Agnieszka Holland ostro zareagowała na krytykę "1983". W Polsce hejt, a w USA podobno zaj**iste recenzje!

Agnieszka Holland na premierze "1983" (Fot. Netflix)

0

Według Agnieszki Holland w Polsce brandzlujemy się hejtem "1983", a w USA recenzje są zaj**iste. Sprawdziliśmy to w najprostszy sposób: odpaliliśmy Metacritic i Rotten Tomatoes.

Atmosfera wokół "1983" jest gorąca. Z jednej strony mamy serialową ekipę, mówiącą, że polski serial Netfliksa może równać się z "House of Cards" czy "Narcos", z drugiej recenzentów – i my wcale nie należymy do najostrzejszych. Pozytywne opinie są w zasadzie wyjątkiem, a do tych, którzy widzą, jakim bublem jest "1983", dołączają coraz bardziej znani krytycy, jak np. Tomasz Raczek.

Wśród osób, którym "1983" się nie spodobało, znalazł się także Łukasz Najder, pisarz i publicysta, m.in. "Tygodnika Powszechnego". Swoje niezadowolenie wyraził takim oto lakonicznym wpisem na Facebooku.

A ponieważ Najder ma 24 tysiące obserwujących, pod jego postem zaczęła się żywa dyskusja, podczas której padło wiele ostrych słów. Sam autor całego zamieszania oznajmił, że w "1983" jest "finezja wszystkiego na poziomie Daniela Olbrychskiego wywijającego bejzbolem. Sfatygowany egzemplarz "Dziadów" na biurku inspektora, Orwell i dialogi tak sztywne, że mogą robić za reklamę betonu".

W obronie serialu odezwała się sama Agnieszka Holland, reżyserka dwóch pierwszych odcinków i producentka "1983".

holland-fejs

Trudno walczyć z argumentami typu "brandzlujecie się hejtem" i "dobrych gier komputerowych", ale da się sprawdzić, jak to jest z tymi "zaj**istymi krytykami amerykańskimi". Zajrzeliśmy na stronę z nowymi serialami w serwisie Metacritic – ani jednej recenzji "1983". Co więcej, serial w tym momencie nie ma w tej chwili nawet własnej podstrony.

Może w takim razie jest nam w stanie pomóc Rotten Tomatoes, drugi popularny agregat ocen krytyków? Tam jest lepiej, bo znaleźliśmy stronę serialu "1983" i dokładnie jedną recenzję – z Decidera, rzeczywiście pozytywną, ale też niespecjalnie szczegółową. Możecie ją przeczytać tutaj.

Ale jedna recenzja zaj**istości nie czyni. Na temat "1983" nie wypowiedział się nikt z czołowych amerykańskich krytyków i żaden z najpopularniejszych serwisów i magazynów zajmujących się serialami. Milczy TVLine, Entertainment Weekly, The Hollywood Reporter, The A.V. Club, IndieWire, TV Guide, Salon, Slate, Vox, Variety. Ani słowa o polskim serialu nie napisali Alan Sepinwall z "Rolling Stone", James Poniewozik z "The New York Times" czy Hank Stuever z "The Washington Post".

Zainteresowanie "1983" jest w tym momencie mniejsze niż np. duńskim "The Rain", które dorobiło się przed premierą całych siedmiu recenzji na Metacritic. Tak wygląda rzeczywistość w Ameryce. Zaj**iście, prawda?

  • Grzegorz

    Mieszkam w UK i Netflix chyba sam uznał, że to bubel. Wszelkie inne seriale dostaje przypomnienie w mailu, zwiastuny na stronie głównej, a potem serial ląduje na niej (tak jest z tym nowym włoskim np.). Z 1983 rzucałem okiem rano 30/11 czy już jest i nic. Musiałem uzyć opcji wyszukać by znaleźć.

  • whatever

    kurcze, no i po co to wszystko, Pani Agnieszko? Serial ma zalety wizualne, ale też mnóstwo wad, o których już się tyle powiedziało. To jest zasłużona i wielka reżyserka, nie chce mi się wierzyć, że gdyby postawiła jakieś veto nawet choćby wobec tych durnych dialogów, to ktoś by się na nią obraził. Mogło być fajnie jest bardzo przeciętnie.
    Kupę kasy i wielkie nic, ale to ostatnio norma dla Netflixa.

  • Mike Em

    Recenzje i recenzenci hmm... A na IMBD ludziom się raczej podoba. 7,4/10
    Dla porównania uwielbiana przez Was Sabrina 7,9/10... Ogromnej przepaści nie widzę. Ciekawe!

    • whatever

      Nie chcę, aby zabrzmiało to złośliwie, nie taki jest mój cel, ale przy tak małej ilości głosów: kilkaset (1983) vs kilkadziesiąt tysięcy (Sabrina). To 7,4 nie wygląda jakoś powalająco.

      • Mike Em

        Porównaj tylko kiedy wyszła Sabrina a kiedy ja pisałem o 1983! To tak jakbym porównał Sabrine 27tys do pierwszego sezonu House of Cards 415 tys!

    • Wu Ka

      Opieranie się na punktacji z IDMB czy Filmweb to tak jak określić mecz piłkarski jako słaby bo nie padła żadna bramka nie biorąc pod uwagę tego, że było bardzo dużo genialnych akcji i zagrań.
      Wiele filmów, które obecnie utrzymuje się w TOP100 w obecnych czasach nie zyskało by za dużo głosów, a dziesiątki filmów mają nagły bum pozytywnych ocen, by później zyskiwać negatywne - od tych, którzy faktycznie obejrzą.
      Dodatkowo - IMDB tak jak i FB czy Insta --> możesz kupić recenzje i wysokie oceny za $$ ;)

      • whatever

        Ja w ogóle się dziwię, że w dzisiejszych czasach ktoś bierze te numerki z IDMB na poważnie, gdzie już od dawna wiadomo, jakie akcje tam się odbywają. Mniej lub bardziej niewinne.

        • Mike Em

          To był tylko pierwszy z brzegu przykład. Mnie dziwi coś innego. Większość recenzentów którzy teraz jadą po serialu 1983 wczesnej sami nakrecali cały ten hype na tą produkcję. Jak trzeba bylo dostać zaproszenie na premierę to serial był okej potem od razu stał się g..... Dla mnie serial jest typowym średniakiem. Realizacyjnie wg mnie na dobrym poziomie. Raczek marudził, że aktorsko słabo a ja uważam, że każdy z nich jednak level up w porównaniu z innymi ich rolami.

          • michax

            Moim zdaniem nakręcali bo byli pewni, że to będzie dobra produkcja. A przyznam, że mnie nawet trailer nie zachwycił, ot taki średni, jak serial. A jak szli na premierę to pewnie pełni nadziej i na seansie spotkało ich rozczarowanie. Choć też niech nie przesadzają recenzenci z tą krytyką, bo po opiniach można pomyśleć jakby serial zasługiwał na 1 lub 2/10, a zgadzam się z Tobą, że to średnie dzieło. Są w serialu plusy dzięki temu jakoś to się ogląda, ale ogólnie po całości można powiedzieć że to jeden z wielu średniaków Netflixa.

          • Oj, nie musicie od razu węszyć spisków :) To nie jest tak, że my coś nakręcamy. Zawsze to Wy jesteście tymi, którzy nakręcają tematy - głosujecie kliknięciami, a my Was tylko słuchamy. Duża liczba materiałów o tym serialu zarówno przed premierą, jak i teraz wynika tylko z jednego: interesuje Was to bardziej niż cokolwiek innego. A my jesteśmy tylko skromnymi żuczkami, którzy dostarczają Wam tego, czego od nas żądacie.

            A co do tego, czy wiedzieliśmy przed premierą, że to będzie porażka - nie wiedzieliśmy do ostatniej chwili. Wizyta na planie w czerwcu wypadła dobrze. Joshua Long wypadał w rozmowach dobrze. Ekipa reżyserek świadczyła o tym, że to coś sensownego. Itd., itp. Nawet te dwa pierwsze odcinki na premierze w kinie oglądało się dobrze, bo jednak to jest świetnie zrealizowane i wyglądało obłędnie. Wszystko się sypnęło, kiedy dostaliśmy całość i z odcinka na odcinek coraz bardziej widać było niedoróbki. A dostaliśmy całość chyba na 10 dni przed premierą, bo montowali do ostatniej chwili. Ot, cała historia.

            I tak, oczywiście, że to średniak. Rozczarowanie wynika z ogromnych oczekiwań.

          • michax

            Moim zdaniem polscy dziennikarze i recenzenci, podobnie jak my, zwykli widzowie, chcieli by to był dobry serial, bo czym więcej dobrych seriali to tym lepiej, ale z drugiej strony Netflix coraz więcej kręci średnich produkcji i na to powinno się też zwrócić uwagę. Ciekawe jest to, że nikt odkąd padła pierwsza informacja o powstaniu serialu nie zainteresował się kim jest showrunner i co wcześniej napisał, przy jakich serialach się udzielał. Może wtedy by co niektórzy zwrócili uwagę na to, że Long nie napisał nic do tej pory co może niepokoić, bo nie wiadomo jak sobie poradzi. Może wtedy by oczekiwania się zmniejszyły i mnie się zmniejszyły, ale po obejrzeniu trailera. Chociaż muszę przyznać, że ja też Longa nie sprawdziłem wcześniej:-) A ja zawsze sobie sprawdzam jak jest jakiś serial, którego tematyka mnie interesuje kto jest showrunnerem i jakie seriale wcześniej stworzył, bo wiedzieć chcę mniej więcej czego mam oczekiwać, a w tym przypadku tego nie zrobiłem i nie wiem dlaczego. Dopiero z recenzji dowiedziałem się, że dla Longa to był debiut w pisaniu scenariuszy.

          • Oczywiście, że sprawdzaliśmy i wiedzieliśmy, że nic o nim nie ma na IMDb i nic wcześniej nie zrobił poza reklamówkami. Ale skreślanie go z tego powodu przed premierą byłoby absurdem. Noah Hawley też nic nie napisał przed Fargo, a Sam Esmail przed Mr. Robot. Long pracuje w branży rozrywkowej od dawna, a jednocześnie jest na tyle młody, że spokojnie mógł być naszym Hawleyem.

  • Artur Kruk
  • Michał Michalski

    Przyznam szczerze, że jestem trochę mocno zdziwiony reakcją Pani Holland. Aż się prosi, żeby napisać "Pani reżyser, to nie przystoi!...". No litości, to do tej pory była dla mnie osobistość, serio, a nie ktoś, kto wdaje się w pyskówki w socjalach... Poza tym, serio, jeżeli powołujesz się na zajebistość recenzji, bądź gotowa, że ktoś to sprawdzi i zażąda potwierdzeń. Serialowa - cytując mema z Taraji P. Henson z tegorocznych Oscarów: "You're doing amazing sweetie!" <3
    1983 jeszcze nie obejrzałem, właśnie zniechęcony tą masą negatywnych opinii napływających zewsząd. Pewnie spróbuję, żeby wyrobić sobie zdanie. Ale, przecież od początku powinno być wiadomym dla twórców - to nasza rodzima produkcja i będziemy dla niej podwójnie surowi, ale to wynika z naszej mentalności, chcemy równać w górę, do światowego poziomu, to takie trochę "tough love" ;)
    A wydaje mi się, taka ostatnia dygresja jeszcze na koniec, że Netflix idzie w ilość i traci na jakości, w grę wchodzi marketing i finanse więc wolą tworzyć więcej produkcji średnich, z treściami uniwersalnymi dla różnych szerokości geograficznych, żeby mieć więcej odbiorców. A wiadomo powszechnie przecież, że jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego. No i jeszcze się taki nie urodził, coby każdemu dogodził. Wcześniej Netflix miał kilka różnorodnych produkcji, gatunkowo, treściowo, a teraz jest mnóstwo średniaków, na które zwyczajnie szkoda mi czasu, wolę poczekać na lepsze produkcje, jak Stranger Things czy OA, niż frustrować się, że coś, co zapowiadało się nawet nawet jest tylko marnym pochłaniaczem czasu.

    • michax

      Serio? To przecież nie pierwsza jej ostra w tonie wypowiedź, nie tylko w mediach społecznościowych. Dla mnie zachowała się tak jak zawsze, czyli nie zaskoczyła mnie, bo odstawiła wiochę. Poszła jak zawsze w Sapkowskiego:-)

    • Dla mnie to też było spore zaskoczenie. Sprawdzałam ze trzy razy, czy aby na pewno to jej profil, bo nie mogłam uwierzyć, że jakikolwiek twórca może w taki sposób bronić swojego dzieła.

      Zwłaszcza że tak po prawdzie to nie jest jej dzieło i nikt nie krytykuje jej wkładu. Krytykowany jest przede wszystkim scenariusz Joshui Longa, o reżyserkach raczej mówi się, że serialowi pomogły - na tyle, na ile się dało.

      • Michał Michalski

        No właśnie, pamiętam głos z recenzji na Serialowej, nie wiem czy akurat Twojej, że gdyby nie udział Holland, 1893 wyglądałby o wiele gorzej, tym bardziej mnie dziwi i, przyznam szczerze, że nieco frustruje ten trochę gniewny atak u Pani reżyser... Wiadomo, każdy twórca jest wrażliwy na punkcie swojego dzieła i wystawianie go na krytykę nigdy nie jest łatwe, ale... No właśnie, ale ;)

        • michax

          Tylko że ona jest jedną z reżyserek, a reszta reżyserek raczej milczy. Jak już to powinien się wypowiadać showrunner/scenarzysta całości, bo to bardziej jego serial, a nie pani Holland. Reżyserzy w większości seriali są od tego, że przychodzą na plan i robią swoje, by nie popsuć scenariusza odcinka, a później przychodzi kolejny reżyser i też robi swoje. Więc to nawet nie jest jej autorski serial gdzie pełniła funkcje scenarzysty, showrunnera. To tak jakby oburzała się, że któryś tam sezon jakiegoś tam serialu z USA, którego kręciła kiedyś jakiś odcinek został źle przyjęty przez widzów i krytyków w USA, np. House of Cards. W ostatnim sezonie żadnego odcinka nie wyreżyserowała, ale wcześniejsze tak i czemu nie broni ostatniego sezonu? Trochę żartuję, ale dla mnie to trochę zabawna sytuacja, że bardziej broni serialu jak sam showrunner, który milczy. Ale też nie zdziwiła mnie jej reakcja, bo nie pierwsza zbyt ostra w tonie jej wypowiedź, którą lepiej przemilczeć.

          • Long to amerykańska szkoła show biznesu - wie, że najlepiej w takich sytuacjach milczeć. A już na pewno nie wolno uprawiać nawalanek w social mediach, bo to tylko pogarsza sprawę. Dlatego tak mnie zdziwiło, że wypowiedź Holland to nie fake. Jestem przyzwyczajona do świata, gdzie twórcy nie bronią się w taki sposób, tylko znikają z mediów, jeśli krytycy mówią, że nie wyszło.

          • michax

            W latach 80 i 90 XX wieku Holland to była bardziej światowa reżyserka, europejsko amerykańska, a skoro spędziła tyle lat w USA i Europie to powinna o tym wiedzieć, że w takich sytuacjach się milczy. Powinna się tego nauczyć od kolegów i koleżanek z USA i Europy. Chociaż też nie każdy zgadza się z tym by milczeć w takich sytuacjach, gdy filmy są zjechane np. Arronofsky po krytyce "Mother!" zaczął komentować nie tyle recenzje negatywne co tłumaczyć swój film, o co mu chodziło. A uważam że tego twórcy filmów i seriali nie powinni robić, bo jak mówił bodaj Lynch reżyserzy nie powinni tłumaczyć swoich dzieł tylko tak zrealizować film by widzowie połapali się w tym co twórcy filmów chcieli pokazać. Jeśli film jest w kinach to już należy do widzów i sami interpretują co widzą na ekranie. Próbuje sobie przypomnieć jak było z opiniami jej ostatnich seriali i filmów, które słabo były przyjęte. Nie wspominam o filmach z lat 80 i 90, bo słusznie były nagradzane i chwalone, to są dobre filmy, a inna sprawa, że w tamtych czasach nie było internetu, więc nawet jakby nie spodobała jej się opinia, recenzja to co mógł wtedy twórca zrobić. Chyba tylko do gazety napisać:-) Z jej ostatnich dzieł to najgorzej przyjęto Dziecko Rosemary o którym chyba wszyscy chcieli by zapomnieć, że w ogóle powstał taki miniserial. A co do filmów to W Ciemności był dobrze przyjęty, ale Pokot w Polsce jak kojarzę to chyba miał mieszane recenzje, pozytywne i negatywne. Ciekawe czy też tak źle reagowała na krytykę Dziecka Rosemary i Pokot:-)

          • Justyna M

            Wszyscy chwalą, żę 1983 jest chociażj dobrze wyreżyserowany i ma ładne ujęcia. Niestety, ale gdyby był dobrze zrobiony, to nie byłby taki nudny. Sam scenariusz jest ciekawy, ale serial bardzo źle zmontowany. Sceny mają niekonsekwentny układ, a ujęcia tę samą długość. Brak dynamiki, napędzania akcji. Ktoś we wcześniejszej recenzji na Serialowej słusznie napisał, że prowadzą widzów za rączkę. Nuda!

  • vinnie

    Małostkowa reakcja. Jak znakomitej większości polskich recenzentów i blogerów.