Które seriale warto nadrobić? Oceniamy czerwcowe nowości

"Pose" (Fot. FX)

0
1 2 3 4 5 6 7 8 9

Jeśli brakuje Wam seriali do nadrabiania, podpowiadamy, do których czerwcowych tytułów warto powrócić. Oceniamy m.in. "Pose", "Sukcesję", "Dietland", "Yellowstone" i "Marvel's Cloak & Dagger".

"Sukcesja"

"Sukcesja" (Fot. HBO)

"Sukcesja" (Fot. HBO)

Poznajcie Royów – jeszcze jedną równie bogatą, co dysfunkcyjną serialową rodzinę, tym razem w wersji HBO. Bohaterowie "Sukcesji" to familia, która rządzi medialną korporacją Waystar Royco, czyli imperium obejmującym m.in. stacje telewizyjne, tytuły prasowe, parki rozrywki i wiele innych. Choć rządzi nią raczej tylko senior rodu, Logan Roy (Brian Cox), który ma spore opory przed przekazaniem władzy w młodsze ręce.

Oczywiście takie podejście nie bardzo podoba się jego dzieciom, a zwłaszcza głównemu spadkobiercy - Kendallowi (Jeremy Strong). Tak zaczyna się konflikt, w który szybko angażuje się również reszta rodzeństwa, odsłaniając stopniowo własne ambicje, żądze, pretensje i prawdziwy stosunek do teoretycznie najbliższych sobie ludzi. Nie brzmi to jak grupa, którą da się łatwo polubić, prawda?

"Sukcesja" idzie nawet dalej, bo krótko mówiąc, Royowie to zestaw najbardziej antypatycznych typów, jakich można sobie wyobrazić. Egoistyczni, złośliwi, ociekający sarkazmem, a czasem po prostu okrutni, sprawiają, że sympatyzowanie z kimkolwiek tutaj absolutnie nie wchodzi w grę. Nie da się ukryć, że mocno to utrudnia oglądanie serialu, ale ostatecznie nie czyni tego niemożliwym. Zwłaszcza jeśli przebrniemy przez pierwsze odcinki, mozolnie budujące podstawy tego świata, po których historia nabiera rozpędu.

Nie jest więc "Sukcesja" produkcją, której nie wolno pominąć, ale swoich fanów z pewnością znajdzie (a nawet już znalazła, bo HBO zdążyło już zamówić 2. sezon). Świetne aktorstwo, dobrze napisane dialogi i stopniowo rozkręcająca się fabuła sprawiają, że można rodzinie Royów dać szansę – a nuż znajdziecie w nich coś, co Was zainteresuje. [Mateusz Piesowicz]

1 2 3 4 5 6 7 8 9
  • Clever Boy

    Mi się tam Take Two podoba. Lekkie, postacie fajne. Sam raz na odmóżdżenie :)

  • Michał Woźnicki

    Co do Pose. Jako debiut macie racie racje, jeden z lepszych ostatnio. Ale ograniczyłbym to tylko do odcinka premierowego. Niestety, ale Murphy ma tendencję do tworzenia serii lub sezonów, gdzie najlepiej wypada pilot, który zawiera esencję serialu, pięknie nakręconą i opakowaną. A gdy wracasz do tego świata za tydzień i potem po raz kolejny i kolejny, widać coraz więcej niedoskonałości, dziur w scenariuszu i po prostu niedorzeczność niektórych sytuacji (ostatnie AHS)

    Tak samo jest z Pose, które ze świetnego serialu (pilot) teraz jest już serialem przeciętnym, bo choć ma "momenty" (głównie te z Angel), to ostatecznie historia ma spore braki. Coraz częściej widać lenistwo, niesamowite naciąganie w niektórych wątkach i zwyczajną głupotę serialu. Tak wiem, czego mogłem się spodziewać po serialu, gdzie główną atrakcją mają być bale składające się z pozowania w kategoriach, ale nawet już tutaj serial wpadł w głupi schemat i brak tutaj świeżości.

    • Zupełnie tego nie odczuwam. Znaczy widzę różne braki i schematy, ale ani trochę mi to nie przeszkadza. Prawie każdy odcinek to pełna godzina i mija mi ta godzina dosłownie w mgnieniu oka. Bardzo dobry był odcinek z AIDS i Pray Tellem na pierwszym planie, dużo uroku miał odcinek świąteczny, niezły był wątek z Elektrą, jej facetem i operacją, uroczy był Damon płaczący na balecie (on w ogóle może płakać, ile i kiedy mu się podoba, pasuje mu to). Tak, to wszystko jest sklejone z rzeczy, które znamy, ale ponieważ są w tym prawdziwi ludzie i prawdziwe emocje, zupełnie tego nie odczuwam. I na pewno nie użyłabym słowa "głupi" to opisania czegokolwiek w "Pose". Co najwyżej "mało subtelny" :D

      No ale oczywiście to nie jest dla każdego. Murphy'emu trzeba zawsze to i owo wybaczyć i jest taki serial, w którym ja z kolei tego stylu kompletnie nie kupuję - ten serial to AHS, którego każdy sezon zaczynam i zawsze nudzi mnie to niemiłosiernie, aż rzucam w połowie (tak, pierwszy też).

      • Michał Woźnicki

        Ja serialu jeszcze nie rzuciłem, po prostu bardziej denerwuje mnie to, że bardzo podoba mi się pilot od Murphy'ego, robię sobie apetyt, a potem jest źle lub przeciętnie. Pose to dla mnie to drugie, bo jednak liczyłem, że taka świeża tematyka utrzyma serial na wyższym poziomie. Jest nadal pare fajnych rzeczy i postaci (znów Angel), które do mnie przemawiają. I chyba rzeczywiście kwestia gustu, bo sam Damon wydaje mi się coraz mniej uroczy z każdym płaczem :P

  • Iwona

    Ja „Dietland” oglądam dla Julianne, która pięknie i lekko bawi się formą a przy tym wie kiedy trochę poluzować żeby nie ośmieszyć własnego aktorstwa, dla Adama Rothenberga (oby jego postać nie zatonęła w stereotypach) oraz z ciekawości (podszytem złośliwością) czy ten serial systematycznie będzie obniżał loty, co z odcinka na odcinek czyni i co wydaje się nieuniknione przy tak źle stworzonej hybrydzie (zbyt niechlujnie, momentami zbyt prosto, bez przemyślanych przejść, bez madrego traktowania kina gatunkowego). Plum jest kwintesencją postaci rezonerskiej. Tam był/jest potencjał na stworzenie postaci która ucieka przed własnym banałem i próbuje siebie zrozumieć dokonując przemiany, ale na razie mamy panią która ew. mogłaby dostać tytuł cukiernika roku na zlocie pensjonarek.

    • Też dochodzę do wniosku, że koniec końców to się jednak nie broni, a winna jest główna bohaterka, która przed tym wspomnianym wyżej własnym banałem nie jest w stanie uciec. Są świetne momenty, głównie z Julianną, która idealnie balansuje na krawędzi (a właściwie kilku różnych krawędziach), ale za dużo tam rzeczy rodem z pamiętnika zakompleksionej 15-letniej czytelniczki magazynów o modzie i urodzie. Nie odpowiada mi ten język - wydaje mi się, że można mówić o modzie i urodzie, unikając go albo używając go z dystansem i że "Dietland" mogło to zrobić, a jednak nie zrobiło.

      • Iwona

        Trzeba mieć wybitny pomysł, żeby z takiej (tak bardzo jakiejś, narzucającej tak dużą ilość stereotypów) postaci zrobić coś oryginalnego, świeżego i interesującego. Tutaj się to twórcom nie udało, bo trudno z pensjonarki zrobić pełnokrwistego bohatera zwłaszcza gdy pensjonarkę wrzuca się w sytuacje skrajnie pensjonarskie ;-) czyli ukłony w stronę komedii romantycznych, złośliwe baby wokół, walkę z własnymi kompleksami, no i zabawy w cukiernika (urocze hobby wszak trzeba mieć!).

  • ROB-i

    Dla mnie czerwiec przyniosl 2 seriale z dwoch "przeciwnych stron barykady",z jednej, (mysle tu o "Pose") moj kandydat do scislego top w zestawieniu roku a z drogiej "Take Two",czyli serial w ktorym ledwo przebrnelem przez pilot.A do tego gdzies po srodku sa "3 Dni Kondora",czyli taki calkiem przyzwoity sredniak.

    Tak sie sklada ze za nami polowka roku i jezeli mial bym sie wstepnie z nia rozliczyc to moj top na polmetku wyglada tak:
    1-"Trust"
    2-"Pose"
    3-"Patrick Melrose"

  • Kamil Makoś

    Gdzie można obejrzeć Pose? Nigdzie nie ma w Polskim Internecie :(