Serialowe hity i kity – nasze podsumowanie tygodnia

"1983" (Fot. Netflix)

0
1 2 3 4 5

Dziś u nas będzie krótko, ale za to treściwie. Najgłośniejszy tytuł tygodnia – i zarazem największy kit – to "1983". Doceniamy z kolei "Genialną przyjaciółkę", "Mrs Wilson" i cudownego Alana Cumminga w "Doktorze Who".

HIT TYGODNIA: Dorastanie w Neapolu – "Genialna przyjaciółka" śmiało wkracza w nowy etap

"Genialna przyjaciółka" (Fot. HBO)

"Genialna przyjaciółka" (Fot. HBO)

Z jednej strony wielka szkoda, że musieliśmy się już rozstać z małymi Lenù i Lilą, bo Elisa Del Genio i Ludovica Nasti błyskawicznie podbiły nasze serca w pierwszych dwóch odcinkach. Z drugiej, Margherita Mazzucco i Gaia Girace szybko wypełniły pozostałą po nich pustkę, a serial gładko przeszedł z dzieciństwa w okres dojrzewania. I choć trochę żal, że dziecięce pojmowanie świata musiało ustąpić miejsca nastoletnim problemom, "Genialna przyjaciółka" zrobiła wiele, by nam to wynagrodzić.

Przede wszystkim za sprawą relacji głównych bohaterek, której dynamika napędzała serialowe wydarzenia, nieustannie wymykając się prostym klasyfikacjom. Przechodziliśmy zatem od etapu wyraźnego ochłodzenia w ich stosunkach, gdy Lenù poszła do gimnazjum, poprzez odwilż ukoronowaną wspólną nauką łaciny na krawężniku, aż do kolejnych wybojów z powodu wzajemnej zazdrości. Zawsze jednak, gdy wydawało się, że przyjaźń Lenù i Lili zmierza w coraz bardziej niezdrowym kierunku, dziewczyny do siebie wracały, udowadniając, że pewnych więzi nie da się tak po prostu rozerwać. Razem źle, osobno jeszcze gorzej.

Temu z kolei towarzyszyły zarówno sprawy typowe dla wieku dojrzewania, jak i te wynikające ze specyfiki miejsca. Obok pierwszego okresu i zainteresowania płcią przeciwną mieliśmy więc kolejną odsłonę lokalnej wojenki, tym razem już z młodym pokoleniem w rolach głównych. I tam właśnie można było zauważyć, że w Neapolu skończył się czas fetowanej tańcem i fajerwerkami niewinności, a zaczęła symbolizowana kipiącą ze złości twarzą Rina Cerullo (Gennaro De Stefano) dorosłość.

Czy dopadnie ona w swoje szpony również Lenù i Lilę, dopiero zobaczymy, choć mamy nadzieję, że nasze bohaterki tak łatwo nie poddadzą się ponurej rzeczywistości. Wolelibyśmy bowiem oglądać je jak najczęściej oczarowane widokiem morza lub zatopione w tanecznym szale, niż zaangażowane w bezsensowne konflikty. Ale czy tych w ogóle można uniknąć, gdy przestaje się być dzieckiem? [Mateusz Piesowicz]

1 2 3 4 5
  • ROB-i

    Teraz po zobaczeniu (zaledwie jednego epizodu) "1983" juz wiem o czym dyskutowali Maklakiewicz i Himilsbach w czasie pewnego "Rejsu" po Wisle.

  • Katarzyna

    Jestem po paru odcinkach 1983 i jest lepiej niż myślałam po przeczytaniu recenzji. Nie oglądam go na krawędzi fotela, ale widoki są piękne- klimatycznie oswietlone kadry, fajne efekty specjalne (mówię o tych subtelnych dodatkach). No i niewątpliwą atrakcją jest dla mnie to że widzę Warszawę i zakątki w których bywam cały czas dostosowane do realiów filmu. (Wietnamski klub pod poniatem, Wow!). Chyba pojawił się też Wrocław i sedesowce. Aha no i nagłośnienie. Niewazne że mówią frazesami- ja wreszcie tych polskich aktorów słyszę! Nawet Grabowskiego da się zrozumieć:)

    • Justyna M

      Też jestem po kilku odcinkach i nie mogę się zmusić do obejrzenia do końca. Tak serial jest śliczny, ale nudny. Przypomina szkolny teatrzyk: aktorzy grają swoje role, następna scena. Tylko, że ja w ogóle nie czekam na tę następną i następną scenę ;/

  • Monika

    Gdzie można oglądać "Mrs Wilson"?