2. sezon bardziej realny niż myślicie. O serialu "Rojst" rozmawiamy z jego twórcą, Janem Holoubkiem

"Rojst" (Fot. Showmax)

0

Jak powstał "Rojst", dlaczego znalazł się w serwisie Showmax i czy będzie sezon 2? O nowym polskim serialu opowiada nam jego twórca, Jan Holoubek.

2018 to rok, kiedy w polskich serialach rewolucja zaczęła się na dobre. Wiosną oglądaliśmy "Kruka", jesienią pojawią się "1983", "Nielegalni" i "Ślepnąc od świateł", a teraz zadebiutował "Rojst", osadzony w latach 80. kryminał serwisu Showmax, w którym Andrzej Seweryn i Dawid Ogrodnik grają dwójkę dziennikarzy i detektywów w jednym.

Rzecz się dzieje w miasteczku w południowo-zachodniej części Polski, gdzie doszło do brutalnego podwójnego morderstwa. Zginęła młoda prostytutka i miejscowy działacz komunistyczny. W tym samym czasie samobójstwo popełnia para nastolatków. Sprawę rozszyfrowują dziennikarze lokalnego "Kuriera" - doświadczony i nieco zgorzkniały Witold Wanycz (Seweryn) oraz młody, pełen zapału Piotr Zarzycki (Ogrodnik), którzy z odcinka na odcinek będą coraz bardziej wsiąkać w tytułowy rojst, czyli komunistyczne bagno.

1. sezon serialu będzie liczyć pięć odcinków - start był w ostatnią niedzielę, a kolejne odcinki mają pojawiać się co piątek, począwszy od dziś. Skąd wziął się "Rojst" i jak powstawał? Jak udało się przekonać filmowych aktorów do występu w serialu? Czy będzie kontynuacja? O tym wszystkim mówi Jan Holoubek, który serial wyreżyserował, a także napisał scenariusz razem z Kasprem Bajonem.

Serialowa: Skąd pomysł na "Rojst"?

Jan Holoubek: Ten serial ma dość złożoną drogę. Kiedyś napisałem film fabularny, który jednak nie doszedł do skutku. Później pojawił się pomysł, żeby zrobić z tego serial. Dopisałem drugi wątek i tak powstał "Rojst".

Co ma być w nim najbardziej interesujące z naszego punktu widzenia?

Lata 80. to okres mojego dzieciństwa. Czas dla mnie niezwykle inspirujący, czas, który mnie ukształtował.

Jak długo w takim razie powstawał scenariusz?

Pierwszą wersję napisałem w trzy miesiące. Ale potem tych wersji było kilkanaście albo więcej, tak więc w sumie to zajęło dwa lata.

Jak serial trafił do serwisu Showmax?

Rzeczywistość wygląda tak, że wielu ludzi chodzi ze swoimi pomysłami, szkicami scenariusza. Pukają od drzwi do drzwi. Ja też przeszedłem taką drogę. Kiedy trafiłem do Showmax, miałem gotowy scenariusz na pięć odcinków. Potem tekst przeszedł jeszcze development.

Czy w trakcie były momenty, kiedy Showmax mówił: "Nie, tego nie zrobimy, bo to zbyt skomplikowane"?

Nie. Showmax zaproponował mi współpracę ze swoim producentem kreatywnym Krzysztofem Rakiem. Krzysztof jest świetnym scenarzystą. Czuwał nad rozwojem projektu, sygnalizował, że Showmax prosi np. o wzmocnienie jakiegoś wątku. Myśmy z Kasprem Bajonem wprowadzali korekty i tak projekt powoli dojrzewał do realizacji.

Czy były inspiracje serialami takimi "Halt and Catch Fire", które toczą się w tej konkretnej epoce?

Nie. Bo gdy wpadłem na pomysł, że “Rojst” ma być osadzony w latach 80., to te seriale jeszcze nie istniały. Nie inspirowałem się żadnym konkretnym serialem lub filmem.

Dlaczego w "Rojście" to dziennikarze szukają prawdy, a nie policjanci?

Bo dziennikarze są ciekawsi. Wszyscy robią seriale o policjantach lub detektywach. Poza tym "Rojst" rozgrywa się w latach 80., kiedy milicja spełniała rolę raczej negatywną. Wiemy, jacy byli milicjanci (oczywiście nie wszyscy) tuż po stanie wojennym i nie ma co ich gloryfikować.

"Rojst" miał być też komentarzem do współczesności? W trakcie konferencji prasowej Andrzej Seweryn mówił, że wtedy każdy musiał się opowiedzieć po jakiejś stronie.

Ten serial nie jest tak do końca oderwany od współczesnego kontekstu. Jeśli chodzi o zamiatanie prawdy pod dywan, nic się w tym względzie nie zmieniło. A wręcz mam wrażenie, że się znowu nasiliło.

Jak wyglądał research do tego projektu?

Każdy pion miał swój - osobny Scenografia, Kostiumy swój. Mój własny research trwał cały okres pisania. Polegał na sprawdzaniu szczegółów. Wszystko trzeba było sprawdzić.

Praca na planie filmu różni się od tej na planie serialu?

Podstawowa różnica polega na ilości dni zdjęciowych. W naszym przypadku na jeden odcinek było ich osiem. W tym czasie kręciliśmy blisko 50-minutowy film. Takie są warunki w Polsce - trzeba kręcić szybko i sprawnie, a dodam, że osiem dni jak na warunki serialowe w naszym kraju to i tak duży komfort. Serial daje za to inne możliwości niż film: więcej wątków, więcej czasu ekranowego na opowiadanie historii. W całości mamy pięć godzin, a nie półtorej godziny.

Jak udało się przekonać takich aktorów jak Andrzej Seweryn i Dawid Ogrodnik do uczestnictwa w tym projekcie?

Argumentem był scenariusz i postacie. Nie ma to nic wspólnego z moją osobą jako taką. Żaden z nich nie zgodziłby się zagrać, gdyby scenariusz nie był dobry.

Czy jest możliwość kontynuacji w postaci 2. sezonu? Myślał Pan o tym?

To bardziej realne niż Pan myśli, ale musimy zobaczyć, jak ten serial będzie przyjęty.

Na koniec, czy Pana zdaniem seriale zastępują kino?

Nie. Myślę, że mają inną funkcję. Ja osobiście lubię poświęcić kilka wieczorów, w domu, na kanapie na dobry serial. To zupełnie inna podróż niż kino. To tak jakby Pan czytał powieść przed snem.

"Rojst" możecie oglądać w serwisie Showmax. Nowe odcinki co piątek.