Serialowe hity i kity – nasze podsumowanie tygodnia

"1983" (Fot. Netflix)

0
1 2 3 4 5

HIT TYGODNIA: Alan Cumming jako król Jakub w "Doktorze Who"

"Doktor Who" (Fot. BBC)

"Doktor Who" (Fot. BBC)

Nowy "Doktor Who", którego produkcją kieruje Chris Chibnall, na razie zachwyca mnie umiarkowanie, ale w odcinku "The Witchfinders" wreszcie znalazło się coś naprawdę świetnego. Odcinek przenosi nas do XVII-wiecznej Anglii, kiedy to polowano na czarownice, i bardzo ładnie punktuje hipokryzję tego typu zachowań. Nie tylko w tamtych czasach – to historia, którą można odnieść także do naszych czasów. Historia nie aż tak odkrywcza, żeby dawać jej hit samej w sobie.

Ale hit należy się jednemu z wykonawców: Alanowi Cummingowi, który brawurowo wcielił się w króla Jakuba I Stuarta, mającego obsesję na punkcie czarownic. W wersji Cumminga monarcha jest absolutnie cudowny, przerysowany, przedramatyzowany i bardzo, bardzo ludzki. A przy tym to szalenie campowa, komediowa, kpiarska wersja angielskiego króla (ach, to spojrzenie, którym obrzucił Ryana, "nubijskiego księcia"!). Takiej energii, takiego błysku w oku w tym sezonie "Doktora Who" jeszcze nie było. Aktor znany z "Żony idealnej" przebił wszystkich, w tym – niestety – także odtwórców głównych ról.

Nie obraziłabym się, gdyby Cumming jeszcze w "Doktorze Who" powrócił, co więcej, nie miałabym nic przeciwko temu, aby król Jakub choćby na krótko został pasażerem TARDIS. I mam wrażenie, że cała Wielka Brytania by się ze mną zgodziła – Radio Times napisał, że to może być najlepszy występ gościnny w historii "Doktora Who", z kolei Digital Spy zebrał pełne zachwytu tweety. Miejmy nadzieję, że Chibnall już myśli, jak umożliwić Cummingowi kolejny taki występ. [Marta Wawrzyn]

1 2 3 4 5