Serialowe hity i kity - nasze podsumowanie tygodnia

"Legion" (Fot. FX)

0
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10

W tym tygodniu doceniamy m.in. "Legion", "Trust" i "The Americans". Suchej nitki nie pozostawiamy z kolei na "Lost in Space" - kolejnej produkcji Netfliksa, która wygląda jakby zeszła z tej samej taśmy produkcyjnej co poprzednie.

HIT TYGODNIA: Rzymskie przygody złotego hipisa w "Trust"

"Trust" (Fot. FX)

"Trust" (Fot. FX)

Szalona imprez okraszona narkotykami, uliczne zamieszki i seks w miejscu publicznym, a to wszystko w rytmie dynamicznych rockowych przebojów. Całkiem sporo jak na ledwie dwuminutowy wstęp do odcinka, prawda? A potem bynajmniej nie było spokojniej, choć skupiliśmy się na wypełnianiu luk w historii porwania, które na początku nie było tym, na co wyglądało.

Robiliśmy to zaś głównie z perspektywy zamkniętego w bagażniku młodego Getty'ego (świetny Harris Dickinson), którego niezbyt błyskotliwy plan porwania samego siebie obrócił się przeciwko niemu, gdy o jeden raz za dużo podpadł niejakiemu Berto (Giuseppe Battiston). Nieco nerwowy, ale w gruncie rzeczy nie aż tak groźny restaurator i niedoszły uczestnik imprezy u Romana Polańskiego to już jednak przeszłość, bo jego tragiczny los dopełnił się na polu pełnym słoneczników.

I trzeba przyznać, że były to okoliczności bardzo pasujące do "Trust" - serialu olśniewającego wizualnie i pełnego energii, a przy tym potrafiącego przybrać zaskakująco mroczny obrót i zamienić się w istną krwawą groteskę. W jednej chwili zamykającego swojego bohatera w obskurnej piwnicy z wiadrem zamiast toalety (zły pomysł, gdy jest się na kokainowym głodzie), by zaraz potem stwierdzić, że to jednak nie była najgorsza opcja. Trochę nam smutno z wiedzą, że słodkie rzymskie życie złotego hipisa dobiegło końca, bo oglądało się to rewelacyjnie, ale i tak nie możemy się doczekać ciągu dalszego. [Mateusz Piesowicz]

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10
  • Jan

    Co do kitu tygodnia zgadzam się w pełni.

  • jimisan

    hehe a mnie szczerze bawi jechanie po serialu, który z założenia miał być serialem familijnym - (kategoria 7+ o ile dobrze pamiętam) i dokładnie takim jest... to miał być serial łatwy i prosty w odbiorze, bo kierowany również do młodych widzów... co więcej jest dokładnie taki na jaki wyglądał od samego początku...

  • ROB-i

    U mnie w tym tygodniu na plus zasluguja:

    -"The Terror",za to ze juz w 100% moge powiedziec ze po zobaczeniu calosci adaptacja sie powiodla i "pacjent nie umarl".
    -"Trust',za to jak pieknie Danny Boyle umieszcza swoje puzzle w odpowiednim miejscu i oczywiscie za "Buszujacego W Slonecznikach".
    -"Killing Eve",za "...rusz dupa i do luszka..." z ust Sandry Oh.

    A minus:

    -"Lost In Space",za to ze Netflix nie odrobil pracy domowej a przeziez moglby to zrobic lepiej niz odkurzyc serial z 1965 roku.Zaledwie rok wczesniej ukazaly sie "Bajki Robotow" Stanislawa Lema.

  • Hazel

    Żadna ilość pochwał nie zmusi mnie jednak do przebrnięcia przez pozostałych 5 sezonów Homeland. Po prostu nie.

    • Jan

      Nie wiesz co tracisz , serio. :) Mój ulubiony serial od samego początku. Ciężko będzie się z nim rozstawać tak jak z The Americans.

      • LuKe

        Sezon pierwszy trzymał w napięciu, ale z perspektywy czasu wydaje mi się taki strasznie naiwny. Sezon drugi albo trzeci (nie pamiętam) był fatalny).

      • Hazel

        Nie, nie wiem. Z trudem przebrnęłam przez pierwsze dwa sezony, a oglądałam tylko w sensie hate watchingu. Claire Danes jest bardzo irytująca w swojej roli (a jeszcze bardziej córka Brody'ego ugh), cały ten ich romans i wielka miłość w ogóle nie przekonuje, twisty były bardziej przewidywalne niż w Modzie na Sukces, niektóre wątki zupełnie od czapy, poza tym bohaterowie często zachowywali się kompletnie bez sensu. Jedyne co ratuje ten serial w mojej opinii to gra aktorska Damiana Lewisa, który jako jeden z niewielu chyba w ogóle próbował coś grać.

        The Americans czasami mnie nudziło, na Homeland zasypiałam.

        • michax

          Jest irytująca w swej roli bo taki ma charakter jej postać, ale to nie znaczy że aktorka źle gra, ta postać jest tak irytująca że aż fascynująca. Z poziomem Homeland bywa różnie w kolejnych sezonach, ale nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że tylko Lewis próbował coś grać. Tutaj każdy ma co grać i każdy dobrze gra jak właśnie Lewis, ale też Danes i Patinkin. A co ciekawe po tym jak zakończono 3 sezon, gdy w 4 sezonie nastąpił restart serialu pisząc bez spoilerów, to była dobra rzecz jak się okazało, bo pewien wątek musiał się kiedyś skończyć. I jak dla mnie od czwartej serii Homeland trzyma dobry poziom, raz lepszy a raz gorszy, ale cały czas jest dobrze.

  • LuKe

    Zgodzę się, że "Lost in space" to dość generyczna rozrywka i nie zaszkodziłoby jej żwawsze tempo lub krótszy sezon. Problemem jest tu struktura, która nie nadaje się do binge-watchingu. To jest ewidentnie tradycyjnie poprowadzony serial przeznaczony do cotygodniowego oglądania dla całej rodziny. Trochę tak, jak moja ukochana "Ziemia 2 " z dzieciństwa. I nie mam z tym problemu.
    Zdecydowanym plusem produkcji jest strona wizualna. Wszystko wygląda bardzo realistycznie. Fajnie, że postać Robota gra przez większość czasu facet w kostiumie, przez to jest bardziej namacalny i obecny. Cały sprzęt, lokacje, fauna i flora - działają na plus. Świetne budowanie świata. Życzyłbym sobie jeszcze więcej obcych form życia. To jest dla mnie jeden z podstawowych punktów filmów o kolonizacji planet.
    Aktorsko też jest przyzwoicie, a momentami nawet bardzo dobrze. Aktorzy wcielający się w postacie państwa Robinson są bardzo naturalni. Zwłaszcza mama. Zaskoczeniem była dla mnie postać Penny, która w zwiastunie wyglądała "cringy", a w serialu okazała się być fajną dziewczyną, choć określiła się dopiero tak w okolicach trzeciego odcinka. Judy Robinson i Don też bardzo fajne postacie. Chłopaczek wcielający się w Willa non stop balnasuje na cienkiej granicy bycia słodkim, a irytującym, Ostatecznie mnie do siebie przekonał. Jedyną wadą w jego grze jest dość nieokreślona "gra twarzą". Twarzą też trzeba potrafić grać, a Will wygląda na chłopca, któremu chodzi po głowie milion myśli na raz i wyraża to niezdecydowaną miną (ale w sumie takie są dzieci). Natomiast nawet jemu w kilku momentach udaje się przemycić jasny przekaz, który ląduje. Np. świetnie zagrał przerażenie w scenie, w której Angela strzelała do Robota. Generalnie realcja z Robotem była jasnym punktem show.
    Najbardziej nietrafionym pomysłem była Parker Posy (której osobiście nie kojarzę z żadnego innego filmu, a która ponoć jest jakimś klejnotem filmu i telewizji - mnie nie przekonała). Jej postać jest jak zły czarnoksięznik z bajek dla dzieci - nieustannie knująca, rzuca sztucznymi uśmiechami, które zamieniają się w mścicielski wyraz twarzy gdy nkt nie patrzy i gada do siebie o swoich nikczemnych planach. Nie ogarniam celowości jej postępowania no poza tym, że jest evidentną socjopatką i mitomanką.
    W całym serialu przewijały się najróżniejsze wątki i koniec końców były cakiem interesujące. Pojawił się nawet pomysły z aktualnych kinowych "hitów" jak np. "Ciche miejsce". Kto od kogo ściągał? ;D Kilka razy twócom udało się wywołać we mnie emocje, ale zdecydowanie za mało. Rozbawiła mnie scena z helem - rzadko zdarza mi się śmiać na filmach, a tutaj tym jakże prostym patentem, twórcom udało się mnie rozśmieszyć.
    Ostatecznie więc "Lost in space" może HITEM przez duże H nie jest, ale przez małe i owszem. Zdecydowanie zbyt surowo na KIT. Z tego co widzę w internecie opinie się całkowicie polaryzują. I dobrze. Ja na drugi sezon chętnie zerknę.
    "DANGER" oznacza niebezpieczeństwo ze strony planety Robota, czy też dla planety Robota? Sądzę, że to drugie.