Najlepsze seriale europejskie, które warto teraz oglądać

Babylon Berlin/Genialna przyjaciółka/Dom z papieru (Fot. HBO/Netflix)

0
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12

"Dom z papieru" – serial hiszpański

"Dom z papieru" (Fot. Antena 3)

"Dom z papieru" (Fot. Antena 3)

Serial, którego pewnie nie trzeba przedstawiać, ale trudno o nim nie wspomnieć, pisząc o głośnych europejskich produkcjach. W końcu hiszpański "Dom z papieru" zrobił międzynarodową karierę dzięki Netfliksowi, stając się najpopularniejszym nieanglojęzycznym tytułem w serwisie, by zostać przez streamingowego giganta przejętym na własność.

Trzecią odsłonę tej historii zobaczymy zatem wkrótce już pod netfliksowymi skrzydłami, ale zanim to nastąpi, zdecydowanie warto zapoznać się z poprzednimi, o ile jeszcze nie mieliście ku temu okazji. A jeśli mieliście, to na pewno nie zaszkodzi sobie odświeżyć, zwłaszcza że mamy tu do czynienia z historią z gatunku takich, które ogląda się świetnie bez względu na okoliczności.

Punkt wyjścia jest tu prosty jak konstrukcja cepa i dobrze znany z każdej historii o napadzie na bank. Z tą różnicą, że zamiast banku mamy Hiszpańską Mennicę Królewską, na którą perfekcyjny napad zaplanowała grupa złodziei pod przywództwem tajemniczego Profesora (Álvaro Morte). Jak jednak dobrze wiadomo, idealne plany mają tendencję do psucia się pod wpływem nieprzewidzianych okoliczności i dokładnie tak jest w tym przypadku. A to oznacza całą masę atrakcji dla widzów, nawet jeśli logika wydarzeń zmniejsza się proporcjonalnie z rozwojem fabuły.

Inna sprawa, że bardzo łatwo jest na to przymknąć oko, bo twórca "Domu z papieru", Álex Pina, do perfekcji opanował sztukę trzymania nas na krawędzi fotela. Początkowo przebiegająca bezbłędnie, a z czasem coraz bardziej komplikująca się operacja została bowiem umiejętnie rozpisana na dwie części (łącznie 21 odcinków) pełne zwrotów akcji i klasycznych cliffhangerów. To sprawia, że serial jest wprost stworzony do binge'owania i w taki właśnie sposób pochłania się go najlepiej.

Co nie znaczy, że "Dom z papieru" to rzecz z gatunku "wyłącz mózg i oglądaj". Wówczas szybko zrobiłoby się nudno, więc oprócz zajmującego scenariusza, potrzeba było jeszcze choćby ekipy, do której łatwo się przywiążemy. W tym punkcie trafiono zaś w dziesiątkę, bo casting trzeba określić mianem wzorowego. Takie postaci jak Tokio (Úrsula Corberó), Denver (Jaime Lorente) czy Nairobi (Alba Flores) łatwo zapadają w pamięć, sprawiając, że od razu chce się im kibicować, a nawet te mniej sympatyczne, jak Berlin (Pedro Alonso), mają w sobie coś magnetycznego.

Jak widać, tyle wystarcza by odnieść sukces i absolutnie nie zamierzamy się z tego powodu czepiać. Ba, czekamy z niecierpliwością na nowe odcinki, licząc na co najmniej równie dobrą zabawę jak do tej pory. [Mateusz Piesowicz]

"Dom z papieru" jest dostępny na Netfliksie

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12