Serialowe hity i kity – nasze podsumowanie tygodnia

"House of Cards" (Fot. Netflix)

0
1 2 3 4 5 6 7 8

W tym tygodniu żegnamy "House of Cards" i witamy świetne "Homecoming". W naszych hitach znalazło się też miejsce dla "Kronik Times Square" i "Księgi czarownic", zaś kolejny już kit idzie do "The Romanoffs".

HIT TYGODNIA: "Homecoming" pokazuje, jak powinno się dziś robić klasyczne thrillery

"Homecoming" (Fot. Amazon Prime Video)

"Homecoming" (Fot. Amazon Prime Video)

Twórca "Mr. Robot" za sterami, Julia Roberts w roli głównej i zapowiedź thrillera, który miał nawiązywać do klasyki gatunku spod ręki Alfreda Hitchcocka. "Homecoming" prezentowało się przed premierą aż za dobrze. Na szczęście to nie ten przypadek, gdy musimy napisać, że pomimo wielkich oczekiwań, znów się rozczarowaliśmy. Serial Amazona nie jest może niczym szczególnie odkrywczym, ale to bez wątpienia jedna z mocniejszych pozycji w aktualnym telewizyjnym krajobrazie.

Rzecz dotyczy tytułowego ośrodka Homecoming – placówki, do której trafiali byli żołnierze, by przystosowywać się do powrotu do normalnego życia. Pomagała im w tym Heidi Bergman (Roberts) – terapeutka, która nawiązała szczególnie bliską więź z młodym weteranem, Walterem Cruzem (Stephan James). Piszę w czasie przeszłym, bo wydarzenia z 2018 roku przeplatają się w serialu z historią oddaloną o cztery lata. Wówczas Heidi jest już kelnerką w podrzędnej restauracji, nie pamiętając (lub nie chcąc pamiętać), co działo się w Homecoming. Gdy jej przeszłością zacznie się interesować Departament Obrony, bohaterka będzie jednak musiała zmierzyć się z własnymi wspomnieniami.

Intryga, choć ciekawa i sprawnie poprowadzona, nie jest tu jednak najistotniejsza. Znacznie ważniejsi są jej bohaterowie i ich reakcje na kolejne odkrycia. Nie żartował Esmail, mówiąc, że chce zrobić daleki od efekciarstwa thriller w starym stylu. "Homecoming" unika cliffhangerów, twistów z kosmosu i pędzącej na złamanie karku akcji. To "tylko" świetnie napisana i znakomicie zagrana historia, której bohaterowie szybko stają się nam bliscy, a ich przeżycia naturalne i w pełni zrozumiałe.

Oczywiście potrafi przy tym skutecznie przytrzymać w napięciu, a przyjazny format (dziesięć półgodzinnych odcinków) sprzyja zatopieniu się w tym świecie po szyję. No i koniecznie trzeba wspomnieć, że całość rewelacyjnie wygląda. Sam Esmail, który wyreżyserował wszystkie odcinki, znów udowodnił, że realizacyjnego wyczucia może mu pozazdrościć praktycznie cała branża. Tym razem świetnie połączył ducha klasycznych thrillerów z nowoczesnym sznytem i formę z treścią, dając nam serial, który nie odmieni Waszego życia, ale bez wątpienia uczyni je przyjemniejszym. [Mateusz Piesowicz]

1 2 3 4 5 6 7 8
  • Michał Woźnicki

    Zaskakujące, że każda produkcja w tym roku chociażby dotknięta oskarżeniami związanymi z #metoo nie ma szans u krytyków. Romanoffs, House of Cards (to rzeczywiście kiepskie), czy ostatnio wchodzący do kin Bohemian Rhapsody. Nie mówię, że na pewno wszystkie te recenzje są stronnicze w ten sposób, ale zbieżność jednego z drugim jest przynajmniej podejrzana.
    Sądzę, że w sezonie nagród bez szans na najważniejsze nagrody będą Kroniki Times Square i na pewno nie będzie juz takiego zachwytu nad Master of None jaki był przy pierwszych dwóch sezonach, jeśli ten trzeci wgl wyjdzie.

    • Akurat Matthew Weinera broniłam, także tutaj, co z kolei spotkało się z krytyką pod moim adresem. Staram się podchodzić do każdej sprawy rozsądnie. Uważam, że w tym momencie możemy już te wykroczenia stopniować i że tego, co zrobił Weiner, nie da się postawić w tym samym szeregu, co zachowań Weinsteina albo Spaceya. Weiner nikogo nie zgwałcił, nikogo nie dotknął, a za to, co powiedział, powinien przeprosić - niezależnie od tego, czy pamięta sytuację, czy nie, i w jakim kontekście to powiedział - i tyle. I nigdy więcej żadnej scenarzystce ani aktorce nie mówić, żeby z wdzięczności za pracę rozebrała się przed nim.

      Gdyby The Romanoffs było dobrym serialem, prawdopodobnie panowałby tutaj największy zachwyt od czasów Mad Men i nie padłoby nic na temat tej sprawy. Problem w tym, że nie jest dobrym serialem, a dodatkowo jego twórca, sam zamieszany w sprawę #MeToo, zrobił naprawdę fatalny odcinek o molestowaniu. Za to jest ten kit.

      Jeśli chodzi o Aziza Ansariego, to wydaje mi się, że to, co się tam stało, absolutnie nie podpada pod #MeToo. To raczej była fatalna randka. Nie sądzę, żeby Master of None miał na tym ucierpieć, bardziej martwię się, że tam nie ma pomysłu co dalej.

      A co do House of Cards, zgodnie z Twoim rozumowaniem powinien być zachwyt :) W końcu pozbyli się Spaceya, oddali wszystko w ręce Robin Wright i zrobili feministyczny sezon, nie? Problem w tym, że to naprawdę zły sezon. I za to go krytykujemy.

  • patryks83

    A w HITACH 4 odcinek Titans to gdzie? Wielki błąd.

  • Moglibyście przy tego typu zestawieniach pisać, gdzie dany serial można u nas legalnie obejrzeć? W dobie takiej ilości VOD, myślę, że wielu osobom, by się taka informacja przydała.