Serialowe hity i kity – nasze podsumowanie tygodnia

"One Day at a Time" (Fot. Netflix)

0
1 2 3 4 5 6

Tym razem chwalimy m.in. "Detektywa" i powrót "One Day at a Time". A na drugim biegunie znalazło się "I Am the Night" i pilot "Hanny", której twórcy nie ogarnęli Polski na poziomie podstawowym.

HIT TYGODNIA: "Detektyw" zamyka sprawę w 1980 i otwiera w 2015 roku

"Detektyw" (Fot. HBO)

"Detektyw" (Fot. HBO)

"Detektyw" zgarnia co tydzień hity, trochę dlatego, że wielu lepszych seriali teraz nie ma, a trochę dlatego, że rzeczywiście polubiliśmy to powolne snucie się po prowincjonalnym Arkansas na trzech płaszczyznach czasowych jednocześnie. W "If You Have Ghosts", czyli odcinku nr 5, zobaczyliśmy, jak skończył biedny Woodard (Michael Greyeyes), który w praktyce popełnił samobójstwo, wykorzystując do pociągnięcia spustu detektywa Haysa (Mahershala Ali). Jeśli obstawialiście, że wrobią go w porwanie i morderstwo, mieliście sto procent racji.

Finał sprawy w 1980 roku okazał się gorzki nie tylko dla zaszczutego Śmieciarza i rodziny Purcellów, ale też Haysa, który nigdy nie pozbierał się po tym, co się wtedy wydarzyło. Pewnym zaskoczeniem jest to, że detektyw West (Stephen Dorff) również skończył raczej marnie – jako samotny staruszek w środku lasu. Spotkanie po 24 latach i symboliczne otwarcie wspólnego śledztwa po raz trzeci przez dawnych partnerów to jeden z fajniejszych momentów w całym sezonie. Szorstkie męskie przyjaźnie to jedna z tych rzeczy, które Nicowi Pizzolatto zawsze wychodziły. A i charakteryzacja obu aktorów w najstarszej wersji wypada nieźle.

Z kolei w 1990 roku najciekawsze momenty ma Amelia (Carmen Ejogo), której książka właśnie ma się ukazać. Podczas gdy ona jest dumna ze swojej pracy, Hays bezlitośnie nazywa ją turystką, żerującą na nieszczęśliwych historiach innych ludzi. Jak to ma się do fanowskiej teorii, zgodnie z którą to żona naszego detektywa jest morderczynią? Tego dowiemy się już wkrótce – zostały trzy odcinki do końca sezonu. [Marta Wawrzyn]

1 2 3 4 5 6