15 moich ulubionych serialowych antybohaterów

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15

Elizabeth i Philip Jenningsowie (Keri Russell i Matthew Rhys) - "The Americans"

"The Americans" (Fot. FX)

"The Americans" (Fot. FX)


Oglądanie "The Americans" teoretycznie powinno być ciężkim przeżyciem i dla Amerykanów, i dla nas Polaków, narodu, który w latach 80. Rosja trzymała przecież pod butem. A jednak nie jest. Para głównych bohaterów - małżeństwo radzieckich szpiegów bawiące się w dom na przedmieściu w Waszyngtonie i co jakiś czas mordujące jakiegoś wroga Matuszki Rosji - z miejsca budzi sympatię i coś na kształt podziwu.

Nie chcemy, żeby ktoś ich nakrył i wsadził za kratki - choć nikt nie może mieć wątpliwości, że to przecież mordercy - nie chcemy też, żeby coś złego przytrafiło się im dzieciom. Im głębiej wnikamy w życie rodzinne Jenningsów, tym bardziej stają się oni bliscy. Philipem targa mnóstwo wątpliwości natury nie tylko etycznej, ale i, nazwijmy to, praktycznej - czyli pyta co jakiś czas, czy aby na pewno zwalczanie Ameryki ma sens, skoro jedyne, czego życzy swoim dzieciom, to żeby właśnie tutaj zbudowały swoje życie - zaś Elizabeth jest dużo bardziej zasadnicza.

To fantastycznie napisane postacie, a scenarzyści dobrze wiedzą, w którym momencie pociągnąć za który sznurek. Efekt? Chcąc nie chcąc, kibicujemy parze radzieckich szpiegów, którzy gdzieś pomiędzy rodzinnym grillem a pracą w biurze podróży znajdują czas na mordowanie niewinnych ludzi.

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15
REKLAMA