12 najlepszych jesiennych zaskoczeń z ostatnich lat (i co się z tymi serialami stało)

"Jane the Virgin" (Fot. CW)

0
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

"Arrow"

"Arrow" (Fot. CW)

"Arrow" (Fot. CW)


Pamiętacie jeszcze te, wcale przecież nie tak odległe czasy, gdy komiksowe seriale będące efektem współpracy DC z CW oglądało się z przyjemnością? Dziś wydaje się to tylko bardzo mglistym wspomnieniem, ale jeszcze cztery lata temu, gdy w jesiennej ramówce pojawił się "Arrow" - zapoczątkowując modę na superbohaterów w TV - nikt nie mógł przypuszczać, że w kolejnych odsłonach serial o zakapturzonym łuczniku będzie stawał się coraz większym pośmiewiskiem.

Choć trudno powiedzieć, by "Arrow" kiedykolwiek był czymś więcej, niż tylko przyzwoitą rozrywką, to nie można było czynić mu z tego powodu wyrzutów. Bo w swoich początkach ten serial wywiązywał się z roli cotygodniowego guilty pleasure więcej niż dobrze. Był wypakowany akcją (wtedy jeszcze nie powtarzaną do znudzenia i całkiem ładnie się prezentującą), Stephen Amell również miał przypakowane to i owo, co zapewniło mu przychylność damskiej części widowni, a i intryga, choć standardowa, prezentowała się zgrabnie. Główny bohater pozbawiony moralnych wątpliwości i po prostu rozprawiający się z bandytami też robił swoje. Ten poziom udawało się przez jakiś czas utrzymać, czasem nawet nieco go podnosić, w czym pomagał nieskomplikowany charakter całej produkcji – wydawało się, że w takiej formie komiksowe seriale mają rację bytu w telewizji ogólnodostępnej.

Z czasem jednak twórcy, nie wiedzieć czemu, uznali, że bohatera trzeba wyposażyć w rozterki, dodać mu do towarzystwa całą zgraję zamaskowanych towarzyszy i udawać, że jest się czymś więcej. Brak oryginalnych pomysłów i charyzmatycznych przeciwników także odbił się na jakości, a "Arrow" mniej więcej od 3. sezonu zaczął spadać lotem koszącym, przed rokiem praktycznie sięgając dna. Wady, na które wcześniej przymykało się oko, stały się nieznośne – sztuczność, powtarzalność, kiepskie aktorstwo i koszmarna nuda praktycznie zabiły serial. Produkcja, która zapewniała przyjemne 40 minut przed ekranem, stała się karykaturą, z której nawet śmiać się już nie chciało. Dzisiaj męczy nas już w 5. odsłonie, ponoć nawet nieco lepszej niż poprzednia, ale czy komuś chce się to jeszcze w ogóle sprawdzać? [Mateusz Piesowicz]

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12