Kultowe seriale HBO, które warto zobaczyć w HBO GO

"Sześć stóp pod ziemią" (Fot. HBO)

0
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

"Deadwood"

"Deadwood" (Fot. HBO)

"Deadwood" (Fot. HBO)


O ile David Simon w pięciu sezonach "The Wire" zdążył zmieścić wszystko co chciał, o tyle "Deadwood" to jeden z tych seriali HBO, które pokazują, jak ciężko było twórcom telewizji jakościowej w czasach, kiedy publika wolała seriale stacji ogólnodostępnych. Ambitna produkcja Davida Milcha przetrwała tylko trzy sezony (w latach 2004-2007) i właściwego zakończenia doczeka się prawdopodobnie dopiero w przyszłym roku, kiedy pojawi się film. W międzyczasie zaś okupowała i wciąż okupuje listy seriali przedwcześnie skasowanych.

A okupuje je z prostego powodu: bo to jedna z najlepszych rzeczy, jakie HBO kiedykolwiek stworzyło. Krwawa, brutalna, realistyczna opowieść o Dzikim Zachodzie, oparta na faktach i mieszająca rzeczywistość z fikcją. Dorosły serialowy western w najlepszym wydaniu. Historia mocna, wciągająca jak diabli, z wspaniale napisanymi dialogami, niezapomnianymi występami aktorskimi, zrobionymi na bogato kostiumami i przede wszystkim, nakręcona w "prawdziwym" miasteczku, zbudowanym od zera przez HBO.

Akcja serialu dzieje się w tytułowym Deadwood, wyjętym spod prawa miasteczku, które powstało w latach 70. XIX wieku w Dakocie Południowej, na terenie bezprawnie odebranym rdzennym Amerykanom, po tym jak w pobliżu znaleziono złoto. Efektem tego odkrycia był szybki napływ ludzi, którzy szukali przygód i łatwego zarobku, a także uciekali przed organami ścigania. Do miasteczka zaczęli zjeżdżać się sławni rewolwerowcy, jak Dziki Bill i Calamity Jane, szybko powstał pierwszy dom publiczny i całe mnóstwo różnych biznesów, odpowiadających na podstawowe zapotrzebowania.

I właśnie o tym jest ten serial - o brutalnym, dalekim od tego z książek przygodowych codziennym życiu na Dzikim Zachodzie. O ludziach, dla których morderstwo jest codziennością, a jednak nie można ich ocenić jako jednoznacznie złych. O codzienności spędzanej w strefach moralnych szarości, o przetrwaniu na krańcu cywilizacji i tworzeniu czegoś z totalnego chaosu.

We wspaniałej obsadzie "Deadwood" znajdowali się m.in. Timothy Olyphant jako szeryf Seth Bullock, Ian McShane jako właściciel domu uciech Al Swearengen, Molly Parker jako Alma Garret, Kim Dickens jako Joanie Stubbs, Keith Carradine jako Dziki Bill i Robin Weigert jako Calamity Jane. Wiele z tych postaci znacie z opowieści o Dzikim Zachodzie, niektórzy noszą trochę inne nazwiska, inni są wymyśleni od zera.

Ale tak naprawdę żeby skusić się na HBO-wski western, wystarczy wiedzieć jedno: Ian McShane stworzył tutaj jednego postać z najciekawszych, najbarwniejszych antybohaterów w historii telewizji. "Deadwood" to w dużej mierze jego Al Swearengen, którego szorstkiemu urokowi i kwiecistym mowom bardzo trudno się oprzeć. [Marta Wawrzyn]

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12