Nasze podsumowanie tygodnia - znowu same hity!

"Westworld" (Fot. HBO)

0
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10

Od "Patricka Melrose'a" aż po "Legion", "Terror" i "The Good Fight" - to najlepsze rzeczy, jakie widzieliśmy w mijającym tygodniu. Kitów tym razem nie znaleźliśmy żadnych, choć staraliśmy się jak mogliśmy.

HIT TYGODNIA: Wszystkie odcienie okrucieństwa w domu Melrose'ów

"Patrick Melrose" (Fot. Showtime)

"Patrick Melrose" (Fot. Showtime)

Co zostałoby z "Patricka Melrose'a", gdyby wyjąć z niego Benedicta Cumberbatcha? Jak się okazuje, dość by zasłużyć na kolejny hit, choć dostaliśmy zupełnie inny odcinek od tego sprzed tygodnia. Cofając się do dzieciństwa tytułowego bohatera, zobaczyliśmy skąd wzięły się jego dorosłe problemy, a przede wszystkim poznaliśmy ich główną przyczynę w osobie surowego ojca, wywyższającego się arystokraty i prawdziwego potwora w ludzkiej skórze, czyli Davida Melrose'a (Hugo Weaving).

Dowodów na to, jak koszmarny z niego człowiek, otrzymaliśmy całe mnóstwo – od znęcania się nad gosposią, poprzez mniej i bardziej subtelne upokarzanie gości (przyjaciele to zdecydowanie za duże słowo) i własnej żony, aż do psychicznej i fizycznej przemocy względem małego syna (świetny Sebastian Maltz). Wszystko to zaś w znakomitej kreacji Hugo Weavinga, łączącej emocjonalny chłód, wyrachowane okrucieństwo i złowrogą przyjemność, jaką David czerpał z cichego terroryzowania każdego dookoła.

Jego dominująca obecność rzucała długi cień na pełną słońca francuską posiadłość Melrose'ów, zamieniając ją w prawdziwie olśniewające piekło, ale od niej problemy się tylko zaczynały. Smutki i strach zapijane alkoholem przez Eleanor (Jennifer Jason Leigh), wyniosły i obmierzły Nicholas (Pip Torrens), okropna Bridget (Holliday Grainger), wyszydzany Victor (James Fleet) – wszyscy wiedzieli, że temu, co się wokół nich rozgrywa, daleko do normalności, ale byli zbyt przerażeni lub kompletnie znieczuleni, by w jakikolwiek sposób zareagować, wystawiając fatalną laurkę brytyjskim wyższym sferom.

Nie zmieniają tego starania Anne (Indira Varma), której oburzenie to jednak za mało, by coś zmienić i może uratować pewnego, pozostawionego na łaskę potwora chłopca. Być może gdyby wówczas okazała więcej determinacji, życie Patricka potoczyłoby się inaczej? Niewykluczone. Ale współczuć to jedno, a wyrwać się z tego piekła to zupełnie inna sprawa. [Mateusz Piesowicz]

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10
  • Hazel

    Legion był jakiś taki mniej legionowy w tym tygodniu. Oglądałam trochę jednym okiem, przepraszam. Killing Eve bardzo mnie wciągnęło, czekam na finał. Brooklyn Nine-Nine mnie zauroczył cudownym ślubem, dla mnie ten malutki cliffhanger jest doskonale uzasadniony tym, że nic nie powinno przesłaniać w tym odcinku głównego tematu czyli ślubu Amy i Jake'a. To by było nie fair. Tak długo czekaliśmy na ten ślub (a przy tym wcale nie czułam się jakby wciskano mi go w prosto w twarz, świetna robota, ludzie!), że on powinien tutaj błyszczeć, i tak było. Bardzo przypomina mi to odcinek Halloweenowy gdzie wszyscy spodziewali się zwycięzcy, a ostatecznie wyszło na to, że wcale nie o to chodziło (tylko Holt był zawiedziony, ale cóż, to Holt). To z pewnością będzie jeden z moich ulubionych odcinków.

    The Americans dopiero nadrabiam, jestem na drugim odcinku. Wow.

    • BMR

      Ale- z ciekawości- nadrabiasz ten sezon? Czy od samego początku? Bo tyle tu się dobrego o tym serialu mówi, że zaczynam się zastanawiać. A nie widziałam żadnego odcinka, więc w razie czego sporo by było tego nadrabiania...

      • Hazel

        Nadrabiałam ten sezon, skończyłam w piątek. Ogólnie warto, ale moim zdaniem to nie jest absolutnie serial to binge watchingu. Zamęczysz się. Ja się męczyłam próbując oglądać więcej niż kilka odcinków naraz. Nie wiem być może dla innych ludzi to nie jest problem. Dla mnie to jest bardziej "obejrzyj jeden odcinek raz na tydzień".

        • BMR

          Obejrzałam wczoraj pilota. I jakkolwiek jest zwyczajnie dobry i zachęcił mnie do obejrzenia reszty, absolutnie się z Tobą zgadzam - binge'ować można go najwyżej po dwa odcinki na raz- a i to mało chętnie. Po prostu nie ten typ serialu; z rzeczy, które ostatnio binge watchuje- "Grace i Frankie" (kocham te baby!).

  • ROB-i

    No ja mam spore zaleglosci w ostatnim tygodniu w serialach bo dopadl mnie holliday.Jedyne co zdolalem zobaczyc to "Patrick Melrose" i "Trust" i w obu przypadkach byly to odcinki przynajmniej dobre.
    Pierwszy pokazal nam jak sie "rodza" koszmary,do ktorych nie trzeba wyimaginowanych potworow,bo takie juz zyja i sa wsrod nas.
    Drugi pokazal bielsze odcienie bieli a wszystko to w rytm "Vincero",dla mnie masterpiece.No i jak zauwazyla Marta "allora benzina" nie tylko Jej ale i mnie udalo sie "wylowic" z pieknego jezyka jakim niewatpliwie jest wloski.

  • BMR

    Ja może nie tyle z dodatkowym hitem, co pożegnaniem. We wtorek, po 9 latach, wyemitowano ostatni odcinek "The Middle". To nie był jakiś wybitny czy ambitny serial- ale polubiłam rodzinę Hecków z Orson, bo byli tak bardzo zwyczajni. Żadnych nerdów, pełnych rozterek moralnych nastolatków, szalonych dziennikarzy, wziętych prawników czy utalentowanych chirurgów. Ot- troje dzieci, pracująca gdzie się uda mama (Patricia Heaton) i tata (w tej roli Neil Flynn)- kierownik w pobliskim kamieniołomie. Nigdy się tej rodzinie nie przelewało- pralka, zmywarka i mikrofala działają na dobrze wymierzonego kopniaka, telewizor śnieży, a ich zakupy to starannie przemyślane strategie, oparte o kupony rabatowe, przeceny i wyprzedaże. I w tym chyba tkwiła siła serialu - co prawda bardzo amerykańskiego, ale jednocześnie na wielu płaszczyznach "swojskiego". Będzie trochę smutno bez Frankie, Mike'a, Axl'a, Sue i Bricka...