Po sezonie "Spartakusa": Ile jest zemsty w zemście?

Fot. Starz
Fot. Starz

Oczekiwanie na kontynuację historii z 1. sezonu "Spartakausa" była bardzo długie. Czy "Spartakus: Zemsta" spełnia oczekiwania? Cóż, zawartość zemsty w zemście jest niewielka.

Od razu przyznam się, że bardzo polubiłem "Spartakusa". "Krew i piach" nie miał oczywiście nic wspólnego z realizmem, z prawdą historyczną czy też ze zdrowym rozsądkiem, ale serial wypracował swój specyficzny, trudny do podrobienia styl. Mieszanka brutalności, erotyki, stylizowana na szekspirowską, pełną rozmachu historię, na dodatek przedstawiona w komiksowej stylizacji, nawiązującej nieco do "Sin City" i "300" odniosła spory sukces. Oczywiście, padały pod adresem "Spartakusa" oskarżenia, że jest to ucieleśnienie przerostu formy nad treścią. Ale ten postmodernistyczny kicz po prostu dobrze się oglądało. Pierwszy "Spartakus" miał w sobie jakąś mroczną energię, która powodowała, że serial trudno było zapomnieć. Tak samo było z prequelem "Bogowie Areny".

Nad sezonem drugim unosiło się jedno podstawowe pytanie. Czy po śmierci Andy'ego Whitfielda Liam McIntyre jest w stanie jednocześnie stworzyć własną postać, a z drugiej strony zaspokoić oczekiwania fanów pierwszej części? Teraz, po jego zakończeniu moim zdaniem sprawa jest jest jasna: McIntyre jest dużo słabszy jako Spartakus niż jego nieodżałowany poprzednik. Nie ma w sobie tej charyzmy, która powodowała że ostatnia scena pierwszego sezonu, w której Spartakus krzyczy, że Rzym jeszcze zadrży, robiła tak duże wrażenie. McIntyre, mimo że w prawie każdym odcinku ma wpisane mobilizujące buntowników przemówienie, sprawia przez cały sezon wrażenie nieco pogubionego. Nie widać po nim, że jest liderem powstania. Widać za to, że w scenariuszu miał nim być.

"Spartakus" ma też inne wady. Początek sezonu pod względem scenariusza jest tragiczny. Aż do odcinka piątego, dłużyzny są niemiłosierne, a od dialogów bolą po prostu zęby. Twórcy "Spartakusa" w "Zemście" wielokrotnie przekraczali granice nadęcia w dialogach, które wygłaszały postacie. To raziło przez cały sezon. "Zemsta" jest po prostu słabo napisana.

Kolejna wadą "Zemsty" jest brak wyraźnych antagonistów. Pretor Glaber (w tej roli miałki Craig Parker) nie ma w sobie nic z przebiegłości i uroku Batiatusa. A intrygi między jego żoną a Lukrecją, która pojawia się niespodziewanie w drugim sezonie, cudownie ocalana z rzezi, są wtórne i mało ciekawe. W ogóle po stronie "rzymskiej" wątki polityczne zawodzą, przynajmniej w porównaniu do pierwszego sezonu.

"Zemsta" nadal jest jednak świetnie zrobionym, mocno wystylizowanym (dla niektórych aż za bardzo) serialem. Czego więc brakuje? Otóż twórcom nie udało się odtworzyć napięcia i tej tajemniczej energii, którą miał pierwszy sezon. Teoretycznie buntownicy walczą o przetrwanie, ale widać to w tylko kilku momentach. Te momenty - np. walka na arenie w "Libertus" czy rajd do kopalni w "The Greater Good" albo finałowe sceny bitewne - powodują, że "Zemsta" nie jest totalną klapą. Ale też nie ma w niej emocji. Nie widać za bardzo - co paradoksalne - dążenia bohaterów do zemsty. Zwłaszcza Spartakusa, który powinien być motorem i siłą sprawczą całej tej historii.

Drugi sezon mógłby być czymś znacznie lepszym. To oczywiste, że nikt nie mógł zastąpić Whitfielda. W teorii odtworzono wszystkie rzeczy, które zapewniły sukces pierwszej części i wymuszonemu okolicznościami zewnętrznymi prequelowi. Ale czegoś wyraźnie zabrakło. Dlatego też z niepokojem oczekuję kolejnego sezonu "Spartakusa". Jeśli serial nie odnajdzie drugiego oddechu, stanie się tylko i wyłącznie własną karykaturą.

, , , , ,

Komentarze

  1. reaktor pisze:

    Może mi ktoś powiedzieć czy tekst zawiera spoilery, bo jestem dopiero na 6 odcinku ;)

  2. E_S_O_L pisze:

    "moim zdaniem sprawa jest jest jasna"

    "Spartacusa" oglądam i lubie. Nie mam zamiaru sie nad nim rozpisywać, bo traktuje ten serial czysto rozrywkowo i dobrze się przy tym bawie. Odczuwałem w pewnych momentach napięcie, a wątki jak dla mnie w niczym nie były gorsze od tych z pierwszej odsłony w przeciwieństwie do Autora tekstu. Wydaje mi się, że może oczekiwania były zbyt duże? Serial w niczym się nie zmienił pierwszy sezon ma taki sam poziom jak drugi, serial i jego formuła może się po prostu znudziła. Napisałeś, że serial nie ma nic wspólnego z prawdą historyczną. Fakty wyglądają tak, że serial opowiada o powstaniu Spartakusa o, którym niewiele wiemy, a autentycznych zapisków jest zaledwie kilka więc twórcy nie zrobili żadnego błędu, że rozbudowali wszystko w "fikcyjne" wydarzenia. I tak właściwie to nie wiem o co chodzi z tymi dialogami, że są tragiczne, a jakie były w pierwszym sezonie, bo moim zdaniem na takim samym patetycznym poziomie.

    • E_S_O_L pisze:

      Dodam jeszcze, że "Spartacus" zawsze będzie miał wielu fanów i będzie się go dobrze oglądało ponieważ jest to miła odskocznia od wszystkich seriali "na jedno kopyto" o doktorach, prawnikach, mordercach i gospodyniach domowych.

      • Marta pisze:

        Ja nie jestem tego w stanie oglądać w ogóle. Totalna sieczka, fatalnie napisany scenariusz, okropne dialogi (w zasadzie monologi), nieznośny patos. Serial ma fajne zdjęcia, ale nie da się ukryć, że jest to zerżnięte z "300" - i sorry, wolę oryginał.

        Zdecydowanie wolę prawników takich jak w "The Good Wife", morderców takich jak w... (wstawić cokolwiek, nawet "Dextera") i gospodynie domowe jak w "Revenge".

  3. Siepu pisze:

    Trudny do podrobienia styl? Przecież ten styl to jedna wielka podróbka a może raczej synteza klimatu okrucieństwa przeplatanego erotyką, które zaserwowali nam już lata temu autorzy "Rzymu" i stylistyki z "300". Oczywiście nic w tym zdrożnego, ów zabieg nader umiejętnie został zastosowany w "Spartakusie" ale nie przesadzajmy z tą oryginalnością. Nie wiem natomiast co wspólnego ma omawiany serial z "Sin City", prócz faktu, że wymieniony film jest na podstawie komiksu, którego autorem jest tak jak w przypadku "300" Frank Miller.

    Co do pogubionego Spartakusa, cóż może wyszło to autorom serialu nieświadomie ale popatrzmy, Spartakus wyzwala pewną grupę ludzi, którzy z racji samego uczestnictwa w powstaniu odgórnie skazani są na śmierć w razie schwytania. Spartakus odzyskał wolność swoją jak i pozostałych niewolników ale co dalej? Na jego barkach spoczywała odpowiedzialność za ich los a po opuszczeniu murów przybytku Batiatusa nie mógł im za wiele zaoferować.

  4. czesiu pisze:

    z tego o widze wymienilas Maeta raczej kobiece seriale to sie nie dziwie czemu SPARTAKUS NIE PRZYPADL CI DO GUSTU...........ale mi tez jakos on nie kreci wystarczy ze Rzym na sile poogladalem 300 tez i jakos mnie to nie zaciekawilo tylko przemoc do przesady i ostry sex.......prawie jakok jakis pornol

  5. serialowy_maniak pisze:

    czesiu rzym był nieporównywalnie lepszy od spartacusa pod względem merytorycznym, to był baaardzo dobry serial :) Co do spartacusa to popieram ESOL'a, chyba recenzent pokładał w tym zbyt duże nadzieje :) Mi się bardzo dobrze oglądało - faktycznie sezon zaczął się marnie, pierwsze kilka odcinków było kiepskich ale później coraz lepiej i dla mnie finał rewelacyjny!!! lepszy niż w 1 sezonie. Finał jeden z najlepszych pośród season finale w tym roku jak dla mnie :) Glaber nie był wcale taką ciotką, lubiłem tą rolę. Nic nie zmieni faktu że to zwykła eroto-sieczka, ale ogląda się bardzo fajnie. Patetyczne teksty były faktycznie lekko irytujące, ale w takim stylu w tamtych czasach się wypowiadano, o ile się nie mylę.

  6. Yankees pisze:

    nie wiem jak wy ale ja sie nie moge doczekac nastepnego sezonu

Dodaj komentarz

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>