Jak debiutant został twarzą serialu HBO? Rozmawiamy z Kamilem Nożyńskim – Kubą ze "Ślepnąc od świateł"

"Ślepnąc od świateł" (Fot. HBO)

0

Dostał główną rolę w "Ślepnąc od świateł", choć nawet nie brał udziału w castingu. Dziś mówi, że to było jak wygranie szóstki w totka. Kim jest Kamil Nożyński, gwiazda nowego serialu HBO?

Dziś w HBO i HBO GO startuje "Ślepnąc od świateł", nowy miniserial HBO na podstawie powieści Jakuba Żulczyka pod tym samym tytułem. Całość zamyka się w ośmiu odcinkach, opowiadających historię Kuby, warszawskiego dilera kokainy, którego perfekcyjnie poukładane życie zaczyna zamieniać się w chaos, po tym jak z więzienia wychodzi pewien szalony gangster.

Twórcą serialu jest Krzysztof Skonieczny ("Hardkor Disko"), który całość wyreżyserował i napisał scenariusz wraz z Jakubem Żulczykiem. W "Ślepnąc od świateł" występują znani aktorzy, m.in. Jan Frycz, Robert Więckiewicz, Cezary Pazura, Janusz Chabior i Agnieszka Żulewska, zaś główną rolę powierzono debiutującemu w telewizji Kamilowi Nożyńskiemu.

Choć Kamil Nożyński nie ma doświadczenia w aktorstwie, nie jest całkiem nowy w przemyśle rozrywkowym. Urodzony w 1983 roku artysta znany jest jako Saful, członek grupy raperskiej Dixon37, obecnej na polskiej scenie muzycznej od dekady. Chłopaki pochodzą z warszawskich blokowisk. Wydali do tej pory cztery albumy, z których trzy uzyskały status złotej płyty.

Z Kamilem rozmawialiśmy o tym, jak dostał główną rolę w serialu HBO, co okazało się największym wyzwaniem w nowej pracy i jak on postrzega Kubę, człowieka z kamienną twarzą obserwującego warszawską degrengoladę.

W "Ślepnąc od świateł" od początku najbardziej rzuca się w oczy bardzo ponura, brutalna, pełna przemocy Warszawa. Jak Twoja postać, Kuba, odnajduje się w tym świecie?

Kamil Nożyński: Ja myślę, że on odnalazł się idealnie. On stworzył sam siebie na potrzeby własnego biznesu. Jest znanym dilerem i bardzo dobrze prosperuje. Mam wrażenie, że w serialu jest trochę takim przewodnikiem po Warszawie. Balansuje na granicy świata miejskich celebrytów i gangsterki. Zwiedzasz z nim zarówno rejony brudne, zapuszczone, jak i ścisłe, kolorowe i rozświetlone, centrum. Myślę, że jeżeli obejrzą to widzowie w innych krajach, to mogą mieć chęć przyjechać i zobaczyć Warszawę od tej strony.

Jest poczucie, że on wszystko obserwuje i widzi dobrze, co się dzieje, ale choć w jakiś sposób rzeczywiście prowadzi nas do tych miejsc, to jednak stara się od nich odgrodzić. Czy czujesz, że Kuba potrafi się zdystansować od świata, w którym funkcjonuje, czy jednak jest nim przesiąknięty?

On jedną nogą się dystansuje, drugą nogą jest tym przesiąknięty, bo musi w tym prosperować, żeby dobrze zarabiać. A jego celem jest po prostu zarobić jak najwięcej. Ale stara się zdystansować, bo nie wchodzi w to całkowicie. I tu właśnie pojawia się problem, bo nie jest w stanie tego połączyć i to napędza dramat wewnętrzny bohatera. On doskonale obserwuje, co się dzieje i niby ma swoją kamienną twarz, ale z drugiej strony emocje zaczynają powoli wychodzić na wierzch. Z jednej strony jest więc biernym obserwatorem, człowiekiem-zagadką. Z drugiej strony przez to, że się od tego dystansuje, jest też trochę jak lustro dla swoich klientów. Do każdego swojego klienta indywidualnie się dostosowuje, przez co ci ludzie być może widzą w nim cząstkę siebie. I właśnie przez to do niego lgną.

Postać, którą grasz, stworzył w swojej powieści Jakub Żulczyk. Jak bardzo w swoim występie chciałeś odwołać się do tego, co było w literackim pierwowzorze, a na ile jednak wykreować kogoś osobnego?

Postać, którą widzisz na ekranie, stworzył Krzysztof Skonieczny, lepiąc ze mnie. Oczywiście, ponieważ nie jestem aktorem, tylko naturszczykiem, musiałem pewnych rzeczy się nauczyć, żeby umieć to zagrać. Wzbudzić w sobie wrażliwość, żeby móc to potem oddać na ekranie. Ale jeśli mam powiedzieć, ile moim zdaniem postaci z książki jest w serialu, to jest to bardzo dużo. Z tym że odbiera się to trochę inaczej, bo czytając książkę, byłeś w głowie bohatera, słyszałeś jego myśli i to jak opisuje nimi to, co zauważa. W serialu sam musisz się domyślać, co zachodzi w jego głowie, nawet jeśli na zewnątrz widać kamienną twarz.

Tym większa Twoja rola, żeby przekazać te emocje, które buzują gdzieś pod tą twarzą, abyśmy uwierzyli Ci jako postaci.

Żeby to było widać, to po prostu musiałem być w tych emocjach, zachowując kamienną twarz. Taką radę dał mi Krzysiek, prowadząc mnie przy tworzeniu tej postaci, a potem też na planie.

A jak to się stało, że debiutant gra główną rolę w wielkiej serialowej produkcji HBO?

Tak jak odpowiadam każdemu, kto mnie o to pyta, to było jak zdobycie szóstki w totka, nie wysyłając kuponu. Stało się tak, ponieważ ja nie brałem udziału w castingu do "Ślepnąc od świateł", tylko do pewnego ulicznego projektu, w którym również brał udział Krzysiek Skonieczny. Zobaczyłem pewnego dnia ogłoszenie na Facebooku, w którym szukali ludzi o "ulicznej aparycji" i stwierdziłem, że to jest coś dla mnie. Na casting nagrałem emocjonalny filmik i wtedy już podobno Krzysiek mnie zauważył.

No i pewnego dnia, latem 2016 roku, kiedy już zapomniałem o tym, że wziąłem udział w jakimś projekcie, dzwoni telefon i przedstawia się Krzysiek Skonieczny, który mówi, że robi teraz duży projekt dla HBO. Po czym dodaje: "chciałbym cię wypróbować do głównej roli w serialu". W tym momencie myślałem, że któryś z kumpli zadzwonił, żeby sobie żart zrobić. Krzysiek mnie jednak uspokoił, zapewnił, że to nie dowcip i tak to się zaczęło. Nauczyłem się scenariusza, przyszedłem na pierwsze przesłuchanie. Odgrywałem sceny z Martą Malikowską i wtedy już podobno wiedzieli, że jest dobrze. Tylko że testowali mnie jeszcze przez następne dwa tygodnie, czyli codziennie dostawałem coraz więcej scenariusza i musiałem odgrywać coraz więcej scenek.

Po tych dwóch tygodniach Krzysiek Skonieczny, Iza Łopuch, producentka HBO, i Paweł Czajor, który był reżyserem obsady, zaprosili mnie na kolację, na której powiedzieli mi "Kamil, chcemy, żebyś to zagrał". I wtedy to była już eksplozja euforii.

Co okazało się największym wyzwaniem, kiedy już trzeba było zacząć pracę na planie zdjęciowym?

Jeszcze zanim przyszedł plan zdjęciowy, to miałem bardzo intensywne trzy miesiące przygotowań. Najpierw trochę Krzysiek mnie wprowadzał i cały czas miałem próby aktorskie, kiedy odgrywałem moje sceny z aktorami, którzy dalej byli szukani i testowani. Do tego potem doszły zajęcia z panią Katarzyną Skarżanką, prodziekan wydziału aktorskiego Akademii Teatralnej w Warszawie i zajęcia z Wojtkiem Urbańskim, reżyserem teatralnym. To wszystko miało we mnie obudzić aktora, bazując cały czas na mnie i na mojej autentyczności jako naturszczyka. Jeszcze do tego dochodziły bardzo intensywne ćwiczenia na siłowni z trenerem personalnym, no i oczywiście cały czas próby aktorskie. I tak przez trzy bardzo intensywne miesiące. I dopiero potem wskoczenie w środek oceanu czyli na plan zdjęciowy.

Czego według Ciebie mogą spodziewać się po tej produkcji widzowie?

Ten serial to jest siedem dni z życia wziętego, znanego i bardzo dobrze zorganizowanego dilera kokainy. Ale jest to też serial o tak zwanych ludziach sukcesu, którzy na pierwszy rzut oka właśnie tacy się wydają, ale pod skorupą znajdują jedynie pustkę, samotność i chęć ucieczki od samego siebie. Wielu ten serial może wyrzucić z ich strefy komfortu i sprowokować do zastanowienia się nad sobą. Jeżeli więc ktoś będzie chciał obejrzeć serial o dilerze kokainy, sprzedającym narkotyki swoim klientom, to taki serial obejrzy, ale jeżeli ktoś będzie szukał czegoś więcej, to również to znajdzie.

Premiera "Ślepnąc od świateł" 27 października o godz. 22:00 w HBO. Cały sezon już jest dostępny w serwisie HBO GO.

Advertisement