Kity tygodnia: "Scream Queens", "Minority Report", "Limitless", "Heroes Reborn"

1 2 3 4 5 6 7

"Minority Report" - sezon 1, odcinek 1 ("Pilot")

"Minority Report" (Fot. FOX)

"Minority Report" (Fot. FOX)


Mateusz Piesowicz: Jak przemienić klimatyczne science fiction w plastikowy futurystyczny procedural? Wystarczy kilka prostych kroków. Po pierwsze, zamień chłodną, odpychającą wizję świata przyszłości na kolorową, ociekającą kiczem i banałem. Po drugie, pozbądź się charyzmatycznych bohaterów i zastąp ich postaciami, których imion nie sposób zapamiętać podczas oglądania. Po trzecie, intrygującą i skłaniającą do zadawania pytań fabułę przemiel przez proceduralne sito, a kwestie dotyczące moralności wsadź w usta bohaterów, by widz przypadkiem nie musiał używać mózgownicy.

Nie zapomnij o dodaniu na koniec tajemnicy i sugestii romansu między głównymi bohaterami. Całość podepnij pod znany tytuł i żeruj na jego popularności, dopóki widzowie nie zorientują się, jaki kit im wciskasz.

Marta Wawrzyn: W tym przypadku zorientowali się jeszcze przed premierą, sądząc po oglądalności. Najbardziej mi szkoda Meagan Goode, która biega w obcisłych wdziankach, bo ktoś ją najwyraźniej uznał za obiekt seksualny - a nie dobrą aktorkę, którą jest. Ten serial to fabularna bieda z nędzą, tacy aktorzy jak ona powinni trzymać się od tego z daleka.

Bartosz Wieremiej: W pilocie "Minority Report" udało się zmasakrować materiał źródłowy na niespotykaną skalę. Nie tylko nie zostało nic z atmosfery, jaka towarzyszyła nam przez cały film Spielberga. Nie tylko grono interesujących bohaterów tak z wersji filmowej, jak i z opowiadania Philipa K. Dicka zastąpiono grupą wybitnie nieciekawych person oraz popsuto te postacie, które znaliśmy już z filmu. Najgorsze jest to, że pozwolono, aby działania i motywacje Dasha (Stark Sands) przeczyły wszystkiemu, co kojarzy się z "Raportem mniejszości".

To po prostu straszne, że przesunięcie akcji o dekadę spowodowało, iż ze znanego nam świata, którego filmowa wizja przetrwała próbę czasu, nie zostało zupełnie nic. To równie przerażające, że ktokolwiek z twórców pomyślał, iż dobrym pomysłem będzie zaludnienie tej wykastrowanej rzeczywistości dwuwymiarowymi postaciami znanymi z setek produkcji z policjantami w rolach głównych. To z kolei niesamowite, że wystarczą 43 minuty, aby tak zirytować widza swoją wadliwą kontynuacją bardzo dobrego filmu.

Nic nie uratuje "Minority Report". Po prostu nic.

1 2 3 4 5 6 7
REKLAMA