Ten jeden raz, kiedy nie przewidziałam niczego. 10 uwag na temat Złotych Globów

Złote Globy (Fot. NBC)

0

Były oświadczyny na scenie, zaskoczony ochroniarz odbierający Złoty Glob i nagroda pocieszenia w postaci najlepszego dramatu. Dwie z tych rzeczy możliwe są tylko na tej gali!

Jak pewnie pamiętacie, rok temu Złote Globy były bardzo poważne – wszyscy przyszli na czarno i oznajmili, że Time's Up, Jamesowi Franco oberwało się za hipokryzję i parę innych grzechów, a wygrywające panie po kolei mówiły, jak ważna jest równość. To była gala, która faktycznie zapadła mi w pamięć, choć zwykle od Złotych Globów tego nie oczekuję. Werdykty Hollywoodzkiego Stowarzyszenia Prasy Zagranicznej są tak absurdalne, że aż chciałoby się je móc przetrawić z pomocą czegoś mocniejszego (o 6. rano w poniedziałek), po czym o większości zapomnieć.

Po raz pierwszy od nie pamiętam kiedy, ale możliwe, że w historii Serialowej, zabrakło moich przewidywań co do tego, kto wygra. Zwyczajnie nie zdążyłam ich napisać, wybaczcie. Ale po zapoznaniu się z listą zwycięzców Złotych Globów 2019 mogę uczciwie powiedzieć, że przewidziałabym może ze dwie kategorie – te, które wygrali Rachel Brosnahan i Darren Criss. Reszta to zaskoczenie, czasem bardzo pozytywne. I od tego zacznijmy wyliczankę.

1. Lista zwycięzców jest ciekawa i zróżnicowana

I nie potrafię powiedzieć, czy to dobrze, czy źle. "The Americans" coś dostało na pożegnanie – dobrze. Richard Madden i Sandra Oh sprzątnęli nagrody Keri Russell i Matthew Rhysowi – nie do końca dobrze. "The Kominsky Method" był na szarym końcu, jeśli chodzi o moich faworytów komediowych, ale jakimś cudem wygrał – w sumie nie tak źle. "Ostre przedmioty" przegrały prawie wszystko, co było do przegrania, podobnie jak Amy Adams – no kurcze, niezbyt dobrze. Ale jak dobrze było zobaczyć Patricię Arquette odbierającą Złoty Glob za "Ucieczkę z Dannemory".

golden-patricia

W przeciwieństwie do niektórych/większości kategorii filmowych, prawie nie było tutaj sytuacji, żeby nagrodę dostał ktoś, kto absolutnie nie zasłużył (prawie). Wygrywali najczęściej ci, którzy faworytami nie byli, ale to nie znaczy, że nie zasługiwali. "Zabójstwo Versace" prawdopodobnie nie jest najlepszym serialem limitowanym ostatniego roku, ale jest serialem świetnym. "The Kominsky Method" to prostsza i moim zdaniem nieco słabsza komedia niż te, z którymi rywalizowała, ale to też dowód dla Netfliksa, że warto takie rzeczy robić. "The Americans" to wybór najlepszy z możliwych.

Ben Whishaw, Darren Criss, Patricia Clarkson, Sandra Oh, Michael Douglas, Rachel Brosnahan, Patricia Arquette – wszyscy oni (ups, o kimś zapomniałam?) zagrali świetne role i dodatkowo jeszcze mieli sporo szczęścia. Szkoda tych, którym nie udało się niczego dostać, ale zdecydowanie jest to zestaw nazwisk, który mi się podoba.

2. "The Americans" wreszcie z główną nagrodą

Wiem, że się powtarzam, ale nic na to nie poradzę, mogę w nieskończoność mówić o tym, jak bardzo poszkodowane we wszelkich rozdaniach nagród było "The Americans". Tej nagrody też nie oczekiwałam (gdybym obstawiała przed galą, pewnie postawiłabym na "Pose" albo "Obsesję Eve") i jestem nią zaskoczona. Ekipa serialu chyba też – jak zazwyczaj widzimy na scenie przy takich okazjach pełne obsady, tak tutaj pojawiła się tylko trójka (Rhys, Russell i Holly Taylor). Jak słusznie pisaliście w komentarzach, ten Złoty Glob to nagroda pocieszenia dla "The Americans". Przyszła za późno i jest zdecydowanie za mała, ale cieszmy się i z tego. Poza tym pamiętajcie: mógł wygrać "Bodyguard".

golden-americans02

3. Są tacy, których szkoda mi trochę bardziej

Jako że filmy interesują mnie trochę mniej, nie będę analizować tego, kto zasłużył bardziej niż "Bohemian Rhapsody". Większości nominowanych filmów zwyczajnie nie widziałam, zakochałam się tylko w "Romie", ale znacznej części tytułów jeszcze nie było w Polsce. Nie moja działka, choć rozumiem narzekania krytyków filmowych, którzy od rana płaczą, jak bardzo oderwane od rzeczywistości są te nagrody.

W przypadku seriali o oderwaniu od rzeczywistości nie można mówić, raczej można mówić o sytuacjach, że ci, którzy zasługiwali trochę bardziej, przegrali z tymi, którzy zasługiwali trochę mniej. Szkoda, że całkiem przepadło i "Pose", i "Homecoming", a o "Ostrych przedmiotach" usłyszeliśmy dziś tylko dzięki roli Patricii Clarkson.

golden-ostre

Jeszcze bardziej szkoda mi "Barry'ego", "Kidding" oraz genialnej w tym sezonie "Atlanty". Szkoda Yvonne Strahovski, bo jej rola była najlepszym, co miała do zaoferowania "Opowieść podręcznej" w 2. sezonie. Po wielokroć szkoda Amy Adams, która przegrała wszystko, co tylko mogła. "Opowieść" z Laurą Dern też zasługiwała na więcej.

golden-carrey

Niestety/na szczęście, kategorie serialowe, zwłaszcza w przypadku miniseriali, coraz bardziej przypominają wyścig po Oscara. Chciałoby się nagrodzić wszystkich – albo chociaż wszystkich po trochu. Listy przegranych z roku na rok są coraz trudniejsze do zaakceptowania. Ot, jeszcze jeden dowód na to, że z tą złotą erą seriali to nie żart.

4. Roast z dodatkiem wazeliny? Pewnie!

Andy Samberg i Sandra Oh okazali się dość nietypowym duetem sympatycznych prowadzących, którzy wiedzieli, że są sympatyczni i nawet z tego żartowali. To nie powinno działać, ale działało i nie irytowało mnie ani trochę. Roast z dodatkiem wazeliny miał bardzo dużo uroku, a końcówka monologu otwarcia w wykonaniu Sandry Oh, która powiedziała, że coś się wreszcie zmienia w kwestii różnorodności, wybrzmiała tak mocno i poważnie, jak powinna była.

golden-sandra

Z późniejszych żartów zapamiętam pewnie tylko ten o chusteczkach i ekipie "This Is Us", bo nie da się ukryć, że zawierał absolutnie cudowny twist. Ale nic nie szkodzi, że było miło. Czasem fajnie obejrzeć galę, która jest jednym wielkim odpoczynkiem od wrednych docinków i przypominania w co drugim gagu, kto jest prezydentem USA. Fajnie też było zobaczyć rodzinne emocje Sandry Oh, która zaprosiła na galę mamę i tatę. I zostali oni świadkami jej wielkiego zwycięstwa. Super!

golden01

5. Sandra Oh miała naprawdę udany dzień

Czy uważam, że Złoty Glob dla najlepszej aktorki w serialu dramatycznym powinna była dostać Keri Russell? Oczywiście. To wybitna rola, którą przez lata wszystkie gremia ignorowały. Ale to niczego nie ujmuje Sandrze Oh, która miała fantastyczny dzień, bo sobie na to zapracowała. "Obsesja Eve" działa nie tylko dzięki błyskotliwemu scenariuszowi, ale też idealnie dobranym wykonawczyniom. Skoro nie dało się nagrodzić obu, pozostaje się cieszyć, że dostrzeżono choć jedną.

golden-sandra02

6. Regina King potrafi przemawiać

Regina King powinna być nagradzana na wszystkich galach, choćby po to, żebyśmy mogli posłuchać, jak pięknie mówi o rzeczach ważnych i wielkich. W tym roku wielu podniosłych momentów nie było, ale polecam przeczytać (a najlepiej też zobaczyć) całą przemowę King, która mówiła o tym, jakie to ważne, żeby kobiety nie były spychane do ról statystek w branży rozrywkowej. Zapewniła, że we wszystkim, co ona produkuje, 50% będą stanowić kobiety, i zaapelowała, żeby to wyglądało tak wszędzie – nie tylko w przemyśle filmowym.

golden-regina

7. Amy Poehler i Maya Rudolph za rok?

To nie był szczególnie wyszukany ani elegancki żart, bo jak pewnie wciąż pamiętacie, oświadczyny na gali Emmy były naprawdę piękne, wzruszające i wszyscy byśmy takie chcieli. Nie ma się z czego śmiać. Niemniej jednak po skeczu z parodią zaręczyn zakiełkowała mi w głowie myśl, że może to właśnie Amy Poehler i Maya Rudolph powinny poprowadzić następne Złote Globy.

golden-maya-amy

8. Chuck Lorre w takim samym szoku jak my

Chuck Lorre to prawdziwy weteran amerykańskiej telewizji. I jednocześnie spec od rozrywki "użytkowej" – takiej, która nie jest nagradzana na tego typu galach. Nietrudno było uwierzyć w jego szok i wzruszenie, bo takie rzeczy faktycznie mu się nie przytrafiają. My ze swojej strony możemy tylko raz jeszcze polecić "The Kominsky Method", bo to bardzo mądra, ciepła komedia w rewelacyjnej obsadzie.

golden-lorre

9. Nie lubię mówić, że ktoś nie zasłużył, ale...

...ten jeden raz powiem jasno i wyraźnie: Richard Madden nie zasłużył. Nie zasłużył, bo jego rola to nic szczególnego w porównaniu z tym, co wyprawiali na ekranie Billy Porter czy Matthew Rhys. Sądziłam, że akurat Rhys ma wygraną w kieszeni i może jedynie Porter – którego rola w "Pose" jest po prostu wybitna – może mu zagrozić. A tu taka niespodzianka.

golden-richard

10. Rewia mody w ekipie Ryana Murphy'ego

W tym roku nie za bardzo jest już dalej o czym mówić, więc pogadajmy na koniec o "kieckach". Fajny przegląd jak zwykle zrobiło E! Online, ale zapomniano o przynajmniej kilku wartych uwagi facetach. No to ja o nich nie zapomnę. Tak wyglądał na gali odtwórca roli Pray Tella w "Pose".

A tak prezentowali się Cody Fern, Darren Criss i Judith Light z ekipy "American Crime Story: Versace". Nie wiem, czy aktorzy z seriali Ryana Murphy'ego mają tego samego szalonego stylistę, czy to przypadek – niemniej jednak jak dla mnie czerwony dywan mógłby składać się tylko z nich.


Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez (@michael.lvngdon)


Wyświetl ten post na Instagramie.

The #GoldenGlobes are over but the party continues with @moetusa!

Post udostępniony przez Golden Globes (@goldenglobes)


Wyświetl ten post na Instagramie.

Post udostępniony przez Lifetime Uncorked (@lifetimeuncorked)

  • Iwona

    Nagroda dla Maddena to jest taki żart jak "Bohemian Rhapsody". Nawet jak spuścimy zasłonę miłosierdzia, nawet jak będziemy szukać tylko zalet to i tak zostaniemy, z co najwyżej, ładnym papierkiem, pod którym nie ma żadnej czekoladki. Ale rzeczywiście nie ma co narzekać, trzeba się cieszyć, że np. "Bodyguard" nie wygrał, bo skoro krytycy znaleźli w roli Maddena coś godnego nagrody, to aż się dziwie, że nie docenili całego serialu. A jest co docenić, np. przecudnie pretensjonalne sceny erotyczne, w których operator z reżyserem kombinowali jak nakręcić porządną scenę erotyczną w pełnym ubraniu dzięki kadrowaniu pościeli :) no bajka :)

    Bardzo mnie cieszy nagroda dla "American Crime Story: Versace", bo mimo że widziałam w 2018 seriale lepsze, to pewnie on był w absolutnym topie produkcji, o których chciało mi się po prostu trochę pomyśleć.

    • BMR

      No wiesz- zawsze mogli dodatkowo dać nagrodę nie Brosnahan, a Candice Bergen...

      • Iwona

        Racje. Btw, tak myślę o tych Globach i jednak gdy już etatowo, z urzędu/przymusu/powiewu wiatru Modern Family nie dostaje nominacji/nagrody to już nie jest to samo :(

        • BMR

          No nie to samo, oj nie- już lektura listy nominowanych w tej kategorii wzbudzała od pewnego czasu taki jakiś mój niepokój. Oko szukało, szukało- i nie znajdowało. A potem ześlizgiwało się na listę nominacji do Złotych Globów w kategorii Najlepszy Film DRAMATYCZNY, znajdowało "Czarną Panterę" i poziom niedorzeczności wracał na poziom, do którego przywykło ;)

  • ROB-i

    Ja bym jeszcze zwrocil uwage ze "moj drugi dom" czyli Anglia byl calkiem dobrze widoczny w tym roku na Globach w postaci aktorow ktozy wygrali,nie wspominajac juz o tym ze naliczylem przynajmniej 3 podziekowania dla BBC w czasie przemowien wygranych osob,co mnie niezmiernie cieszy (oczywiscie minus ten pan co mu sie na pewno nie nalezalo).
    Prowadzacy wypadli przyzwoicie,nie bylo jakis wielkszych wpadek czy skandali,ogolnie cala gala wypadla dobrze.
    Modowo-Darren Criss wyrasta mi na jednego z najlepiej ubranych ludzi w branzy filmowej a Patricia Clarkson (nie chce nikogo urazic) powinna zalozyc cos odpowiedniego do swojego wieku.
    No i jeszcze z cyklu "naj... przemowa"-u mnie Olivia Colman,za optymizm,usmiech i prostote.
    Mi osobiscie udalo sie przewidziec jedynie wygrana Arquette (ktorej bardzo kibicowalem).
    Ok,koniec podsumowan,czas zaczac wszystko od nowa.AD2019 czeka !!!

  • Michał Woźnicki

    Nie hejtowałbym Maddena. Dwa dni temu zdązyłem skończyć Bodyguard i moim zdaniem w finale spisał się świetnie. Billy Porter gra siebie samego, zarówno w Pose i AHS Apocalypse. Mathew Rhys akurat bardzo lubię, ale nie narzekam jeszcze na brak nagrody dla niego, bo akurat The Americans jestem na 3. sezonie i jeszcze wiele mi zostało do nadrobienia (jest dla długiej liście seriali, nowszych, starszych i starych, które nadrabiam, a niedawno skończyłem genialną Rodzinę Soprano).

    • Bardzo proszę nie nazywać krytyki hejtem :) Nie mam nic przeciwko Maddenowi jako człowiekowi i absolutnie go nie hejtuję. Krytykuję tylko i wyłącznie jego występ, który nie dorównywał występom wszystkich innych nominowanych. Uważam, że to bardzo zły precedens - to tak jakby ktoś z Avengersów dostał Oscara dla najlepszego aktora. Bo też potrafią grać.

      • Michał Woźnicki

        Masz rację, sorry. Słowo hejt używane jest zbyt często, przez co spowszechniało i ja sam użyłem go bezmyślnie. Tak więc "nie zgodziłbym się z krytyką Maddena" ;)

        • BMR

          No może spisał się świetnie- ale na poziomie tego serialu. Który był, owszem, zajmujący. I miło się go oglądało. Ale "The Americans" to to nie jest. Tak krawiec kraje, jak mu materii staje- a materii w "Bodyguardzie" na Złote Globy nie było.

      • BMR

        Zważywszy, że w tym roku w kategorii Najlepszego Filmu Dramatycznego nominowana była "Czarna Pantera"- oby to nie były gdybania prorocze...

  • Jan Kowalski

    Nagroda za muzykę dla First Man a nie dla Bohemian Rhapsody dobitnie świadczy o tym że te nagrody to sobie można o kant pewnej części ciała rozbić.

    • michax

      Akurat muzyka w First Manie to jedna z najlepszych rzeczy, genialnie buduje napięcie, i to jedna z tych nagród gdy film zasłużył. Zresztą FM to znakomita produkcja, a niedoceniana. A co do BR chodzi Ci o soundtrack Johna Ottmana czy piosenki Queenu? Bo tam w ogóle była jakaś oryginalna muzyka, oprócz piosenek zespołu? A jeśli o piosenki zespołu Ci chodzi to od kiedy nagradza się filmy biograficzne o piosenkarzach/zespołach za muzykę, którą stworzył zespół o którym film opowiada? To tak jakby nagrodzić film The Doors za piosenki zespołu jakie wykorzystano w filmie.

  • M.B

    Równie dobrze można by dać nagrode dla najlepszego aktora Jensenowi Acklesowi z Supernatural. To nie jest żart. Umie grać? Umie.A że nie ma błyskotliwego scenariusza jeśli chodzi o Supernatural no to gra tyle ile trzeba i robi to dobrze.

    • BMR

      My tu śmichy- chichy, a ja bardzo lubię Jensena Acklesa. Oraz "Supernatural".

  • BMR

    A propos punktu 8- szok Chucka Lorre przebijała mina Glenn Close kiedy się dowiedziała, że wygrała z Lady Gagą w Aktorkę w Filmie Dramatycznym (wiem, ze kategoria nie- "serialowa", ale ten opad szczęki skądinąd cudownej aktorki naprawdę warto zobaczyć :)
    Zaś do do punktu 10- jak na mnie wypadł z rana spomiędzy zdjęć sukien przeróżnych Cody Fern w tej koszulinie- pomyślałam, że z aktorów Murphy'ego on jeden się tak ustroił. Ale widzę, że reszta panów też dała czadu- szacun. A od Billy'ego Portera po prostu nie sposób wzroku oderwać :)

  • Łukasz

    Tak, nie ważne czy aktor/aktorka/scenarzysta itd. pasuje do roli czy ktoś inny sprawdziłby się w niej lepiej, ważne parytety i żeby 50% obsady stanowiły kobiety.
    Poprawność polityczna, blee