Nasz top 10: Najlepsze seriale stycznia 2017

"Tabu" (Fot. BBC)

0
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10

5. "Pustkowie" (nowość na liście)


"Pustkowie" (Fot. HBO)

"Pustkowie" (Fot. HBO)


Kryminał bez makijażu - tak określił "Pustkowie" w swojej recenzji Mateusz. I myślę, że nie dało się lepiej opisać w trzech słowach wyjątkowości tej klimatycznej czeskiej produkcji HBO, która niby czerpie ze schematów obecnych w wielu telewizyjnych kryminałach, ale jednocześnie w niczym nie przypomina ani seriali skandynawskich, ani brytyjskich, ani tym bardziej amerykańskich.

Rzeczywistość tutaj jest naprawdę lokalna - "Pustkowie" to opowieść nie tyle o nastoletniej dziewczynie, którą mógł, ale nie musiał spotkać los Laury Palmer, co o brzydkim czeskim miasteczku przy granicy z Polską, którego mieszkańcy pogrążają się w, nie tylko ekonomicznej, beznadziei. Kiedy w miejscowości pojawiają się przedstawiciele kompanii wydobywczej, którzy właśnie tutaj chcą otworzyć kolejną kopalnię, zrównując przy okazji wszystko z ziemią, dla tych ludzi to jak dar od niebios. Ale czy rzeczywiście?

"Pustkowie" świetnie łączy wątki polityczno-społeczne z intrygą kryminalną, w którego centrum znajduje się zaginiona córka starosty Hany Sikorovej (Zuzana Stivinova). I choć scenariusz jest dobrze napisany i wystarczająco wciągający, by 8 odcinków pochłonąć w kilka wieczorów, serial czyni wyjątkowym oprawa wizualna. "Pustkowie" traktuje brzydotę po wirtuozersku, czyniąc z niej główny atut serialu, a jednocześnie nie przekraczając tej cienkiej granicy, poza którą stałoby się to sztuczne. Serialowa Pustina jest więc w tym samym stopniu przedsionkiem piekła, co czeskim odpowiednikiem polskich miasteczek z okropnymi blokami, wysokim bezrobociem i wszechogarniającą szarością. A jeśli ją porównać z naszymi Dobrowicami z "Belfra", to staje się też najlepszym dowodem na to, że Czesi są znacznie bardziej zaawansowani serialowo niż my. [Marta Wawrzyn]

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10