"Nawiedzony dom na wzgórzu" mógł zakończyć się cliffhangerem. Dlaczego tak się nie stało?

"Nawiedzony dom na wzgórzu" (Fot. Netflix)

0

"Nawiedzony dom na wzgórzu" doczekał się szczęśliwego zakończenia, jednak twórca serialu, Mike Flanagan, rozważał pomysł ukończenia pierwszego sezonu cliffhangerem.

O finałowej scenie z "Nawiedzonego domy na wzgórzu" nie przestaje być głośno. To reżyser zdradzi alternatywne zakończenie, to na jaw wyjdą wcześniej niedostrzeżone przez widzów szczegóły.

Teraz dowiadujemy się kolejnej rzeczy, otóż Mike Flanagan, twórca serialu, nosił się przez chwilę z zamiarem zakończenia opowieści cliffhangerem, wybrał jednak opcję szczęśliwego zakończenia i wie, że obrał właściwą drogę.

- Cliffhanger nie wyglądał jak coś, co pasowałoby mi do tego świata, dlatego szybko porzuciliśmy tę myśl. To była część bardzo wczesnych rozmów na temat serialu, ale nigdy nie przybrała postaci, o której chciałbym poważnie rozmawiać – mówi.

Jeśli pominąć kwestię zakończenia serialu, cały czas trzymano się oryginalnego scenariusza.

- Niezależnie od innych pomysłów, które przyjęliśmy, zakończenie, które nakręciliśmy było w znacznej mierze zgodne z pierwotnie wymyśloną wersją. Myślę, że wszystkie inne pomysły były jedynie okrężną drogą, która w rezultacie prowadziła nas do tego samego miejsca - mówi Flanagan.

Monolog Steve'a (Michiel Huisman) w kluczowym momencie 10. odcinka jest przykładem trzymania się wersji, która została uwzględniona w pierwotnym scenariuszu. Flanagan wspomina, że gdy kilka tygodni temu obejrzał wstępny zarys serialu, był zaskoczony faktem, że monolog Steve'a został praktycznie niezmieniony, aż do tego momentu, w którym on mówi: "Najczęściej duchy to życzenia. Życzenie bycia lepszym mężem. Życzenie bycia lepszym bratem".

Pierwszy sezon "Nawiedzonego domu na wzgórzu" dostępny jest w serwisie Netflix.