7 najlepszych scen z "The Walking Dead" z Rickiem w roli głównej

"The Walking Dead" (Fot. AMC)

0

Wiemy już, że w 9. sezonie "The Walking Dead", który startuje na FOX w poniedziałek o godz. 22:00, pożegnamy głównego bohatera. To zatem dobry moment, by przypomnieć sobie najlepsze momenty Ricka Grimesa.

Pierwsze spotkanie z zombie (sezon 1)

Gdy Rick obudził się w szpitalu w pierwszym odcinku serialu, to był już zupełnie inny świat. Świat pełen trudnych wyborów, w którym moralność będzie trzeba odłożyć na bok. Przychodzi mu się o tym przekonać bardzo szybko, gdy już chwilę po ucieczce ze szpitala spotyka małą dziewczynkę przemienioną w zombie. Najpierw próbuje przed nią uciekać, ale szybko zdaje sobie sprawę, co musi zrobić. Jeśli w jednej z pierwszych scen zostaje zabite dziecko – nawet jeżeli to zombie – to już wiemy, że to będzie serial inny niż wszystkie.

Drobna sprzeczka w barze (sezon 2)

O większości 2. sezonu "The Walking Dead" wolelibyśmy zapomnieć. Farma na odludziu okazała się nie najlepszym miejscem do prowadzenia fabuły serialu o apokalipsie zombie. Trzeba jednak przyznać, że nawet w tej serii znalazły się "momenty". Jednym z nich było przypadkowe spotkanie z dwoma mężczyznami żywo zainteresowanymi farmą Hershela. Jak można się domyślić, Rick nie jest szczególnie chętny, by przekazywać im jakiekolwiek informacje. Atmosfera gęstnieje z sekundy na sekundę i wszystko kończy się w jedyny możliwy sposób – krwawą jatką. Był to moment przełomowy dla rozwoju Ricka – po raz pierwszy przyszło mu zabić ludzi, nie zombie, aby chronić swoich bliskich. Od tego momentu pójdzie już z górki…

Zabicie Shane’a (sezon 2)

…i już chwilę później Rick pozbawi życia kolejną osobę. Tyle tylko, że tym razem nie będzie to ktoś obcy, a niegdyś najlepszy przyjaciel. Gdy Shane próbuje zabić Ricka, ten najpierw przemawia mu do rozsądku, a później podejmuje jedyną słuszną decyzję i sam odbiera mu życie. Z jednej strony wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że prędzej czy później między Rickiem i Shanem dojdzie do starcia i fani komiksów nie byli nim zdziwieni, jednak dla wielu widzów ta scena była szokiem. To przy okazji była także pierwsza śmierć kluczowej postaci, a na dodatek zginął on z ręki serialowego protagonisty.

Przemowa po ucieczce z farmy (sezon 2)

Przez cały 2. sezon Rick próbował być człowiekiem wyrozumiałym. Brał pod uwagę zdanie innych, nie przeszkadzał mu nawet fakt, że pod jego nosem – w stodole Hershela – znajduje się stado zombie. Wydarzenia z końcówki sezonu, czyli śmierć Shane’a oraz upadek farmy, sprawiły, że nasz bohater zupełnie zmienił sposób myślenia. Jego próby wprowadzenia demokracji w grupie okazały się wizją zbyt utopijną, by mogła ona przetrwać w świecie, w którym każdy walczy o przetrwanie. W płomiennym przemówieniu dał wszystkim do zrozumienia, że demokracja się skończyła, szef jest tylko jeden i nazywa się Rick Grimes.

Rick jak zombie (sezon 4)

Że Rick nie cofnie się przed niczym, by ratować swoich bliskich, wiedzieliśmy już wcześniej. Jednak gdy razem z Michonne i Carlem zostaje zatrzymany przez grupę Joego, przechodzi samego siebie, by ratować swojego syna. Gdy jeden z atakujących okazuje się być pedofilem, który zamierza wykorzystać Carla, Rick wpada w szał i zapomina o przystawionym mu do głowy pistolecie. W czasie walki z Joem, gdy wszystkie inne środki zawodzą, Rick zachowuje się jak zombie i przegryza swojemu przeciwnikowi gardło. I jak tu później się go nie bać?

Atak na kanibali (sezon 5)

Kanibale to prawdopodobnie najbardziej przerażający przeciwnicy, z którymi przyszło się mierzyć grupie Ricka. Z jednej strony szkoda, że tak krótko przyszło im gościć na ekranie, z drugiej – co wrażliwsi widzowie "The Walking Dead" (są tacy?) mogliby nie wytrzymać zbyt dużej dawki takiego okrucieństwa. Warto też zauważyć, że to dzięki kanibalom mogliśmy po raz pierwszy zobaczyć tak mroczną stronę Ricka. Gdy razem z kilkoma osobami dokonywał on masakry na nich wewnątrz kościoła, nie można było już mieć pewności, czy to wciąż ten sam bohater.

Spotkanie z Neganem (sezon 7)

Do pierwszego spotkania grupy Ricka z Neganem i jego przybocznymi doszło w finale 6. sezonu, jednak to premierze kolejnej serii mogliśmy zobaczyć jego konsekwencje. Po śmierci Glenna i Abrahama oraz bliskim spotkaniu Carla ze śmiercią Rick był człowiekiem zupełnie rozbitym, pozbawionym jakiejkolwiek nadziei na to, że z Neganem można wygrać. Mimo to znajduje w sobie na tyle siły, by złożyć Neganowi obietnicę: "Zabiję cię. Nie dziś, nie jutro, ale cię zabiję". Tak zaczęła się relacja napędzająca "The Walking Dead" przez dwa sezony, zanim Rickowi udało się pokonać swojego największego wroga. I nawet jeśli nie spełnił obietnicy i pozostawił Negana przy życiu, pokazał, że nic i nikt nie jest w stanie go doszczętnie złamać.

Historia Ricka Grimesa skończy się w 9. sezonie wraz z odejściem Andrew Lincolna. I trudno sobie wyobrazić, by pożegnanie głównego bohatera, którego losy śledziliśmy przez ponad 100 odcinków, nie wzbudziło w widzach emocji. Showrunnerka serialu, Angela Kang, obiecała w rozmowie z "EW", że Rick zostanie pożegnany godnie.

- Widzowie pokochali Ricka Grimesa i jego drogę. To człowiek, który szukał swojej rodziny, znalazł ją i stracił wielu jej członków, ale wciąż walczył. Myślę, że to ma duże znaczenie dla ludzi. I dlatego chcieliśmy pożegnać go z szacunkiem i we wspaniały sposób. Takie mieliśmy wyzwanie na ten sezon – powiedziała.

Oczywiście w tym momencie nie znamy szczegółów, ale możemy założyć, że odejście (śmierć?) Ricka zapadnie nam w pamięć na długo, a dodatkowo będzie nowym otwarciem dla serialu. Przed scenarzystami trudne zadanie, by wypełnić lukę po głównym bohaterze, ale zanim dowiemy się, jak im się to udało, zobaczymy jeszcze ostatnie odcinki z nim w roli głównej.

9. sezon "The Walking Dead" startuje 8 października o godz. 22:00 na kanale FOX. Kolejne odcinki co poniedziałek o tej samej porze.