Nasz top 10: Najlepsze seriale stycznia 2018

"The End of the F***ing World" (Fot. Channel 4)

0
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10

5. "One Day at a Time" (powrót na listę)

"One Day at a Time" (Fot. Netflix)

"One Day at a Time" (Fot. Netflix)


Kręcone kilkoma kamerami sitcomy ze śmiechem publiczności nie należą do ulubieńców Serialowej, ale "One Day at a Time" podbił nas rok temu całkowicie. A potem było 12 miesięcy męczącego czekania. Ale warto było, bo drugą serię "One Day at a Time" pochłania się w jeden dzień i trudno sobie rozsądnie dawkować tę netfliksową perełkę. Kubańsko-amerykańska rodzina wróciła i jest w jeszcze lepszej formie niż w poprzednim sezonie.

W tym roku serial kontynuuje to, co było w nim już wcześniej dobre, ale dodatkowo uczy się na własnych błędach. Dostajemy więc mniej typowo sitcomowych fabuł, za to więcej wątków rozciągniętych na kilka odcinków. Jeszcze mocniejszy akcent zostaje położony na kwestie tożsamości, zarówno tej związanej z orientacją seksualną (wątek Eleny nieakceptowanej przez ojca i przeżywającej pierwsze zauroczenia), jak i tej dotyczącej narodowej przynależności (starania Lydii i Schneidera o amerykańskie obywatelstwo). Do tego dochodzi fenomenalny odcinek "Hello, Penelope", czyli jeden z najlepszych w popkulturze portretów życia z depresją.

Komedia Glorii Calderon Kellet i Mike'a Royce'a świetnie łączy kwestie społeczne z problemami łatwych do polubienia postaci, przez co nie wypada niczym propagandowa pogadanka, a daje mocno do myślenia. Powaga tematów wywołujących silne emocje nie jest jednak przytłaczająca, bo "One Day at a Time" wciąż pozostaje przezabawną rodziną komedią, doskonale zagraną i dokładnie przemyślaną. Dzięki temu przekonuje nawet wtedy, gdy wkracza w nieco bardziej sentymentalne rejony. Przy dobrym scenariuszu, świetnej obsadzie i tak pozytywnej energii wszystko się tu świetnie broni. [Kamila Czaja]

oneday456

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10