Serialowe hity i kity – nasze podsumowanie tygodnia

"Sex Education" (Fot. Netflix)

0
1 2 3 4 5 6 7 8

KIT TYGODNIA: "Project Blue Book", czyli rozczarowujące polowanie na UFO

"Project Blue Book" (Fot. History)

"Project Blue Book" (Fot. History)

"Project Blue Book" od stacji History na papierze (i w zapowiedzi) wyglądał naprawdę nieźle. Osadzona w latach 50. i inspirowana prawdziwymi wydarzeniami historia tytułowego projektu sponsorowanego przez Armię Stanów Zjednoczonych, a dotyczącego badań przypadków obecności UFO, zapowiadała się na swego rodzaju "Z Archiwum X" z epoki. Miało więc być przede wszystkim bardzo klimatycznie, tajemniczo i oczywiście z nutą niepewności, czy przedstawione w serialu wydarzenia to tylko wymysł ludzkiej wyobraźni. A jak wyszło?

Niestety w najlepszym razie tylko przeciętnie, bo "Project Blue Book" okazał się ni mniej, ni więcej tylko zbudowanym na prościutkich kliszach proceduralem w klimacie retro. Głównym bohaterem jest Josef Allen Hynek (Aidan Gillen z "Gry o tron"), astrofizyk zwerbowany przez Air Force, by wspólnie z kapitanem Michaelem Quinnem (Michael Malarkey z "Pamiętników wampirów") znaleźć racjonalne wyjaśnienia dla niezrozumiałych zjawisk i tym samym uspokoić coraz większą w tamtych czasach w USA zbiorową histerię. W tle mamy jeszcze rządowe spiski i zimnowojenny klimat, czyli w teorii wszystkie elementy są na swoich miejscach.

W praktyce jest jednak nudno i do bólu schematycznie, a zdecydowanie najlepsze w premierowym odcinku są jego efektowne początkowe fragmenty z odrzutowcem zaatakowanym przez tajemniczy obiekt na niebie. Potem wkraczamy już w całą paletę banałów, począwszy od płytkich postaci (najbardziej rozczarowuje sam Hynek, który choć miał być ekscentrykiem, jest nudziarzem), poprzez niezbyt porywające śledztwo, aż do mało oryginalnego zakończenia. Ekscytować się tu zwyczajnie nie ma czym, chyba że robią na was wrażenie tajemnicze postaci w kapeluszach.

Nie wykluczam oczywiście, że całość jeszcze się rozkręci, ale nie wróży serialowi dobrze, jeśli ma problem już z takimi podstawami, jak choćby zbudowanie dynamicznej relacji między bohaterami. Hynek i Quinn absolutnie nie są Mulderem i Scully i nawet nie chodzi o to, że obydwaj są raczej sceptykami. To dałoby się obejść, gdyby nie byli tak potwornie wtórni i papierowi. Zresztą podobnie jak cała reszta, bo wypatrzeć tu kogoś ciekawego to wyzwanie ponad siły.

Efektem jest nieźle wyglądający (choć ani przez moment nie mogłem się pozbyć uczucia sztuczności), lecz pozbawiony grama życia i emocji serial, który zainteresować może tylko miłośników UFO czy teorii spiskowych. Jakieś minimum przyzwoitości więc osiągnięto, ale chyba wszyscy liczyliśmy na coś więcej. [Mateusz Piesowicz]

1 2 3 4 5 6 7 8