Które seriale warto oglądać? Oceniamy kwietniowe nowości

"Dear White People" (Fot. Netflix)

0
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

"Famous in Love"

Wystarczy znać właściwie tylko dwa fakty na temat "Famous in Love", by mieć pełen obraz tego, jaki to serial. Pierwszy – to produkcja stacji Freeform. Drugi – odpowiada za nią Marlene King, twórczyni "Pretty Little Liars". Jeśli kogoś z Was te informacje zachęcają do obejrzenia, to może śmiało zasiadać przed ekranem, nie powinien być rozczarowany tym, co zobaczy. Cała reszta jednak lepiej niech się trzyma z dala.

Jasne, że trudno było się po "Famous in Love" spodziewać cudów ­– to wszak młodzieżowa produkcja z gatunku tych, które ambicje chowają głęboko do kieszeni. Mimo wszystko jakieś oczekiwania miałem, ot, choćby na bezmyślną rozrywkę, przy której czas minie szybko i bezboleśnie. Ani jeden, ani drugi warunek nie został spełniony. Każda minuta w towarzystwie serialu dłużyła się niemiłosiernie, a ja miałem wrażenie, że podczas tej męczarni słyszę rozpaczliwe krzyki moich własnych, umierających szarych komórek.

Te wyrażały bowiem gwałtowny sprzeciw wobec oglądania serialu, w którym koszmarnie wygląda wszystko – od scenariusza począwszy, na aktorstwie (zdecydowanie za duże słowo) skończywszy. Historia, oparta na książce Rebeki Serle, jest prosta jak konstrukcja cepa: oto główna bohaterka, Paige Townsen (w tej roli Bella Thorne, gwiazdka rodem z Disney Channel), otrzymuje ni stąd, ni zowąd główną rolę w hollywoodzkim blockbusterze. Od tej chwili życie prostej studentki zostaje oczywiście odwrócone do góry nogami, a ona sama przekonuje się na własnej skórze, jak brutalny jest świat celebrytów.

My za to możemy obserwować modelowy przykład serialu zrobionego bez choćby krztyny polotu. Bohaterów tu sporo, wszyscy kłamią, romansują ze sobą nawzajem i oczywiście mają całe mnóstwo sekretów, ale życia w tym za grosz. Wtórność wypełza z każdego kąta, a serial nie broni się nawet zwykłymi emocjami, bo nie sposób się tu z kimkolwiek identyfikować. Plastikowe postaci żyją więc sobie w plastikowym świecie, a ja nagle zaczynam doceniać inne tego typu produkcje, jak choćby "The Arrangment" z zeszłego miesiąca. Jak widać, nigdy nie jest tak źle, by nie mogło być gorzej. [Mateusz Piesowicz]

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12