Nasz top 10: Najlepsze seriale września 2018

"BoJack Horseman" (Fot. Netflix)

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10

4. "Better Call Saul" (spadek z 2. miejsca)

"Better Call Saul" (Fot. AMC)

"Better Call Saul" (Fot. AMC)

Poprzednim razem miejsce drugie, tym razem czwarte (kwestia większej niż sierpniowa konkurencji), a za miesiąc, jesteśmy przekonani, znów będzie ścisła czołówka. Bo "Better Call Saul" już dawno przestało być ciekawostką dla stęsknionych fanów "Breaking Bad". To jeden z najlepszych współczesnych dramatów telewizyjnych, który regularnie potwierdza swoją klasę.

Wrzesień zaczął jednak od ukłonu w stronę fanów serialu-matki, zabierając nas do czasów, gdy Saul Goodman w pośpiechu kończył prawniczą karierę. I choć była to tyleż nieoczekiwana, co bardzo sympatyczna podróż w przyszłość (lub przeszłość – zależy, jak na to patrzycie), ważniejsze rzeczy działy się tu i teraz.

Widzieliśmy zatem, jak Jimmy wrócił do starych nawyków, wchodząc w skórę sprzedawcy telefonów; ekipa niemieckich robotników rozpoczęła pracę nad znajomym laboratorium pod czujnym okiem Mike'a; a Kim poczuła dreszczyk emocji towarzyszący skomplikowanym przekrętom. Pojawił się też niejaki Lalo (Tony Dalton), sprowadzając nowe kłopoty na głowę Nacho.

Na nudę nie mogliśmy więc narzekać, choć czuć było, że wszystko jest tylko etapem przygotowań pod coś większego. Cóż, życzylibyśmy sobie, żeby w każdym serialu środkowe odcinki sezonu stały na takim poziomie jak tutaj. Tym bardziej że na ich ukoronowanie dostaliśmy "Coushattę", czyli godzinę w przeciągu której Jimmy i Kim stworzyli istne arcydzieło, robiąc z Huella (Lavell Crawford) wzorowego parafianina i chroniąc go przed odsiadką. Cudo! [Mateusz Piesowicz]

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10
REKLAMA