Nasze podsumowanie tygodnia – dziś same hity!

"Ślepnąc od świateł" (Fot. HBO)

0
1 2 3 4 5 6

HIT TYGODNIA: "Crazy Ex-Girlfriend" i doradztwo zawodowe

"Crazy Ex-Girlfriend" (Fot. CW)

"Crazy Ex-Girlfriend" (Fot. CW)

Zawód prawniczki od początku wydawał się kluczową częścią tożsamości Rebeki. Bohaterka mnóstwo razy powtórzyła, że przynajmniej jest dobra w swojej pracy. W efekcie wszyscy nabrali się na to, że o ile wywrócić można w jej życiu wszystko, tak chociaż jej profesja okaże się stabilna. Tymczasem wystarczył świetny montaż scen z poprzednich odcinków, by uświadomić widzowi, że wybór kariery przez pannę Bunch niekoniecznie był słuszną decyzją. Sama Rebecca trochę dłużej dochodziła do takiego wniosku.

"I'm On My Own Path" zapowiadało się na powtórkę destrukcyjnych zachować Rebeki wobec trudnego wyboru. I faktycznie: gwałtowne ucieczki, nieprzemyślane decyzje i oszukiwanie samej siebie to stare nawyki, których bohaterka jeszcze do końca nie wypleniła. Najnowszy odcinek "Crazy Ex-Girlfriend" wyróżnia jednak to, że mimo wszystko następuje przełom. O ile Jim (Burl Moseley) ostatecznie nie posłuchał własnych świetnie zrymowanych rad z piosenki "Don't Be A Lawyer", o tyle Rebecca przemyślała wreszcie swoją drogę zawodową i znalazła w sobie odwagę, by coś zmienić.

Co jeszcze bardziej zaskakujące, pozytywny wpływ na bohaterkę miał Josh. Dostaliśmy nie tylko ważną, wpisaną w odcinek jakby mimochodem rozmowę, w której Rebecca przeprasza Josha, ale też cały szereg scen, w których widzimy, jak bardzo dojrzał ten pozornie wieczny dzieciak. Nie wiem, czy kiedykolwiek wcześniej tak dobrze oglądało się Josha jak wtedy, gdy odkrywał, że nie chce być traktowany "ani jako koncept, ani jako przedmiot". Teraz przydałaby się jeszcze terapia Nathaniela, ten bowiem zachowywał się niedojrzale nawet jak na siebie. Końcowe olśnienie to jeszcze za mało, by ta postać wróciła do łask.

Niezmiennie łatwo natomiast uwielbiać Heather i Hectora. Na drugim planie, w tle wiecznych dramatów Rebeki przeszli oni razem drogę od skrajnej cyniczki i maminsynka do wzoru pary, która się wspiera i idzie na kompromisy. A gdy podczas drugiego ślubu zagrano instrumentalną wersję "The Moment Is Me", można się było wzruszyć.

"I'm On My Own Path" to delikatnie rozegrany odcinek wielkich decyzji i małych kroków na drodze do szczęścia kilku postaci. Bez wielu spektakularnych scen "na bogato", za to z konsekwentnym rozwojem bohaterów i wciąż świetnym absurdalnym humorem. I ze śpiewającymi preclami stylizowanymi na Simona & Garfunkela! [Kamila Czaja]

1 2 3 4 5 6