Serialowe hity i kity – nasze podsumowanie tygodnia

"1983" (Fot. Netflix)

0
1 2 3 4 5

KIT TYGODNIA: "1983", czyli ponura netfliksowa przeciętność

"1983" (Fot. Netflix)

"1983" (Fot. Netflix)

Chcielibyśmy Wam powiedzieć, że oceniany na chłodno, pierwszy polski serial Netfliksa jednak nie jest aż tak rozczarowujący, jak nam się wydawało. Chcielibyśmy oświadczyć, że jego drobne niedoskonałości giną w powodzi zalet. Chcielibyśmy w końcu zapewnić, że po prostu świetnie się go ogląda, od samego początku kibicując bohaterom, utożsamiając się z nimi i w emocjach przeżywając ich nieprawdopodobną historię.

Sami jednak pewnie zdążyliście się już przekonać, że nie możemy tego zrobić, bo zaprzeczylibyśmy podstawowym faktom. Te natomiast nie pozwalają nam wziąć "1983" w obronę, mimo że dzieło Joshui Longa nie jest pod każdym względem fatalne. Ba, powiedzielibyśmy nawet, że idealnie wpisuje się w krajobraz netfliksowej szarości, czyli szeregu seriali, które ogląda się kompletnie beznamiętnie i zapomina o nich minutę po seansie. No ale przecież w tym przypadku miało być zupełnie inaczej.

Mieliśmy dostać produkcję, która od tej przeciętności będzie tak odległa, jak to tylko możliwe, zachwycając wizją alternatywnej rzeczywistości i trzymając na krawędzi foteli intrygą. Tymczasem serialowy świat wrażenie może robić tylko pod względem wizualnym, bo już konstrukcja jego, postaci i całej fabuły, łagodnie mówiąc, pozostawia wiele do życzenia. A najgorsze jest to, że po pełnej napięcia i emocji historii, jakiej mieliśmy przecież prawo oczekiwać, została mdła bieganina, o której stawce trzeba nam łopatologicznie przypominać, bo bez tego ciągle gdzieś ginie.

Podobnie zresztą jak sens, umiejętności aktorskie wielu świetnych wykonawców i scenariuszowa lekkość, która mogłaby nas zgrabnie poprowadzić przez fabularne zawiłości. Niestety, tej w "1983" praktycznie nie uświadczycie, w zamian dostając dialogi tak drętwe, że bolą od nich zęby i postaci równie żywe jak klisze, na jakich je oparto. Jest jeszcze międzynarodowa intryga, spisek mający na celu utrzymanie komunizmu w Polsce i bardzo ważne pytania o sprawiedliwość, wolność, bezpieczeństwo i takie tam. Tylko jak się na nich skupiać, gdy człowieka męczą kwestie typu: kto nazywa dzieci Anatol, Kajetan i Ofelia?

Na tym w gruncie rzeczy kończy się w "1983" oryginalność, bo reszta jest upchanym w nudny schemat pokazem nijakości. Nieangażującym, męczącym i niesprawdzającym się nawet w roli ciekawostki. Wielka szkoda. [Mateusz Piesowicz]

1 2 3 4 5