lekkich jak choćby z Chuckiem i Mulderem, a tutaj jest poważnie od początku do końca. No i może się mylę, ale od czasów Calusari z drugiej serii nie ginęły w XF dzieci. Nie jest to spoiler, boma to miejsce już w pierwszych sekundach odcinka.

    Plus One przypominał mocno standalony z 6 i 7 serii, w których to epizodach mimo niby poważnego tonu było więcej humoru jak w seriach 1-4 oraz skupiano się bardziej na relacjach agentów niż na sprawie, a Familiar ogląda się jak zaginiony epizod z 1 i 2 serii z wadami i zaletami tych odcinków. Tytuł idealnie odnosi się do tego jakiego rodzaju mamy odcinek, bo jest taki właśnie “znajomy”, że już kiedyś tą historię widzieliśmy w różnych schematach w Archiwum X. Gdyby nie starsi Fox i Dana to można by pomyśleć, że zapomniano go wyemitować w sezonie pierwszym lub drugim:-) Mamy do czynienia z powrotem do korzeni czyli bez śmieszkowania i nie ma ani słowa o relacjach agentów, a Mulder nawet za dużo nie żartuje (chyba z dwa zabawne zdania padły). Scenarzystą odcinka jest debiutujący Benjamin Van Allen, który za emisji oryginalnego XF był dzieckiem i serial go przerażał. W 10 i 11 serii pełnił rolę asystenta Chrisa Cartera i zespołu scenarzystów.

    Po tym jak dostał szansę na stworzenie swojego odcinka postanowił napisać najbardziej klasyczny monster of the week, czyli epizod bez żartów, biura i Skinnera, tylko o czymś przerażającym co zabija w małym miasteczku i parą agentów
    prowadząca sprawę. No i trzeba powiedzieć, że udał mu się odcinek. Może nie jest idealnie, bo wydaje mi się, że miejscami za dużo miał scenarzysta pomysłów jak na 40 minut (pedofil, czary, clown), ale dobrze się ogląda. Do tego stopnia przypomina klasyczne epizody, że chyba pierwszy raz w powrocie Archiwum X mamy scenę jak Scully bada ciało. Chyba tylko w Were Monster z 10 serii widzieliśmy Danę przeprowadzającą sekcję zwłok, ale to był komediowy epizod.

    Wspomniałem na początku, że przypomina mi takie epizody jak Rush i Theef z 7 serii gdzie Mulder i Scully tak naprawdę nie mieli zbyt dużego wpływu na wydarzenia, ale też tak do końca nie jest w Familiar, bo przez to co zasugerowała Dana Scully dochodzi do tragedii. No i tego przyznaję, że nie spodziewałem się.

    Jedyna różnica między 11×08 a podobnymi epizodami z 1 i 2 serii to fakt jak bohaterowie się zmienili. Fajnie się obserwuje jak zachowują się agenci wobec siebie i w czasie śledztwa porównując to z choćby 1 i 2 serią, jak zmieniła się między nimi dynamika przez lata. Miałem już o tym pisać przy poprzednich odcinkach
    11 serii, np. Mulder pozwala prowadzić sprawę Scully i stoi trochę z boku, a w sezonach 1-7 to prawie zawsze Fox był tym agentem na pierwszym planie, który zadawał pytania, czytał akta, rozmawiał z policją. A teraz Scully jest na pierwszym planie i Fox ją wspiera jedynie oraz jak trzeba broni i zachwala (“to doktor nauk medycznych i wykonuje cholernie dobrą pracę” czy jakoś tak – świetne to było, jak i podziękowanie Dany). Wiadomo że Scully też się zmieniła i nie jest takim sceptykiem jak dawniej co najlepiej widać choćby w jej reakcji w sądzie na słowa
    Muldera, że widział kojotołaka.

    Wspomniany jest też William, co nie dziwi mnie, bo odcinek dotyczy morderstwa dziecka, ale za to mnie zaskoczył jeden dialog. Nie wiem czy to ja tylko sobie tak nadinterpretuję, czy może ekipa przypomniała sobie o córce Dany, Emily. Bo dla rozmowa w czasie badania ciała w kostnicy między agentami gdy Mulder mówi, że trudno nie brać sprawy osobiście to pomyślałem nie o Williamie i siostrze Muldera, ale o córce agentki. Ciężko mi uwierzyć by sobie o Emily przypomniano po tylu latach, zwłaszcza jak scenarzyści nie raz dawali do zrozumienia w seriach 6-9, że wolą nie pamiętać, ale pomyślałem o niej. Może dlatego też, że w odcinku jest dziewczynka co ma takie samo imię.

    Od strony technicznej to robota na typowym poziomie Archiwum x czyli znowu świetne zdjęcia Wroblewskiego, tym razem przypominające pierwsze sezony. Chodzi mi zwłaszcza o sceny w lesie i wszystkie z clownem, które trzymały w napięciu, podoba mi się jak bawi się oświetleniem i ciemnością. Podobno też inspirowała się ekipa jeśli chodzi o wizualną stronę filmem “The Witch” Eggersa czyli
    jednego z najlepszych filmów grozy ostatnich lat. No i odpowiednio klimatyczna muzyka Snowa. Dobrą robotę odwaliła też nowa reżyserka, czyli Holly Dale. Jest to typowy rzemieślnik telewizyjny, która ma w swojej filmografii bardzo dużo odcinków wielu seriali i zrobiła co do niej należała. Zadbała by epizod trzymał w napięciu i oglądało się z zainteresowaniem.

    A co do programu jaki dzieci w odcinku oglądają, który przypomina Teletubisie w podkręconej wersji to można zadać pytanie, czy rodzice pozwalali by dzieciom oglądać, ale w sumie widziałem wiele bajek i programów przeznaczonych dla brzdąców, które na pewno się nie nadają dla maluchów. Chociaż akurat Teletubisie nie znam, widziałem jedynie fragmenty i nic nie pamiętam, więc nie wiem czy też były tak dziwne jak te w wersji xfilowej.

    A co do Pana Szczerzyząbka jak pieszczotliwe przetłumaczono na FOX to przypominał mi nie tyle clowna z “To” Kinga (plus ekranizacje), tylko clowna z najnowszego sezonu American Horror Story. Jest przerażający i fascynujący, robi piorunujące wrażenie. Obok gościa ze śmieci czy jak on tam się nazywał w Home Againz 10 serii to najlepszy potwór z nowych odcinkówi z pewnością szybko go nie zapomnę.

    Na koniec może wspomnę o dwóch rzeczach co mi niezbyt się podobały w odcinku. Przede wszystkim czemu Scully i Mulder nie pomogli kobiecie gdy zaczęła się palić, nie rzucili ubraniem czy czymś, tylko stali jak słup soli? No i druga rzecz czyli kojotołak w CGI. Dopóki nie zaatakował wyglądał spoko, ale w scenie ataku było
    widać, że CGI. Wiem że tak łatwiej, ale jednak zawsze XF robiło efekty starymi metodami. Jest to jedyna rzecz do której się przyczepię, bo to dobry klasyczny monster of the week. Chociaż jak miał mi się nie podobaćjak nawiązuje nie tylko do “To” Stephena Kinga, ale też do jednego z najlepszych filmów grozy ostatnich lat, czyli “The Witch” Eggersa .
    Jak poczytałem na reddicie to fanom się podoba. Nie licząc 11x01 gdzie panowała pełna zgoda w fandomie jak to słaby epizod (jest ktoś komu się podobał?) to 11x08 jest chyba pierwszym epizodem, który pogodził wszystkich, a przynajmniej większość fanów. Nie wiem czy jest xfan jakiś któremu by się nie podobał. Nie jest to odcinek co dzieli fanów na dwa obozy jak prawie niemy poprzedni czy Darina Morgana. A nawet co niektórzy uważają 11×08 za najlepszy w sezonie, ale ja bym aż tak daleko nie pojechał z opiniami, bo były lepsze odcinki w sezonie jedenastym. Familiar jest po prostu dobry. No chyba że ktoś uwielbia komediowe odcinki jedynie to pewnie będzie narzekał:-) Chociaż mimo pozytywnego odbioru odcinka przez fandom to i tak mnie potrafią wciąż zaskoczyć swoimi tekstami. Czytałem na reddicie tekst fana, który był zaskoczony tym, że 11×08 ma gorsze recenzje wśród krytyków/dziennikarzy od epizodów 11×07 i Darina Morgana, które nie mają chyba żadnych złych recenzji.

    Fan oburzony, że 11×08 w najlepszym razie ma oceny dziennikarzy wahające się od 3.5/5 do 4/5. Rzeczywiście tak trudno zgadnąć, że krytycy raczej wolą coś nowego i oryginalnego a takimi były epizody Darina Morgana i wcześniejszy eksperymentalny niż powtórkę z rozrywki co wcale nie powoduje że to jest słaby odcinek, bo nie jest. Dostaliśmy kolejne dobre 40 minut z Mulderem i Scully. A trzeba też pamiętać, że mało odcinków z serii 1-9 epizodów miało wśród dziennikarzy/krytyków wysokie noty. Większość odcinków co niczym się niewyróżniała i była klasycznymi standalonami była oceniana podobnie jak 11×08.

    • M.B

      A dla mnie właśnie był zbyt prosty. Nie było w tym odcinku nic takiego co by mnie jakoś bardziej zainteresowało. Taki przeciętniak jak dla mnie. Odcinek, których w starym XF było mnóstwo. Pamiętam odcinek "Our Town" z sezonu drugiego, który mi sie troche z tym kojarzy, z tym, że tamten odcinek miał to coś, a ten tak nie za bardzo.

      • michax

        No i właśnie tym się paradoksalnie wyróżnia jak widzę po opiniach fanów za granicą, którym chyba takich odcinków bardzo brakowało w 10 i 11 serii, bo prawie w ogóle nie ma fana któremu by się nie podobał. Po opiniach o dziwnych eksperymentach i komediach (co może wydawać się dziwne wcale nie każdy fan kocha Darina Morgana odcinki) gdy co trochę były głosy "co to ma być?" to chyba najrówniej oceniony odcinek 11 serii w fandomie na plus, obok 11x01, który chyba każdemu się nie podobał. Nie ma podziałów na dwa obozy jak w przypadku poprzednich najdziwniejszych odcinków. Jest jak mówi tytuł "znajomy". Nie jest idealny, widać że przeładowany pomysłami, ale dobrze się bawiłem. Ale ja uwielbiam "Witch" Eggersa, ale co ciekawe za "Our Town" nie przepadam, wolę "The Calusari".

  • ROB-i

    Hit-2-gi sezon "Sneaky Pete"
    Kit-unikam...

  • LuKe

    U mnie HITEM oczywiście został w tym tygodniu "The alienist". Kreizler z każdym odcinkiem odsłania przed nami kolejne warstwy swojej osobowości. Za jego ciężką do polubienia personą kryje się skrzywdzone dziecko, które dzięki ochrzanowi od Johna właśnie zrozumiało, że musi się zmienić. Sara odwaliła kawał dobrej roboty. To dzięki niej śledztwo nabrało tempa i skręciło w Dziko-Zachodnie-żołniersko-indiańskie inspiracje ;) (wspominka Teedy'ego Roosevelta też pomogła) Dziewczyna w każdym odcinku jest świadkiem losu jaki spotyka niektóre kobiety i pewnie zastanawia się czy przypadkiem dla niej życie nie gotuje podobnej przyszłości. Jeśli szybko nie wyjdzie za mąż, jeśli będzie domagała się uznania mężczyzn, jeśli będzie walczyła o swoje - może skończy w psychiatryku, tak jak niejedna zdrowa kobieta, która za bardzo fikała. Mamy więc dwoje bohaterów, którzy niesieni strachem rzucają się w objęcia pewnych osób. Wydaje mi się, że nic dobrego z tego nie może wyniknąć. Czworokąt miłosny w rozkwicie. Ponadto pewien rudy ex-kapitan policji dostał poważną reprymendę i wykład o tym, że policja jest tylko psami na posyłki bogaczy tego świata i że nie można zaburzać tego stanu rzeczy, siostrzenica Cyrusa zrobiła Kreizlerowi reality check, mimo, że sam Cyrus wiele Kreizlerowi jednak zawdzięcza. A John, jak to John - zawsze dostaje po mordzie, albo jest odurzany różnymi środkami. Następny odcinek nosi tytuł "Psychopathia sexualis" i szykuje się emocjonująca wycieczka w plener. Zdaje się, że dowiemy się co stoi za zaburzeniami mordercy.

  • Iwona

    Też będę tęsknić za "Love". Bardzo subtelny, uroczy, inteligentny serial, w którym nie ma tandety, nie ma fałszu, nie ma też przesady. Wrażliwość twórców i empatia względem bohaterów są siłą tej produkcji. To dzięki nim udało się napisać nieprzeciętne, ciekawe, ale nie przekombinowane postaci i pozwolono im ewoluować, popełniać błędy, ale też zostać z nierozwikłanymi tajemnicami (w których zawsze tkwi osobna siła).

    Fantastycznie udał się też cały casting tego serialu, bo wszystkie role zagrane są niezwykle naturalnie i budowane na szczerych, prostych emocjach, bez eliminowania przyruchów czy gestykulacji.
    I wreszcie absolutnie uwielbiam sekwencję związaną z tym jak Gus kręcił swój film. To jest dopiero uniwersalna historia i samo życie :)

  • LuKe

    "Riverdale" wróciło więc oczywiście HIT (dam też małe kity). Serial dostaje go za produkt placement w postaci filmu "Love,Simon" (o którym słyszę wiele dobrego), wpleciony bez ceregieli w fabułę tego odcinka. Choni (Cheryl+Toni) stał się rzeczywistością - nawet jeśli dziewczyny na razie zostaną tylko przyjaciółkami. Kiedy z ust Toni padły słowa "You're sensational" - nie ukrywam, troszkę się wzurszyłem.
    Z kolei akcja w domku letniskowym była przesmieszna - do czasu. Pierwsze skrzypiące łóżko wywołało lekki uśmiech na mojej twarzy, ale drugie - roześmiałem się na całego. Pocałunek w jacuzzi był uroczy (nastawienie Jugheada, który do końca chyba jednak nie spodziewał się takiego obrotu spraw), wstawiona Betty była urocza. Jej hasło do Jugga, że już tylko on i Archie się ze sobą nie całowali, było naprawdę zabawne. Podobała mi się (pomimo swojej banalności) rozmowa Archiego i Jugheada w cztery oczy w lesie. Kiedy przedstawił wizję ich czwórki i jak to wszystko bardzo łatwo może runąć, było w tym mimo wszystko coś bardzo bliskiego życia. Nie sądziłem co prawda, że czwórka zacznie się kłócić tak szybko - ważne że się pojednali.
    Wątek Josie, Kevina, ich rodziców, Łosia i Midge nie był może jakiś pasjonujący ale cieszę się, że coś się w ich kwestii ruszyło. Casey Cott świetnie zagrał scenę z Łosiem i Midge. Pod koniec widać w nim ten przejmujący smutek. Coś, co moim zdaniem wkrótce będzie musiało odegrać jakąś rolę. Obawiam się, że złakniony miłości Kevin może się wplątać w jakiś nieciekawy związek. Ktoś go może wykorzystać do niecnych celów. Chic?
    Odnośnie Chica - bardzo podobała mi się otwierająca odcinek sekwencja. Zwłaszcza Chic machający Betty na pożegnanie. Było w tym coś tak komiksowego i umownego jak Cheryl wskazująca policji stodołę w końcówce sezonu pierwszego.
    Małe kity dla Riverdale w tym tygodniu wędrują za kolejne morderstwo. Kurczę sam nie wiem, ale ciągle liczyłem, że Hiram Lodge będzie jednak kimś, kto raczej knuje i oszukuje (wykupowanie ziemi pod Riverdale, aby sprzedać ją np. z zyskiem pod budowę czegoś) niż mordercą. Rodzina Veroniki wyrasta jednak na prawdziwą mafijną rodzinę. Z tym najnowszym zabójstwem będę OK jeśli przyszła akcja się do niego w jakiś sposób odniesie. Bo o trupa Cooperów się nie martwię - już w tym odcinku wydarzenie było wspomniane. Co do trupa w lesie, to ostatnia rozmowa Hirama z Archiem niestety też zapowiada według mnie prawdziwe zejście na ścieżkę czarnej mocy. Sądzę, że to "nie wahaj się!" sprawi, że Archie kogoś... zabije? Genialnie byłoby gdyby tym kimś był sam Hiram (gdzieś pod koniec sezonu czwartego) ;) Odcinek był bardzo zabawny ale i niepokojący - w tym sensie, że jeśli trup będzie dalej słał się równie gęsto, to nie wiem czy postaciom pozostaną jakieś "redeeming qualities" :)

    • sumak

      Zakładając, że Andre zabił tego chłopaka, a jego dwaj kompani uciekli, policja mogłaby się dowiedzieć, że ktoś popełnił morderstwo obok domu Hiriama Lodge. Ktoś zabił wspólnika Hiriam, policja nic z tym nie robi. Jakoś ten wątek Hiriama strasznie naciągany. Było tyle spekulacji nt. Choni, że nie wiem, czy twórcy serialu nie dodali tego wątku dlatego, że fani tego nie chcieli, a nie dlatego, że taki mieli plan. Każdy spodziewał się tego Choni, a z dużej chmury wyszedł mały deszcz, zamknięta w sobie Cheryl tylko ujrzała Toni i od razu uznała, że chce się jej zwierzać. Wątek Kevin/Łoś who cares? Cała 4 głównych bohaterów zapewnia się nawzajem jakimi to są przyjaciółmi, a nikt nie wpadł na pomysł, że może warto by poznać brata Betty, albo jej siostrzenice? Pomijam już to, że oni wszyscy są sophmore... Można się jednak było przy kilku scenach w tej chatce uśmiechnąć, dlatego dałbym 3/10. KIT, ale nie straszny KIT.

      • LuKe

        U mnie 6/10 :) Taki HIT, ale nie straszny HIT.

        • LuKe

          P.S. Ja nie urzymuję żadnych relacji z większością rodzeństwa moich przyjaciół. Ani ze znajomymi mojego rodzeństwa.

          • sumak

            Na serio masz jakiegoś przyjaciela u którego w domu regularnie bywasz i nigdy nie poznałeś rodzeństwa tego przyjaciela które tam mieszka? Po za tym nie sądzisz, że gdyby jakaś nieletnia jak Polly urodziła bliźniaki to jakieś służby typu opieka społeczna powinny się tym zainteresować? Przecież w stanach w wielu stanach seks z nieletnią poniżej 17 czy 18 roku życia to przestępstwo...
            ps. Wymyśliłeś jak to możliwe, że jason i cheryl to bliźniacy, a jason chodził do klasy ze starszą siostrą betty?

          • LuKe

            Poznać, poznałem. Ale nie koniecznie mam z nimi jakąś relację. Poza tym to trwało w czasie. Ile Chic jest u Cooperów? Miesiąc? No i wiesz... moi przyjaciele to raczej mieszkają już we własnych domach ;D Ale ja nawet nie preferuję spoufalania ze sobą własnych znajomych, a co dopiero ich rodzin :D Mam wielu przyjaciół/łek, którzy się ze sobą nigdy nie spotkali. Wiedzą o sobie, ale poruszają się w różnych kręgach, żyją w róznych miastach itd. Lubię trzymać ludzi z dala od siebie :) Trochę mnie męczy sytuacja, w której wszyscy znają wszystkich. To, że ja lubię jedną osobę i drugą, nie znaczy, że te osoby też się polubią. I często tak niestety bywa. Tak więc, mnie akurat ta kwestia w Riverdale nie dziwi. Zauważ, że chyba od początku serii nie widzieliśmy Archiego w domu Cooperów i Betty w domu Andrewsów, a wychowywali się razem od kołyski. Po prostu dom to nie jest dobre miesjsce do spotkań ze znajomymi :)

            Nie wymyśliłem. Nie wiem nawet czy to prawda (może to jakaś fanowska teoria, która zaczęła żyć własnym życiem) :) Seks z nieletnią nie jest przestępstwem jeśli partner jest w tym samym wieku. Wiek przyzwolenia to zawiła sprawa. Waha się od 16 do 18 roku życia w zależności od stanu i często sprzecznych ze sobą regulacji prawnych. Często ustalany na podstawie minimalnego wieku osoby młodszej, wieku osoby starszej i różnicy wieku między nimi. Generalnie jednak 18 lat jest uważany za tą granicę. Ale równolatków gówniarzy nikt o nic nie będzie posądzał. Nawet jeśli jedno ma 17 lat, a drugie 15, to zostanie im wybaczone. A jak wpadną to jeszcze będzie pełnoprawny ślub. Zawieranie małżeństwa przez dzieci jest dopuszczalne jeśli jest przyzwolenie rodziców, ciąża lub zgoda odpowiednich organów. Były przypadki nawet 10 letnich dziewczynek biorących ślub w zgodzie z prawem. Nie wiem co to za przypadki, ale istnieją. Także 17-letniej panny z dziećmi nikt by nie ścigał.

          • sumak

            No dobra ale kiedyś były czasy gdy byliśmy młodsi i wszyscy nasi znajomi/przyjaciele mieszkali z rodzinami w swoich domach/mieszkaniach. Niezależnie od tego ile czasu Chic spędził u Cooperów to jest dla mnie dziwne, że chłopak Betty przez ten miesiąc nie znalazł czasu, żeby poznać brata swojej dziewczyny.
            Co do seksu nieletnich to mylisz pojęcia. Seks z nieletnią jest przestępstwem nawet jeśli ,,sprawca'' jest w jej wieku, jednakże jego wiek jest okolicznością łągodzącą najczęściej wyłączającą odpowiedzialność karną. Tylko, że podstawą do wyłączenia takiej odpowiedzialności karnej jest przeprowadzenie śledztwa, a tu takiego śledztwa nie ma. Naprawdę dziwi mnie, że uważasz, że 16/17-letnia dziewczyna, która mogła zajść w ciąże w wieku 15/16 lat wyprowadza się z domu rodzi bliźniaki, a żadne służby nie sprawdzają czy nie doszło do gwałtu/ zaniedbania opieki nad nieletnią.
            Ale mniejsza z tym, za bardzo odbiegamy od samego Riverdale;p

          • LuKe

            Nie będę się kłócił ale według Twojego pojmowania, to zdecydowana większośc amerykańskich nastolatków jest sex-offenderami i przestępcami ;) A każda nastoletnia ciąża jest przedmiotem jakiegoś dochodzenia policyjnego. Wydaje mi się, że Polly jest co najmniej dwa lata starsza od Betty ( około 18 lat). Jason i Cheryl są starsi o rok od głównej czwórki. Ponoć uczniowie z różnych roczników mogą mieć wspólne zajęcia w szkole w ramach jakiegoś przedmiotu.
            Nikt nigdzie niczego nie zgłaszał, więc jakim cudem jakiekolwiek służby powinny się tym zajmować i skąd powinny o tym wiedzieć? Oficjalnie Polly znajduje się pod opieką rodziców. To, że wyprowadziła się z domu - no cóż Alice nie będzie kablować na własną córkę. Uznała, że jest dorosła i wystarczająco odpowiedzialna żeby stanowić o sobie i swoich dzieciach. Polly jest pełnoletnia.

          • sumak

            99% amerykanów pije przed ukończeniem 21 roku życia, tak więc z prawnego punktu widzenia są oni przestępcami... Ale sędziowie są ludzcy więc nie wysyłają każdego złapanego do więzienia.
            Angielska wikia o riverdale podaje, że Jason urodził się w roku 2000, skoro serial zadebiutował w 2017 i dostaliśmy informację, że Jason zginął 11 lipca, to zakładam, że był to 11 lipca 2016, tak więc w chwili śmierci nie mógł mieć więcej niż 16, 5 roku. Cóż skoro Polly urodziłą bliźniaki to chyba je zarejestrowała, albo przynajmniej zaszczepiła, więc jakaś instytucja już o tym wie. Nie mam pojęcia jak doszedłeś do wniosku, że Polly może być pełnoletnia, przecież została zabrana ze szkoły przez rodziców, a w stanach konczy się edukację w wieku 17 lat...
            Najprościej podsumować, że twórcy tak zamieszali z tym wiekiem, że nie ma sensu tego analizować, bo to jest po prostu bez sensu;p

  • LuKe

    Mały kit dla ACS The assasination of Gianni Versace. Nie żeby było coś tu tragicznie złe. Właśnie o to chodzi, że przy tym odcinku nie czułem zupełnie nic. Cunanan męczy swoim repertuarem środków i przy całej sympatii dla Darrena Crissa, prawdziwy Andrew musiał mieć w sobie coś więcej i być mniej oczywisty, bardziej subtelny i posiadać większy magnetyzm seksualny (choć wizualnie aktor jest od oryginału o niebo przystojniejszy). Cunanan Crissa mówi - jestem wspaniały i boski. W rzeczywistości, to coś musiało z niego emanować. Przynajmniej przy pierwszym poznaniu. Czytałem gdzieś, że znajomi Cunanana bali się mu mówić negatywne rzeczy wprost. Zdaje się, że bali się jego emocjonalnych reakcji. Cunanan Crissa epatuje zewnętrzną pewnością siebie. Wydaje mi się, że ten prawdziwy musiał być bardziej uległy i wzbudzająć instynkty opiekuńcze u "sugar-daddies". Był takim drobnym cwaniaczkiem, którego traktuje się z pobłażaniem, bo to taki słodki, nawiny, niewinny chłopiec.
    Związek rodzeństwa Versace jałowy emocjonalnie. W moim odczuciu sceny te były kiepsko zagrane. Przeszkadzały mi akcenty, przeszkadzał mi kiepski make-up i sztuczność tych rozmów. Coś w tych scenach ewidentnie dla mnie nie zagrało. Na pewno nie poruszyły mojej emocjonalnej struny.
    Kontynuowanie szycia grubymi nićmi - zwiastuny późniejszej agresji Cunanana - przemoc wobec matki, świadkowanie morderstwu - zupełnie jakby Cunanan miał się zainspirować (tak można z nimi robić! Rozwalać im głowy na miazgę). Roluję oczami.
    Murphy zdaje się też w swoim serialu twierdzić, że Versace cierpiał na nowotwór i był nosicielem HIV. W moim przekonaniu tą kwestię (z powodu braku faktów) mógł albo zaprezentować niejednoznacznie - Versace choruje (na coś poważnego) i spodziewa się śmierci, albo zdecydować się na jeden wariant.

  • Obok "You're the Worst", "Love" było dla mnie najlepszym, najbardziej autentycznym komediodramatem o współczesnych związkach.

    Jak na kogoś, kto tak bardzo lubi ten serial, to zaskakująco rzadko o nim pisaliście. Nie wiem czy cokolwiek pojawiło się na temat drugiego sezonu, chyba tylko jedna wzmianka (chyba, że coś przegapiłem).

  • michax

    Hitem dla mnie jest też czwarty odcinek Homeland, który przypomniał najlepsze lata serialu.

  • jimisan

    JJ'ej i Love(szkoda, że po raz ostatni) baaardzo dobre...Odpowiednik trzyma równą wysoką formę... natomiast pytanie jest już data polskiej premiery "Hap'a i Leonard'a"?