Serialowe hity i kity - nasze podsumowanie tygodnia

"Jessica Jones" (Fot. Netflix)

1 2 3 4 5 6 7 8

HIT TYGODNIA: Koniec miłości, czyli finałowy sezon "Love"

"Love" (Fot. Netflix)

"Love" (Fot. Netflix)


O finałowym sezonie "Love" będę jeszcze pisać, a tymczasem powiem tylko tyle: spędziłam z tym serialem cały weekend i naprawdę mi żal go żegnać. Zwłaszcza teraz, kiedy Mickey (Gillian Jacobs) i Gus (Paul Rust) dojrzeli nie tylko jako para, ale i ludzie, wyprowadzając na prostą sporo spraw, które w poprzednich sezonach przypominały jeden wielki bałagan. Dodatkowo ten sezon ujawnił sporo nowych informacji na ich temat, tak że aż chciałoby się, aby zostali z nami jeszcze chwilę i abyśmy jeszcze chwilę ich podglądali, bogatsi o tę wiedzę.

Z obojgiem działy się przez ten sezon ciekawe rzeczy, a dla mnie najbardziej zaskakujące okazało się to, jak dojrzała potrafi być Mickey i jak niedojrzały potrafi być Gus. I nawet nie chodzi o odwrócenie ról, po prostu oboje stali się trochę mniej postaciami z serialu, a trochę bardziej ludźmi. Bardzo ludzkimi ludźmi, których życie to jeden wielki chaos, co wreszcie jest w stanie przyznać nie tylko ona, ale także i on. Z prostotą, naturalnością i bez cienia pozerstwa.

Obok "You're the Worst", "Love" było dla mnie najlepszym, najbardziej autentycznym komediodramatem o współczesnych związkach. Takim, w którym można przejrzeć się jak w lustrze - zobaczyć własne problemy, te prawdziwe i wydumane, zmierzyć się z własnymi frustracjami i zrozumieć coś na swój temat. Było też całkiem trafnym portretem Hollywood jako miejsca, gdzie na jedną osobę, której udało się wybić, przypadają tysiące zwykłych ludzi, prowadzących zwykłe życie, jak Gus i Mickey. Szkoda, że Netflix nie ma litości dla takich seriali, bo "Love" aż się prosi o jeszcze jeden sezon. [Marta Wawrzyn]

1 2 3 4 5 6 7 8
REKLAMA