Nasz top 10: Najlepsze seriale grudnia 2018

"Wspaniała pani Maisel" (Fot. Amazon)

0
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10

5. "Black Mirror: Bandersnatch" (nowość na liście)

Black Mirror: Bandersnatch

"Black Mirror: Bandersnatch" (Fot. Netflix)

Nowość albo powrót na naszą listę – w zależności od tego, czy traktować "Bandersnatch" jako osobny byt, jak każe Netflix, czy jako interaktywny odcinek "Black Mirror", jak nakazywałby zdrowy rozsądek. Na pewno naszym zdaniem nie jest to rzecz aż tak świeża, wyjątkowa i przełomowa, jak chcieliby twórcy. Ale opowieść o Stefanie (Fionn Whitehead, "Dunkierka"), młodym programiście, który doprowadził się do szaleństwa, tworząc przełomową grę, to fajna, inteligentna zabawka. Wszyscy spędziliśmy z nią po kilka godzin, a pewnie moglibyśmy jeszcze więcej. Ilość poukrywanych scen, easter eggów i niespodzianek robi wrażenie.

"Bandersnatch" daje też duże pole do interpretacji, gdybyśmy chcieli pogadać o wolnej woli, fatalizmie i o tym, czy naprawdę zawsze mamy wybór w życiu. I tak, jasne, ta dyskusja byłaby efektem technologicznych ograniczeń, na jakie natrafili Charlie Brooker i spółka, w efekcie nam także ograniczając pewne wybory. Niemniej jednak ten dodatkowy poziom tam jest, podobnie jak momentami cudowny metakomentarz. "Bandersnatch" świetnie łączy nietypową formę z pasującą do niej tematyką. A do tego oferuje komentarz społeczny, tonę czarnego humoru i przyjemny klimat lat 80.

Najsłabiej wypada sama fabuła. Historie o autorach, którzy tak bardzo zatracili się w stworzonych przez siebie światach, że aż oszaleli, to nic nowego. Były już takie – zarówno te prawdziwe, jak i fałszywe. Brooker prochu nie wymyślił. Nie wymyślił też szczególnie wyjątkowych postaci ani nie dał im aż tak interesujących historii. Nie ma mowy o przeżywaniu podobnych emocji co podczas oglądania "San Junipero", "The Entire History of You" albo "Be Right Back".

Cóż, widać nie można mieć wszystkiego. Ale polecamy "Bandersnatch" jako ciekawostkę, którą można bawić się godzinami. [Marta Wawrzyn]

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10