Jak skończył się "Nawiedzony dom na wzgórzu"? Twórca ucina spekulacje na temat finałowego odcinka

"Nawiedzony dom na wzgórzu" (Fot. Netflix)

0

Jeśli o alternatywnym zakończeniu "Nawiedzonego domu na wzgórzu" nie mówi sam jego twórca, robią to za niego widzowie. Mike Flanagan właśnie zamyka temat znaczenia finałowej sceny.

W "Nawiedzonym domu na wzgórzu" można odkryć mnóstwo duchów i symbolicznych scen. I choć od premiery miną niedługo dwa miesiące, widzowie nadal ciągną zabawę w wyłapywanie podwójnych znaczeń w serialu.

Spekulacje na temat przesłania finałowego odcinka podgrzał do czerwoności Oliver Jackson-Cohen (serialowy Luke), zwracając naszą uwagę na wcześniej niedostrzeżone elementy, jak czerwone trampki czy tort. Teraz do akcji wkracza twórca serialu, Mike Flanagan, by zakończyć wszelkie spekulacje i domysły.

- Sporo już powiedziałem o zakończeniu i raczej niechętnie mówię więcej. Lubię, gdy ludzie snują swoje fantazje i jestem daleki od tego, by im to odbierać. W tym przypadku dodam, że zakończenie powinniśmy odczytywać dosłownie – mówi.

Jeśli w Waszych głowach wciąż pojawia się wątpliwość, czy rodzeństwo Crainów zostało uwięzione w Czerwonym Pokoju, Flanagan szybko sprowadzi Was na ziemię wypowiadając jedno słowo: "nie". Twórca podkreśla, że jeśli główni bohaterowie nadal byliby uwięzieni w nawiedzonym domu, ofiara Hugh poszłaby na marne, a serial straciłby sens.

- Hugh nie żyje, Nell nie żyje, Olivia ciągle jest martwa. Zawsze patrzyłem na zakończenie serialu jak na odrobinę spokoju, przebłysk tego, że życie toczy się dalej i jest tam trochę zrozumienia dla postaci, które przeżyły. Zrozumienie, spokój i odrobina przebaczenia nie umniejszają straty, której doświadczyli w tym odcinku. To tylko pokazuje, że życie toczy się dalej, a postacie w końcu to w pełni akceptują – opowiada reżyser.

Nie ma wątpliwości, rodzeństwo Crainów doczekało się szczęśliwego zakończenia.

"Nawiedzony dom na wzgórzu" możecie obejrzeć w serwisie Netflix.