Najlepsze serialowe odcinki 2018 roku (miejsca 10 – 1)

"Nawiedzony dom na wzgórzu" (Fot. Netflix)

0
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10

To już ostatnia część największych hitów roku, a w niej najlepsze odcinki z najlepszych. Czyli m.in. "The Americans", "Atlanta", "Better Call Saul" i "Nawiedzony dom na wzgórzu". Poprzednie części znajdziecie tutaj.

10. "Better Call Saul" – "Winner"

"Better Call Saul" (Fot. AMC)

"Better Call Saul" (Fot. AMC)

"Better Call Saul" to kolejny serial, z którego chciałoby się wyróżnić więcej niż jeden odcinek. Ale choć świetnych kontrkandydatów znaleźlibyśmy bez najmniejszych problemów, nie mieliśmy żadnych wątpliwości, że na listę trafić powinien finał. Zresztą już jego tytuł mówi wszystko, gorzko odnosząc się do ekranowych wydarzeń.

A te zawierały mnóstwo istotnych spraw, począwszy od zaskakującej i wzruszającej retrospekcji z Jimmym (Bob Odenkirk), Chuckiem (Michael McKean) i śpiewaną na karaoke ABBĄ; poprzez kolejne etapy złożonego przekrętu mającego na celu przywrócenie bohaterowi prawniczych uprawnień; aż do jego poruszającego występu przed "frajerami" z Rady Adwokackiej, który okazał się prawdziwym popisem hipokryzji. Przy tym wszystkim nawet Mike (Jonathan Banks) przekraczający granicę, zza której nie ma powrotu, musiał zejść na drugi plan.

Wszystkiemu towarzyszyły zaś tak ogromne emocje, że na koniec tej szalonej jazdy mogliśmy tylko w osłupieniu gapić się w ekran, doskonale rozumiejąc stojącą jak słup soli Kim (Rhea Seehorn). Czy to już koniec? Czy Jimmy McGill odszedł w niepamięć tam, na sali sądowej, gdy z przerażającym wyrachowaniem wykorzystywał pamięć o zmarłym bracie dla własnych celów? Czy w tym samym momencie narodził się równie barwny, co oślizgły Saul Goodman?

Odpowiedzi na te pytania dopiero poznamy, ale już teraz nie ulega wątpliwości, że pewien etap w życiu bohatera bezpowrotnie się skończył. Zbliżaliśmy się do niego nieuchronnie przez kolejne sezony, oglądając Jimmy'ego z bliska w momentach, gdy trudno było szukać dla niego jakichkolwiek usprawiedliwień, a jednak zawsze je znajdywaliśmy. Zawsze był jakiś powód, by dać temu facetowi kolejną szansę – wiedzieliśmy wszak, że jest w nim sporo z przyzwoitego człowieka, nawet jeśli na pierwszy rzut oka nie było tego widać. Ale w tym momencie…

W tym momencie trudno było czuć wobec Jimmy'ego jakąkolwiek sympatię, choć przecież dopiął swego – wygrał, udowadniając wszystkim dookoła, że jest kimś więcej. A że w chwili jego wielkiego triumfu nam towarzyszyło poczucie totalnej klęski? To najlepsze świadectwo tego, z jak wielkim odcinkiem i serialem mamy tu do czynienia. [Mateusz Piesowicz]

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10