Lata 60., narkobiznes i piękna Helena. Netflix zapowiada "Hache" - nowy hiszpański serial kostiumowy

Adriana Ugarte jako krawcowa z Madrytu (Fot. Antena 3)

0

Netflix ogłosił serialowy thriller "Hache", opowiadający o biznesie narkotykowym w Hiszpanii. Główną rolę zagra Adriana Ugarte, czyli fantastyczna krawcowa z Madrytu.

Netflix ma w planach na najbliższą przyszłość kolejny hiszpański serial. Zapowiedziane dzisiaj "Hache" to oparty na prawdziwej historii thriller, którego akcja rozgrywać się będzie w latach 60. w Barcelonie.

Główną bohaterką będzie Helena - kobieta, która nieoczekiwanie została zamieszana w biznes narkotykowy. Zagra ją Adriana Ugarte, znana z filmu "Julieta" Pedro Almodóvara, jak również z pokazywanego ostatnio w TVP i polecanego także u nas serialu "Krawcowa z Madrytu". W obsadzie znajduje się także Javier Rey, którego możecie kojarzyć m.in. z serialu "Velvet".

Twórczynią "Hache" (tytuł oznacza po prostu literę H - my mówimy "ha", Hiszpanie mówią "hache") jest Verónica Fernández ("Cuéntame", "El Comisario", "El Príncipe – dzielnica zła", "Velvet Collection"). Serial będzie składał się z ośmiu godzinnych odcinków. Za produkcję odpowiadają Tomás Cimadevilla i Jorge Iglesias z Weekend Studio.

Premiera "Hache" zaplanowana jest na 2019 rok.

hache-adrianaugarte

  • Zdzisław Dyrman

    Super, że o narkobiznesie. Mam nadzieję że spora dawka seksu i przemocy też się znajdzie.

  • hando

    Jeśli to ma być coś podobnego do powołanej w tekście "Krawcowej z Madrytu", to mam bardzo poważne wątpliwości, czy warto na ten tytuł czekać.

    Na "Krawcową..." zdecydowałem się w ciemno, polegając właściwie wyłącznie na rekomendacjach (czyt.: zachwytach), zawartych w tym serwisie. Czekałem, czekałem, aż w końcu tytuł ten pojawił się w polskiej wersji. Dziś głęboko tego żałuję.r

    Powiem tak: nawet tak pięknie wyglądająca aktorka jak Adriana Ugarte, kobieta o iście elektryzującym spojrzeniu, nie zastąpi podstawowych, elementarnych wręcz składowych dzieła filmowego. Nie dajcie się zwieść namowom: w "Krawcowej.." nie ma scenariusza (chyba że za takowy uznać twór koślawy, w którym co rusz pojawia się dziura i trzeba go naprędce ratować nowymi postaciami, nowymi informacjami albo tzw. szczęśliwym zbiegiem okoliczności, których/którego - co istotne - wcześniej nie było nawet tropów).

    "Krawcowa...", poza tym, to serial tak potwornie nudny i monotonny, z papierowymi postaciami (poza tytułową, główną bohaterką), że w żaden sposób nie ubarwiają go ani kolorowa sceneria całej opowieści ani liczne, dość krzykliwe ubiory głównej bohaterki, zakładane przez nią a la Alexis z "Dynastii" - czyli w każdej scenie inny, każdy wydumany i wyglądający na tak drogi, że stać na nie było chyba tylko najbogatsze kobiety czasów II wojny światowej (czyli, na pewno nie "naszą krawcową"). Że nie wspomnę o kwestii podstawowej: czy szpiegiem w tak dramatycznym okresie może być ktoś aż tak bardzo rzucający się w oczy?

    Zatem, "Krawcowa..." sprawdza się wyłącznie jako istna rewia mody z przykuwającą wzrok (to fakt) piękną aktorką o południowym rysie twarzy i takim też temperamencie, ale czy naprawdę rewia taka musi trwać aż 17 godzin? Chyba karnawałowe rewie w Rio są krótsze.