Hity tygodnia: "30 Rock", "House of Cards", "Girls", "Happy Endings", "Shameless"

"30 Rock" (7x12-13 - "Hogckock" i "Last Lunch")

"30 Rock" (Fot. NBC)
"30 Rock" (Fot. NBC)

Paweł Rybicki: Wspaniały finał finałów, zabawny i świeży, jak by to był dopiero pilot - a nie koniec siedmiu sezonów. Nasza ekipa wariatów z NBC zostaje zmuszona (przez dyrektora Kennetha) do stworzenia ostatniego odcinka programu "TGS". Mimo pożegnań, w ostatnim odcinku nie grozi nam patos lub przesadna łzawość. Zarazem jednak widz może poczuć prawdziwe emocje bijącego z postaci. Więcej o finale "30 Rock" przeczytacie w mojej recenzji.

Marta Wawrzyn: Łzawości w sensie dosłownym nie ma, ale przyznać się: kto płakał? Finał "30 Rock" jest nie tylko perfekcyjnie napisany, wypełniony po brzegi świetnymi gagami i tekstami, które można cytować bez końca, ale też perfidnie odwołuje się do naszych największych sentymentów związanych z tym serialem. Czy to normalne, popłakać się, bo bohaterowie poszli do klubu ze striptizem? W tym przypadku zdecydowanie tak!

A poza tym... ta scena! Ta cudowna, cudowna scena, która sprawia, że chcę znów obejrzeć "30 Rock" od początku. OK, może przez te siedem lat było parę słabszych momentów, może nie każdy sezon był tak samo wspaniały jak dwa, trzy pierwsze - ale umówmy się: nawet słabsze "30 Rock" jest lepsze od większości emitowanych komedii. Ten serial to telewizja w najlepszym wydaniu, a żegnanie go jest po prostu straszne.

, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Komentarze

  1. MK pisze:

    Ja mam mieszane uczucia do HE. Owszem, odcinek sam w sobie świetny, ale w kontekście wszystkich poprzednich niemożliwe jest, żeby Alex wpadła na coś takiego ;)

  2. Paula pisze:

    A gdzie Glee kochani? Uważam że w tym tygodniu zdecydowanie zasłużyło na miejsce. To był DOBRY, mocny odcinek na który opłacało się czekać od początku 4 sezonu. Zdecydowanie cofam to co napisałam tydzień temu. Glee po prostu jest nie do odkochania się ;) Poezja.

    • Rybitzky pisze:

      Słabeee... Ciekawy wątek afery dopingowej załtwili w pierwszych 30 sekundach, a potem była jakaś telenowela.

      • Anonim pisze:

        Jeśli twoim zdaniem Glee z tego tygodnia było slabeee, to już niema nadziei dla tego serialu.
        No ale na szczęście nie wszyscy tak uważają, a większość wręcz przeciwnie

      • Marta pisze:

        Nie no, nie był aż tak słaby, miał sporo zabawnych momentów, a początek, z parodią Miki Brzezinski, mnie rozłożył na łopatki. Ale za dużo było piszczenia o miłości w wykonaniu nowych bohaterów, których imion nie chcę pamiętać, żeby miało mi się to całościowo podobać.

      • Paula pisze:

        Zupełnie się z Tobą nie zgadzam. W tamtym tygodniu chciałam już sobie odpuścić Glee, ale w tym tygodniu męczarnie ubiegłego tygodnia mi to wynagrodziły. Ale każdy szuka w serialach czegoś innego :)

  3. punia_patton pisze:

    Też uwielbiam The Good Wife, a najbardziej absolutnie fenomenalne epizody Carrie Preston i Michaela J. Foxa. I kompletnie nie przyjmuję do wiadomości, że istnieje jakiekolwiek ryzyko, by CBS ten serial skasowało. Przecież jest w świetnej formie!

  4. Lara Notsil pisze:

    Pani kochana Marto. Me serce krwawi na samą myśl o Ellen May! Szkoda mi dziewczyny jakby była moją córka i przyjaciółką w jednym. Dobre dziewcze, z dobry sercem urodzona i żyjąca nie w tym momencie co trzeba. Zawsze jak na nią patrzę i widzę tę zrezygnowane oczy pełne nadziei przypomina isę mi utwór Depeche Mode - Wrong

    • dako pisze:

      los Ellen May wydaje się przesądzony bo Colton jej nie popuści ale kto wie w końcu ze strzelbą umie sobie radzić...

    • Marta pisze:

      Akurat co do Coltona nie do końca się zgadzam. Wyglądał na mocno wstrząśniętego, kiedy do niego zadzwonili. Może i on rozumie, że trzeba ją zabić, ale wyraźnie nie chce tego zrobić. Różnie to się może skończyć w jego przypadku. Natomiast jej los też wydaje mi się przesądzony tak czy owak.

      • dako pisze:

        może był wstrząśnięty bo nigdy nie zabił kobiety albo ją zwyczajnie polubił bo że nie ma problemu z pozbawieniem kogoś życia widzieliśmy w pierwszym odcinku.

      • piernik pisze:

        No własnie, Coltonem wyrażnie targały wyrzuty sumienia i wątpliwości. Aż musiał sie zaciągnąć jakimś prochem, by dodać sobie animuszu. Mimo że nie sprawiało mu klopotu zabicie jakiegoś zupełnie nieznanego dealera czy innej szumowiny, to chyba nie koniecznie tak łatwo przyjdzie zabicie bogu ducha winnej prostej, dobrej dziewuchy, która zna. Może dla niego, jako żołnierza, równica jest taka jak między przypadkowym wrogiem, a poznanym cywilem? Ten pierwszy jest zdehumanizowany, w tym drugim widzi człowieka.

  5. madeline pisze:

    Ciężko uwierzyć w to, że "Żona idealna" może być wgl na liście zagrożonych seriali....mało jest tak świetnie napisanych i zagranych seriali.

Dodaj komentarz

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>