Emmy 2018 – kogo Akademia okradła tym razem?

"The Good Place" (Fot. NBC)

0

Trzy, dwa, jeden, narzekania na Akademię Telewizyjną czas zacząć. Jak zwykle jest na co narzekać - pominięte seriale to m.in. "The Good Place", "Mindhunter", "Terror", "Twin Peaks" i "Kroniki Times Square".

Jak powtarzał Ron Swanson, nagrody są głupie. Ale ze wszystkich głupich nagród Emmy zignorować jest najtrudniej, bo uchodzą za znak prestiżu. A że członkowie Akademii Telewizyjnej słyną z oglądania raczej tego co popularne niż tego co dobre? Przyzwyczailiśmy się. I jak co roku wszyscy mamy litanię rozmaitych zastrzeżeń - choć trzeba przyznać, że w kategoriach komediowych nie jest źle. Za to w dramatycznych - no cóż, dramat. Oto wszystkie moje "plusy dodatnie i ujemne" (lista nominacji tutaj).

Bardzo się cieszę, że:

1. Wśród najlepszych seriali dramatycznych znalazło się wreszcie miejsce dla "The Americans". Nie mam nadziei, że uda się wygrać, bo ci państwo teraz będą nagradzać przez ileś lat "Podręczną". Ale dobrze, że jest ta nominacja - dawno żaden serial nie pracował na tego typu zaszczyty tak długo i wytrwale jak ten.
2. Docenieni zostali także Keri Russell i Matthew Rhys - i chwilowo nie zastanawiajmy się nad tym, jak małe mają szanse na wygraną.
3. Sandra Oh i "Killing Eve"!
4. Nominacje dostała niemal cała obsada "Opowieści podręcznej" i choć to pewnie o kilka za dużo, zdecydowanie jest na tej liście kilka nazwisk, które mnie cieszą. Najbardziej chyba Yvonne Strahovski, w tym roku naprawdę świetna.
5. Jest Vanessa Kirby z "The Crown"!
6. Jest też jedna, jedyna nominacja dla "Mindhuntera" - Cameron Britton.
7. "Barry" razy trzynaście! Skromny serial HBO został dostrzeżony tak, że bardziej się już nie dało. Nominację ma Bill Hader (który ma też szansę na nagrodę za poprowadzenie gościnnie "Saturday Night Live"), Henry Winkler no i przede wszystkim sam serial w najważniejszej kategorii. Super!
8. To samo mogę powiedzieć o "The Marvelous Mrs. Maisel" - ależ szykuje się tutaj pojedynek!
9. Zwłaszcza że jeszcze jest "GLOW" (a wygra pewnie i tak "Atlanta", haha!). Kategorie komediowe są w tym roku naprawdę mocne i dobrze obsadzone.
10. Nominacje dla aktorek komediowych dostały Rachel Brosnahan, Pamela Adlon i Issa Rae - całej trójce kibicuję, w tej kolejności. Z kolei za rolę drugoplanową nagrodzona MUSI zostać Betty Gilpin.
11. Jest Ted Danson i "The Good Place"!
12. Brian Tyree Henry i Zazie Beetz z "Atlanty" też tu są - absolutnie zasłużenie. O Donaldzie Gloverze nawet nie mówię, bo to oczywista oczywistość.
13. Bill Hader i Donald Glover mają po cztery nominacje każdy. Obaj panowie dostali po dwie nominacje aktorskie - jedną za główną rolę w "Barrym"/"Atlancie", drugą za poprowadzenie odcinka "Saturday Night Live". Do tego doszły w obu przypadkach nominacje za scenariusz i reżyserię. No i jeszcze stworzone przez nich seriale mają nominacje w głównej kategorii, gdzie będą ze sobą rywalizować. WOW! Tylko komu kibicować w takiej sytuacji?
14. Nie ma nominacji dla "Grzesznicy" jako serialu limitowanego, jest za to "Patrick Melrose" i "Godless".
15. Bardzo dużo nominacji dostało "Zabójstwo Versace" - obawiałam się, że może się skończyć na znanych nazwiskach, a tu proszę, Darren Criss też ma dziś co świętować. Szczerze mu życzę, żeby 17 września też miał.
16. Jesse Plemons i "USS Callister" - tak, tak i jeszcze raz tak!
17. I na koniec jeszcze Merrit Wever z "Godless" - to naprawdę miła niespodzianka.

Zdrowo mnie wkurza, że:

1. Najlepsze seriale dramatyczne to znowu totalna nuda i konkurs popularności. Nie ma mowy o jakiejkolwiek świeżości - "Obsesja Eve", "Kroniki Times Square" czy "Mindhunter" nie miały tutaj szans. O "Halt and Catch Fire" nawet nie wspominam. Rządzą blockbustery, a najbardziej zajmującą kwestią jest: kto ma większego smoka, Netflix czy HBO? Wygra pewnie i tak "Opowieść podręcznej", której niespecjalnie mam ochotę kibicować, po tym co odstawiła w finale.
2. Nominowali Sandrę Oh, ale zapomnieli o Jodie Comer - a to przecież dzięki jej szalonej roli "Obsesja Eve" zrobiła taką furorę.
3. Nie ma Maggie Gyllenhaal i "Kronik Times Square"! Czyżby seriale Davida Simona wciąż były dla szacownej Akademii zbyt skomplikowane? Nie wiem, o co chodzi, ale uważam, że to "Kroniki Times Square", a nie "Westworld" i "Gra o tron" powinny dominować na tej liście. To serial o klasę lepszy.
4. Nie ma J.K. Simmonsa!!! Podwójnego J.K. Simmonsa, który wyprawiał cuda w "Odpowiedniku". Nie wiem, jak to w ogóle jest możliwe.
5. Zgubili też Donalda Sutherlanda i "Trust". A akurat aktorsko to bardzo mocny serial.
6. Lista komedii jest świetna, ale gdzie się podziało "The Good Place"? Czy naprawdę "Black-ish" musi reprezentować sieciówki, jak do niedawna "Modern Family"? I kto zapomniał o Kristen Bell? Czy Ted Danson dostał nominację, bo nazywa się Ted Danson? Nieładnie, droga Akademio.
7. Brakuje mi też "One Day at a Time" - zignorowano nawet Ritę Moreno.
8. Nie wierzę, zgubili Alison Brie! I Rachel Bloom, ale ona chyba już się zdążyła do tego przyzwyczaić. Choć przecież tańczy, śpiewa i ma do powiedzenia więcej niż ktokolwiek na tej liście. Może jeśli kiedyś jeszcze stanie na uszach...
9. Niedoceniony pozostał "Terror". Na nominację w głównej kategorii nie liczyłam, ale Jaredowi Harrisowi naprawdę się należało.
10. Należało się też Kyle'owi MacLachlanowi - i gdzie on się podział? "Twin Peaks" co prawda nie zostało pominięte całkiem, bo ma nominacje m.in. za reżyserię i scenariusz. Ale szkoda mi agenta Coopera.
11. Całkiem zapomniano o "Top of the Lake" i "Alias Grace" - szczególnie to pierwsze mnie dziwi. Zwłaszcza w kategoriach aktorskich, gdzie zgłoszona była nie tylko Elisabeth Moss, ale także Nicole Kidman. I była świetna w swojej roli! O co chodzi?
12. Nie ma Cristin Milioti z "USS Callister"! A przecież ten mocno nietypowy odcinek "Black Mirror" bez niej by nie istniał, podobnie jak bez Jesse'ego Plemonsa.
13. Nie ma bohaterów drugiego planu z "The Americans". A liczyłam po cichu na mały ukłon choćby w stronę Noaha Emmericha albo Holly Taylor.
14. Po raz kolejny brakuje "Legionu". Znów - czy Akademia Telewizyjna widziała, co wyprawia w tym serialu Aubrey Plaza?
15. Ricky Martin, a nie Cody Fern? Serio???
16. W kategoriach komediowych zapomnieli o Zachu Woodsie i Marcu Maronie. Poza tym wszystko świetnie.
17. HBO ma argument, żeby być bardziej jak Netflix. Po raz pierwszy od 18 lat jakaś stacja ma więcej nominacji niż HBO - i jest nią Netflix. Niby to drobiazg, bo HBO przegrało o włos, a na wrześniowej gali i tak to raczej nie Netflix będzie górą. Ale jestem pewna, że dla nowego właściciela dzisiejsze statystyki to dodatkowy argument, aby stawiać na ilość, a nie jakość. I nie jest to coś, co mnie cieszy.

A jak Wam się podobają tegoroczne nominacje do Emmy? Kogo okradziono, kogo wreszcie doceniono? Piszcie w komentarzach.

  • OnetoOne

    Nic tylko pod tym się podpisać, nie ma J.K. Simmonsa czy The Terror'u, a tysiąc nominacji dla The Handmaid's Tale. Dorzuciłbym jeszcze Alias Grace,a dokładnie Sarah Gadon, świetna rola.

    • Panna

      Pani Biel jest zona Timberlake'a - wczesniej raczej jej tak nie doceniali

  • ROB-i

    Na plus:
    - "Patrick Melrose"
    -"Godless" (to chyba najwieksza niespodzianka)

    Na minus:
    - brak "Trust" i " The Deuce"
    -"This Is Us" i "GOT",naprawde droga akademio ???

  • LuKe

    Mam nadzieję, że "The Americans" sprzątnie wszystkie nagrody sprzed nosa "Opowieści podręcznej", we wszystkich kategoriach, w których oba seriale są wspólnie nominowane.
    Cieszę się, że "Killing Eve" nie znalazło zbytniego poklasku wśród członków Akademii Telewizyjnej, bo ten serial to co najwyżej "guilty pleasure" (dla mnie bez pleżer) i jego miejsce nie jest wśród seriali dramatycznych, a raczej komediowych. Nominacja dla Oh (której rola charakteryzuje się czymś w rodzaju niemądrej schizofrenii) jest ewidentnym przestrzeganiem przez Akademię poprawności politycznej i podkreśleniem "różnorodności" wśród nominowanych.
    Obecność "Black-ish" to również efekt wspomnianej wyżej polityki, z której od dawna wynikają same nieciekawe rzeczy. Łącznie z zamachem na wolność słowa.
    Też żałuję, że nie ma "Top of the lake" w jakichś nominacjach, bo serial, ku mojemu zaskoczeniu, poruszał wiele niewygodnych spraw i w moim odczuciu (może źle odczytałem intencje twórców, a może niechcący im tak wyszło) krytykował współczesne podejście ludzi do aborcji, surogacji i kontrowersyjnych praktyk z nimi związanych.
    Bardzo się cieszę z nominacji dla "Alienisty" ale nie łudzę się, że serial coś dostanie. Archaiczna, prostolinijna produkcja, z fajnymi bohaterami w klimatycznej otoczce XIX wieku, to za mało aby zgromadzić odpowiednią liczbę głosów i widzów. Dla mnie cukiereczek :)
    Choć "Morderstwo Versace" koniec końców mnie dość rozczarowało, to kibicuję Darrenowi, bo śliczny z niego socjopata mitoman :)
    O ile dałbym nominację głównemu bohaterowi "Mindhuntera" (bo czemu nie / aktor grający Kempera też jest OK i niech się cieszy tą nominacją) to nie dziwi mnie brak szerszego uznania dla serialu. Uważam, że choć kilka rzeczy tej produkcji się udało, to zabrakło jednak historii. Serial sprawiał wrażenie rozbitego, niesfokusowanego, emocjonalnie niestabilnego, poszatkowanego i generalnie zagubionego w swych wątkach. Zdawał się kluczyć bez celu i nie osiągnął climaxu.
    Podobne wrażenia mam po "Odpowiedniku", który ciężko mi nazwać produktem udanym, bo po całym sezonie nie dostaliśmy w sumie nic satysfakcjonującego. To że J.K. Simmons jest dobrym aktorem i zagrał "podwójną rolę" (wabik na nagrody) nie znaczy, że rola był wybitna - w moim przekonaniu - nie była. Była przyzwoita. Sęk w tym że obie wersje postaci były dość apatyczne i nie zapadające w pamięć. Wręcz nużące. Momentami jakbyśmy byli w odwiedzinach w domu starców ;D
    W pełni zgadzam się z brakiem nominacji dla aktorów z "Twin Peaks". Według mnie, żaden z nich (w tym Kyle) nie reprezentowali "prawdziwych postaci z krwi i kości". To były jakieś figury, postacie ze snu, które dysponowały zbyt słabymi cechami aby można było je ocenić pod względem psychologicznym czy jakiegoś rozwoju postaci. Reżyseria proszę bardzo - choćby za ósmy odcinek:)
    "Kroniki Times Square" to serial, przez którego pierwszy odcinek ledwo przebrnąłem. A ja uwilebiam Jamesa Franco (choć z jego aktorstwem jest tak, że albo jest świetny, albo beznadziejny) nie tylko za aktorstwo ale za całokształt twórczy i za to, że jest takim twórczym świrem bez wytchnienia. Jeśli "przeniesienie w czasie" jest wartością samą w sobie, to serial być może jest arcydziełem, ale fabularnie był nie do zniesienia. Także nie dziwi mnie brak przychylnego oka członków Akademii dla tego projektu.
    "Terrorowi" jakieś nominacje się należą (aktorskie, realizacyjne), ale skłamałbym jeśli napisałbym, że serial mnie odrobinkę nie rozczarował. ROBi kiedyś napisał, że to idealna adaptacja. Serialowi daleko jednak do książki. Uważam, że zbyt dużo pozmieniano, a samej historii zabrakło drugiego dna i ikry. Według mnie i wizualnie i pod względem tempa nie wystarczyło estetycznego i dramatycznego zacięcia (choć niezaprzeczalnie udało się i tak bardzo wiele osiągnąć i były sceny zachwycające). No i finał (to starcie z potworem) był w tym wszystkim najsłabszy.
    Nieobecność "Legionu". No cóż - czasem jest tak, jak w przypadku "The Leftovers", że nieobecność serialu w rozdaniu nagród wydaje się być skandalem. Innym razem mogę całkowicie przyklasnąć Akademii. Uważałem i uważam "Legion" za dzieło nieprzysiadalne. Aubrey Plaza i jej błazeństwa już dawno bardziej mnie irytują, niż bawią, także mało mnie obchodzi, co ona w tym serialu wyprawia. Z tego co widziałem w pierwszym sezonie, nie zaprezentowała niczego, co by wychodziło poza jej zwyczajowy repertuar środków. Ja pas!

  • Rakel

    Dziwię się, że This is Us znowu jest w wśród nominowanych. Jak dla mnie nuda totalna, jak pierwszy sezon jeszcze podglądałam to drugi mnie załamał. Starają się być dramatyczni i łzawi na siłę.

    • Panna

      Co gorsza, na niektorych to dziala, nieraz spotkalam komentarze, ze ludzie placza na kazdym odcinku.

  • Michał Woźnicki

    Choć jestem fanem zarówno Westworld i GoT to liczba nominacji dla tych produkcji to dla mnie porażka i nieporozumienie. Nie wiem czy ja może liczyłem, że akademia zacznie patrzeć na ambitniejsze produkcje i jeśli tak to w sumie nie wiem czemu :P Już rok temu popularność dawała nomki.

    • Michał Woźnicki

      Zapomniałem dodać. Jest jeden wielki plus. BRAK MODERN FAMILY <3